WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

Na XXII sesji Rady Miasta Zgierza duże kontrowersje wywołał projekt uchwały radnego Andrzeja Mięsoka, zakładający przyznanie inicjatywy uchwałodawczej grupie co najmniej stu mieszkańców miasta. Obecnie taką inicjatywę posiadają radni, komisje, kluby radnych, Prezydent oraz Przewodniczący Rady. Projekt odrzucono.

Na mocy uchwały radnego Mięsoka z inicjatywą podjęcia uchwały przez Radę mogłaby wystąpić grupa co najmniej 100 zgierzan, posiadających czynne prawo wyborcze do Rady. Do takiego projektu należałoby dołączyć listę co najwyżej 3 pełnomocników, upoważnionych do kontaktów w imieniu inicjatorów oraz listę osób popierających inicjatywę. Projekt uchwały wpływałby nie tylko do Przewodniczącego Rady, który kierowałby go do radcy prawnego Urzędu, a następnie do odpowiednich komisji opiniujących projekt (jak to ma miejsce obecnie), ale także do Prezydenta Miasta. Na sesji Rady projekty uchwał zgłoszone przez mieszkańców przedstawiałaby Komisja Spraw Obywatelskich lub pełnomocnik grupy mieszkańców. Celem projektu radnego Mięsoka – wedle uzasadnienia załączonego do uchwały – było zwiększenie udziału obywateli w życiu publicznym miasta. Wprowadzałoby ono narzędzie bezpośredniego wpływania przez mieszkańców na rozwój Zgierza oraz kształtowanie otaczającej rzeczywistości. Całość projektu uchwały.

Na początku sesji, przewodniczący komisji statutowo-prawnej Michał Pilarski opiniując w jej imieniu wniosek, stwierdził, że liczba 100 osób jest za mała oraz że zwyczajowo powinny wypowiedzieć się inne komisje. Zaproponował też, by wniosek dyskutowano na kwietniowej sesji. Pomysł zdjęcia wniosku z porządku obrad poparł też wiceprezydent Grzegorz Leśniewicz. Radni nie wycofali jednak projektu uchwały z tej sesji. Projekt zaopiniowała pozytywnie Komisja Spraw Obywatelskich.

Dyskusję przed głosowaniem nad tym projektem rozpoczęto ok. godz. 13.00. Radny Jerzy Sokół zauważył, że mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli w wyborach samorządowych i mają do dyspozycji rady osiedli – zaproponował ponadto, by inicjatywę uchwałodawczą posiadała grupa co najmniej 1000 mieszkańców. Projekt spotkał się także z krytyką innych radnych: przewodniczący Rady, Jarosław Komorowski zwrócił uwagę na problemy w procedowaniu i możliwe zamieszanie w przypadku zgłaszania takich uchwał, radny Zdzisław Sobczak dodał, że radni zostali wybrani po to, by reprezentować mieszkańców. Radny Pilarski uznał, że taka forma inicjatywy mieszkańców doprowadzi do „pajdokracji” (rządów ludzi niedojrzałych, dzieci - przyp. red.).

Radny Andrzej Mięsok odpowiadając na zarzuty, wymieniał inne miasta, które podjęły już taką uchwałę. Stwierdził, że należy umożliwić mieszkańcom tzw. „ruch oddolny” i zapewniał, że nie będzie żadnej anarchii ani bałaganu. Przypomniał, że wedle jego wniosku, zanim projekt trafi pod obrady Rady Miasta Zgierza, musiałby zostać zaopiniowany przez Prezydenta Miasta Zgierza i odpowiednie komisje RMZ. Wiceprzewodniczący Rady Grzegorz Maciński zauważył, że każdy mieszkaniec może zwrócić się do radnych z inicjatywą i problemem. Zgłosił wniosek formalny o zamknięcie dyskusji, który przyjęto.

Po przerwie, radny Mięsok zwiększył w drodze autopoprawki wymaganą liczbę mieszkańców do co najmniej 300. Przystąpiono do głosowania nad poprawionym wnioskiem. Za było 8 radnych (wnioskodawca - radny Mięsok oraz klub radnych PO bez radnego Sobczaka), przeciw 14, wstrzymał się 1.

Jak by nie patrzeć była to inicjatywa godna omówienia, choć od samego rozpoczęcia obrad projekt budził pewną niechęć niektórych radnych. Głównie podkreślane było, że taki pomysł zwiększy tylko ilość pracy biura rady, narzędzie takie posłuży nieodpowiednim grupom ludzi z naszego miasta - jednym słowem, że będą z tego kłopoty – mówi radna Justyna Zielińska.

Osobiście poparłam tę inicjatywę, zważywszy na fakt, że tyle przecież mówi się o wychowywaniu ludzi w duchu obywatelskim. Sama niejednokrotnie spotykając się z młodzieżą na warsztatach, podkreślam jak ważne jest prawo głosu, współdecydowanie, podejmowanie inicjatywy. Chcę, by nasze społeczeństwo chętniej uczestniczyło w życiu swojego miasta, również w politycznych jego aspektach. Gdy ma się poczucie możliwości zabrania głosu, wzrasta zaangażowanie w dbanie o interesy miejsca, w którym się mieszka.

Niestety nie udało się wprowadzić tej zmiany, może to jeszcze nie ten czas. Mam jednak nadzieję, że przyjdzie taki moment, kiedy radni zagłosują za wprowadzeniem tego typu narzędzia – dodaje radna.

Umożliwienie inicjatywy uchwałodawczej mieszkańcom, niezależnie od liczebności grupy, to dobra praktyka, która jako element demokracji bezpośredniej jest fundamentalnym prawem mieszkańców – komentuje Adrian Skoczylas z Redakcji EZG.INFO.PL. – W żadnym stopniu nie wyklucza to wpływu ludzi na miasto za pośrednictwem radnych, do czego ci ostatni są przyzwyczajeni. Instytucja inicjatywy ustawodawczej dla obywateli istnieje na poziomie parlamentarnym, także traktat lizboński wprowadził ją do prawodawstwa unijnego. Nie zaburza to prac polskiego parlamentu ani europejskiej administracji - głównie dlatego, że takich przedsięwzięć jest niewiele. Nie inaczej zapewne byłoby w Zgierzu, stąd obawa radnych o to, że zostaną zasypani projektami uchwał przez mieszkańców jest oderwana od rzeczywistości. Nie najlepsze jest to, że większość radnych uznaje, że w pełni reprezentuje głos swoich wyborców – i to pomimo słabej frekwencji w wyborach. Szkoda, że radni nie odważyli się podjąć tej decyzji wychodząc z założenia, że demokracja zaczyna się i kończy w momencie głosowania oraz wyborów. Pytanie, czy mieszkańcy miasta stwierdzą, że działalność niektórych radnych również powinna zakończyć się przy okazji następnych wyborów.


Na podstawie relacji z sesji Rady Miasta na stronie UMZ 
oraz ze strony Gazety "Zgrzyt".

.