WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

stustraconych

„Ruszyli na plac, który wtedy nie był jeszcze placem. Był śmietniskiem. Sterty odpadków z całego miasta. Stały tam jakieś rozwalone stodoły o dziurawych, sczerniałych ścianach”.

Przed wojną Plac Stu Straconych nosił nazwę Placu Stodół. W rzeczywistości był śmietniskiem. 73 lata temu - 20 marca 1942 na ten skrawek ziemi spędzono mieszkańców Zgierza i okolic, którzy mieli stać się świadkami egzekucji setki aresztowanych wcześniej zakładników – największej masowej egzekucji ludności cywilnej na ziemi łódzkiej.

Egzekucja miała być pokazową akcją odwetową po zastrzeleniu w Zgierzu dwóch gestapowców dwa tygodnie wcześniej. 6 marca 1942  Józef Mierzyński, były sierżant Wojska Polskiego, którego Niemcy więzili od kilku miesięcy w łódzkim wiezieniu, został przewieziony do Zgierza, do swego domu, aby wskazać Niemcom miejsca ukrycia broni.

"Na strychu gestapowcy rozkuli Polaka (...) Mierzyński wszedł na drabinę, która prowadziła do dymnika. Włożył rękę w schowek. Wyczuł zimno stali. Ale nie dał po sobie poznać. Udawał że broni jeszcze nie znalazł (…) Strzelił”.

Zabił dwóch gestapowców. I zdołał uciec.

W kilka godzin po tym zdarzeniu rozpoczęły się aresztowania mieszkańców Zgierza – mieszkańców domu, gdzie zastrzeleni zostali Niemcy, tych którzy juz wcześniej byli na liście osób podejrzewanych przez Niemców, ale także osób zupełnie przypadkowych, aresztowanych na ulicach w łapance. Początkowo zakładników przetrzymywano w Szkole Podstawowej nr 4. później przewieziono ich do wiezienia na Radogoszczu.

Do dnia 20 marca trwały aresztowania – w związku ze sprawą Mierzyńskiego aresztowano ok. 1000 osób ze Zgierza, Łodzi, Kalisza i Łęczycy. Sporządzono listę tych, którzy mieli zginąć podczas egzekucji - 96 mężczyzn i 4 kobiety ( w tym żona Mierzyńskiego - Joanna).

Na Plac Stodół spędzono około 6 tysięcy osób, które zmuszono by przyglądały się egzekucji. Z tłumu dodatkowo wyciągnięto kolejnych 100 przypadkowych osób.

"(…) Ustawiono ich pod płotem posesji u zbiegu ulic Sienkiewicza i Piątkowskiej. Następnie zapowiedziano, że w razie jakiejkolwiek próby oporu lub manifestacji ze strony spędzonej na plac ludności – zakładnicy ci zostaną dodatkowo rozstrzelani".

Kurt Eifrieg, burmistrz Zgierza w okresie II wojny światowej, ogłosił zebranym rozkaz rozstrzelania setki Polaków wypowiadając słowa „W tej chwili padnie stu”… Egzekucja rozpoczęła się o godzinie 10:40.

Stojący obecnie na Placu Stu Straconych pomnik, dłuta Antoniego Biłasa, upamiętnia niewinność i bezbronność skazanych, ich skrępowane ręce. Nazwiska straconych upamiętnione zostały na stojącej obok pomnika tablicy pamiątkowej.

Po egzekucji ciała zamordowanych wywieziono do Lasu Lućmierskiego i zakopano w przygotowanym uprzednio dole. Według relacji świadków Niemcy próbowali zamaskować swoją zbrodnię i ciała zamordowanych miały zostać spalone w drugiej połowie 1944r.

Józef Mierzyński został schwytany i 30 III 1942 zamordowany przez Gestapo.

Warto pamiętać o tej karcie zgierskiej historii nie tylko przy okazji rocznic takich jak dzisiejsza. Tym bardziej, że wydarzenie to zostawiło ślad w nie tylko w historii miasta, ale także w historii wielu zgierskich rodzin. W tekście wykorzystałam informacje pochodzące ze wspomnień mojego Dziadka Jana Hulewicza - jednego z aresztowanych w ramach tej akcji, choć szczęśliwie ocalałych. Jednym ze świadków egzekucji na Placu Stodół była moja Babcia, Janina Hulewicz, sprowadzona tam siłą, by być świadkiem, jak sądziła, egzekucji męża. Cytaty pochodzą z Tygodnika „Odgłosy” nr 14 (428) z 1967r.

Zachęcamy również do wysłuchania audycji radiowej pt. "Plac Stu Straconych" autorstwa Natalii Grzybowskiej i Kamila Florczaka z Gimnazjum nr 3, która otrzymała nagrodę w ogólnopolskim konkursie "Pamięć nieustająca":

(21:14)

.