WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


Na ostatnim posiedzeniu Sejmu (5 stycznia 2011 r.) przyjęto zmiany w ordynacji wyborczej do różnych organów państwa. Warto przyjrzeć się co dokładnie się zmieniło.


Pierwszą główną zmianą jest wprowadzenie tzw. kwot 35%. Oznaczają one, że na listach w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Sejmu oraz w niektórych wyborach samorządowych (o czym mowa później) minimalna liczba kobiet (i analogicznie mężczyzn) nie może być mniejsza niż 35%. Gdy więc komitet zgłasza np. 15 osób na listę wyborczą, to wśród kandydatów musi być przynajmniej 6 kobiet i 6 mężczyzn (reszta jest już dowolna). Jest to swego rodzaju kompromis, jaki został ustalony w wyniku dyskusji na temat parytetów, czyli takiego układania list, by liczba kobiet i mężczyzn była na nich taka sama. Jaki przyniesie to efekt w przyszłości? Obecnie kobiety stanowią ok. 23% składu Sejmu. Czy kwoty przyniosą większy odsetek posłanek w polskim Sejmie? Przekonamy się już w tym roku.

Kolejną nowością jest wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu. Dotychczas z każdego okręgu do Senatu wchodziło 2, 3 lub 4 senatorów - teraz tylko jeden. Zmianie nie ulegnie jednak liczba senatorów, a okręgów w naszym kraju - powiat zgierski znajdzie się w okręgu nr 26, razem z powiatami łaskim i pabianickim. W każdym okręgu komitet wyborczy będzie mógł wystawić tylko jednego kandydata. Senatorski mandat otrzyma ten kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów w danym okręgu, innymi słowy - wygrać można nawet jednym głosem, nie będzie "dogrywki" tak, jak chociażby w wyborach na prezydenta miasta. "Jednomandatówki" w wyborach do Senatu są zapewne próbą tego, jak system ten sprawdza się w polskich warunkach - wielu bowiem postuluje okręgi jednomandatowe także w wyborach do Sejmu. Czy w jakiś sposób zmieni to skład albo charakter pracy Senatu? Wątpliwe, zważywszy na to, że już teraz jest on zdominowany przez dwie partie i nie zanosi się na to, by "jednomandatówki" miały tę sytuację odwrócić.

Najważniejszymi z lokalnego punktu widzenia zmianami są te w wyborach samorządowych. Otóż w wyborach do rady gmin, w tym miast, które nie są "miastami powiatowymi", wybory również odbędą się w okręgach jednomandatowych. Takim miastem jest chociażby Zgierz. Zatem w najbliższych wyborach do rady miasta Zgierza, które odbędą się w 2014 roku, będziemy wybierać swoich radnych rozdzieleni na 23 okręgi wyborcze. W każdym okręgu komitety będą mogły zgłaszać po jednym kandydacie, a wyborca będzie mógł postawić "krzyżyk" przy jednym nazwisku. Jeśli chodzi o inne wybory samorządowe - zmieniono jedynie wybory do rad miast na prawach powiatu (np. Łódź), wprowadzając tam, podobnie jak w wyborach do Sejmu, kwoty 35%.

Co to zmieni? Przede wszystkim zmniejszy ilość zgłaszanych kandydatów o około połowę, przez co będą to osoby, które naprawdę interesuje mandat radnego, a nie te, które niejednokrotnie są obecnie na liście, by ją "zapełnić" i "nabijać" głosy liderom. Wynikającym z tego plusem będzie (mam taką nadzieję) większa aktywność kandydatów w bezpośrednich kontaktach z wyborcami, których teraz będzie 2-3 tys. w okręgu, a nie 14-16 tys., jak to ma miejsce obecnie. Minus? Jeszcze większe zdezorientowanie głosujących, którym bardzo ciężko będzie się przestawić na okręgi jednomandatowe, a i zapewne nie do końca będą wiedzieli, która "twarz z plakatu" startuje z ich okręgu, a która nie. Ale są niemal 4 lata, by ludzi przyzwyczajać i uświadamiać.

Adrian Skoczylas

.