WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


Nieuważny czytelnik zgierskich wiadomości mógłby pomyśleć, że informowanie na temat obchodów rocznic albo państwowych świąt w naszym mieście odbywa się jedynie poprzez zmianę tytułu zaproszenia. Ten, który na ich czytanie poświęci nieco więcej uwagi dojrzy, że w istocie ich formuła i sedno po prostu niczym się od siebie nie różnią.

Zawsze bowiem świąteczny ryt jest ten sam: okolicznościowa msza w farnym kościele, spotkanie pod odpowiednimi pomnikami i/lub tablicami oraz składanie kwiatów tamże i/lub na zgierskich cmentarzach. Rokrocznie zachowane w duchu patriotyzmu bogoojczyźnianego, tak patetycznego jak przewidywalnego. Bo i nasze przywiązanie do państwa jak i do ojczyzny (coraz bardziej ZUS-owskiej i VAT-owskiej) jest jedynie odświąteczne i na wskroś przewidywalne („niby państwo kochać trzeba, ale skoro ono nie kocha mnie, to ja jednak poczekam na miłość odwzajemnioną”).

W symbolicznych miejscach kultu pamięci narodowej gromadzą się przedstawiciele miejskich władz oraz lokalni politycy, którzy zamówionym przez podwładnych wieńcem oddają hołd tym, których romantyczne cele niejednokrotnie niszczą. Zbierają się także ci, którzy w wolnych chwilach narzekają na (nie)swój kraj, że „teraz to nawet cierpieć im się nie pozwala”, tak więc czy to rocznica klęski czy triumfu, to pesymistyczny wydźwięk może pozostać ten sam. Są też pewnie i tacy, którzy chcąc nie chcąc, tylko w taki sposób mogą poświadczyć przywiązanie do historii, państwa i „narodowej świadomości”, gdyż najzwyczajniej innego nie znajdują, a przez to nie znają. Są też wielcy nieobecni, najczęściej ludzie młodzi (duchowo bądź metrykalnie), dla których lepszym upamiętnieniem takiego dnia jest „polubienie” wstawionego tu i ówdzie utworu „na temat” – i słusznie, przynajmniej nie marznie się w deszczu ku chwale ojczyzny…

Zapewne opis ten można by zastosować nie tylko do naszego małomiasteczkowego bo aż 60-tysięcznego „grodu”. Z pewnością nie mamy powodów do wyróżnienia takich dni jak rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Wychodzi jednak na to, że jest ona dla miejskich kulturalnych dilerów pamięci historycznej jedynie niewiele mniej ważna od 15 sierpnia czy 11 listopada. 3 maja ma nieco więcej szczęścia, bo zbiega się z jarmarczną Majówką – jednak same trzeciomajowe uroczystości w swym charakterze nie odbiegają od corocznego schematu.

Mam w pamięci happening z okazji Dnia Flagi 2 maja (tworzącego wspólnie z fajną akcją autorstwa Młodzieżowej Rady Miasta Zgierza w Parku Miejskim młodzieżowe walenie głową w skostniały mur, czy raczej głos wołającego na puszczy) i słowa jednej z pań dumnie siedzących na przystanku autobusowym, która odpowiedziała, że by zmienić pesymistyczną mentalność naszej społeczności (tej większej i mniejszej) „musimy poczekać aż ich pochowają”. A tu mimo wszystko liberalna połówka umysłu podpowiada, by coś robić, działać, zmieniać... Bo przecież umysł potrzebuje dopływu tlenu. Świeżego.

Kalendarium zgierskich obchodów wszelkiej maści rocznic zapewne szybko nie przestanie być przepełnione tą samą „huczną pompą”, co obecnie. Zawsze jednak można zrobić coś „obok”, coś „ponad” - by narodziła się nowa świecka tradycja. I choć listopad dopiero za parę miesięcy, to już dziś warto myśleć o tym, jak oświetlić go czymś innym niż zniczem.

Adrian Skoczylas

.