WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

ekoborutaTemat nielegalnego składowania odpadów na terenie nieczynnego składowiska Eko-Boruta znowu powraca. Żyjemy na bombie ekologicznej i nie jest to literacka metafora – zgierskie składowisko znajduje się na liście bomb ekologicznych stworzonej przez głównego inspektora ochrony środowiska.

(fot. Krzysztof Wojtalik)

Historia zgierskich składowisk odpadów przemysłowych sięga roku 1894. Składowisko umiejscowiono tuż za rzeką Bzurą patrząc od strony zakładów „Boruta” - stąd nazwa tej części – składowisko „Za Bzurą”. Składowano tam odpady poprodukcyjne powstałe w procesie produkcji barwników i innych produktów. Dzisiaj, z braku dokumentacji, nikt nie jest w stanie stwierdzić, co zdeponowano na składowisku, które znajduje się w bliskim sąsiedztwie rzeki Bzury. Oficjalnie ta część została zamknięta w 1995 r. i oczekuje na rekultywację, na którą brakuje pieniędzy.

Na kolejnym składowisku składowano żużle i popioły oraz wapń i sól wapniową z produkcji kwasów, zakwalifikowane dzisiaj, jak odpady niebezpieczne. Składowisko zamknięto ok. 1968 roku. Najmłodsze składowisko powstało w 1995 r. i na nim składowano odpady niebezpieczne.

Po upadku Zakładów Produkcji Barwników „Boruta” składowiskami zarządzała firma Eko-Boruta sp. z o.o, która odpowiadała m.in. za rekultywację składowisk. Nazwa firmy istnieje również na listach składowisk przyjmujących azbest.

Od 2013 r. spółka ma zakaz przyjmowania odpadów, jednakże okoliczni mieszkańcy alarmują, że nielegalnie, pod osłoną nocy pojawiają się tam samochody dowożące kolejne ładunki z odpadami. Jakie to odpady – nie wiadomo. Mieszkańcy zwracają uwagę na fetor wydobywający się z terenu składowiska oraz pojawiające się szczury. Innym problemem, na który zwraca uwagę Inicjatywa Zielony Zgierz to fakt, że teren składowiska monitorowany jest w sposób niewystarczający. Brak jest kontroli, jakie odpady są przywożone i co zostaje zakopane pod osłoną nocy.

Co znajduje się tam w tej chwili – nie wiadomo – ponieważ prywatny właściciel nikogo na ten teren nie wpuszcza. Chociaż kontrola przeprowadzona już po zamknięciu składowiska przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi wykazała wiele nieprawidłowości. Jak mówił w jednym z wywiadów dyrektor Krzysztof Wójcik: „Próbki, które pobraliśmy wykazały wysoki poziom zarówno ogólnego węgla organicznego jak i innych elementów, przez co wody są zanieczyszczone”.

Sprawa składowiska ciągnie się od lat. W 2006 r. kilkoro posłów z regionu (Marek Matuszewski, Grażyna Tyszko i Iwona Śledzińska-Katarsińska) skierowało interpelacje do Ministerstwa Środowiska. Minister Jan Szyszko podsumowując swoje wyjaśnienia w tej sprawie wysnuł ciągle aktualny wniosek: „Z analizy korespondencji dotyczącej przedmiotowego zagadnienia jasno wynika brak współpracy pomiędzy spółką i samorządem terytorialnym oraz brak konsekwencji w działaniach organów".

W tej kwestii nic się zmieniło. Składowisko zostało oficjalnie zamknięte,  co wcale nie rozwiązało problemu. W 2014 r. Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wszczęła śledztwo w sprawie o przestępstwo polegające na składowaniu w sposób niezgodny z przepisami odpadów, które mogą stanowić zagrożenie dla życia bądź zdrowia człowieka. Postępowanie w tej sprawie prowadzi także Łódzki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Mieszkańcy alarmują władze i instytucje odpowiedzialne za nadzór i monitorning tego typu obiektów o nielegalnym i nieprzerwanym składowaniu tam odpadów. Przedstawiciele instytucji i organów władzy rozkładają bezradnie ręce. Urzędy wymieniają się korespondencją i zasłaniają się brakiem uprawnień.

W 2006 r. szacowano zdeponowaną ilość odpadów na ponad 450 tys. ton. Nie wiadomo ile odpadów jest tam teraz. Nie do końca wiadomo, kto powinien zająć się rozwiązaniem problemu składowiska – zabezpieczeniem terenu przed składowaniem nowych odpadów, monitorowaniem wpływu odpadów już tam zgromadzonych na środowisko, zabezpieczeniem terenu przed niekorzystnym wpływem zgromadzonych odpadów na środowisko, a wreszcie podjęciem tematu rekultywacji składowiska.

Teren składowiska jest użytkowany przez firmę Eko-Boruta na podstawie prawa użytkowania wieczystego aż do 2089 r. Czy to oznacza, że dopiero wnuki lub prawnuki dzisiejszych mieszkańców maja szansę doczekać rozwiązania tego problemu? Zapewne tylko wspólne działanie instytucji uprawnionych do monitoringu, władz miasta i organów ścigania pozwoliłoby wcześniej rozwiązać problem tykającej bomby ekologicznej.

.