WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


Otwarcie Miasta Tkaczy wzbudziło kontrowersje wśród uczestników imprezy, którzy mieli okazję być jej odbiorcami. Ale również opinie wydawane przez zwiedzających budzą wiele emocji wśród tych, którzy pracują przy realizacji projektu na co dzień.

Rzeczą jasną jest, że organizatorzy tego typu przedsięwzięć będą sprzeciwiać się wszystkim tym głosom, które o ich działaniach mówią w sposób negujący. Tak jak miało to miejsce w serwisie ezg.info.pl w przypadku tekstu "Dni Otwarte Parku Kulturowego Miasto Tkaczy - dla kogo ta impreza?" z dnia 29 września br.

Dlatego też dziękujemy za wiadomość, którą przysłała nam Mażenna Gruszecka, prezes Towarzystwa Ochrony Kultury Zgierza, zasmucona, a może wręcz zniesmaczona materiałem, który ukazał się po Otwarciu Parku Kulturowego. Odnosząc się do akapitów po kolei, dała do myślenia nam redaktorom i z pewnością osobie piszącej ten tekst, nazwany przez panią Gruszecką "paszkwilem".

Ciężka praca jaką organizatorzy włożyli w przygotowanie jednodniowej imprezy nie pozostawia wątpliwości. Jednak cała otoczka dała do myślenia korzystającym z imprezy - zebranie tylu służb porządkowych w jednym miejscu oraz kontrole wchodzących na teren imprezy zgierzan, które miały chyba podnieść rangę i ważność wydarzenia, wywołały raczej zdziwienie.

Oczywiście inicjatywa realizowana na ulicach Narutowicza oraz Rembowskiego jest słuszna i potrzebna naszemu miastu, które pogrążone w szarości i bezbarwności, odpycha tych, którzy w nim mieszkają. Pamiętam jak przyjemnym był spacer „Złotą uliczką” w Pradze. Na tego typu uliczkę liczymy wszyscy u nas, mając nadzieję, że wiosną przyszłego roku, gdy realizacja projektu zostanie zakończona, będziemy właśnie z dumą przechadzać się tą częścią miasta. Stąd jeszcze większe zdziwienie budzi fakt, że otwarcie zostało zaplanowane na czas, gdy przedsięwzięcie jeszcze nie zostało ukończone.

Część artystyczna przygotowana z wielkim rozmachem, miała się jednak nijak do tych uliczek z XIX wieku, o których tyle się mówiło. Nikt nie oczekiwał Chopina, choć w roku poświęconym temu wielkiemu artyście, organizatorzy wpisaliby się pewnie w ogólnopolski trend. Z drugiej strony strzałem w dziesiątkę był wybór Kapeli Yankiela, niestety jak dla mnie tylko ten. Ale dobór gwiazd na własną imprezę jest już rzeczą gustu koordynatorów. A jak wiadomo „de gustibus non disputandum est”.

Co do mediów - przykre jest traktowanie nas jako mało ważnych i nic nie znaczących. Mówienie, że nikt nie ogląda telewizji czy nie czyta artykułów jest świadectwem jakie wystawia sobie organizator, któremu tak bardzo zależy na promocji i nagłośnieniu swojego wielkiego czynu. Takie zachowanie nie przystoi ludziom wyedukowanym i obytym, a jednak ma miejsce. A my cóż, czujemy się dotknięci traktowaniem z góry.

Oczywiście nie jesteśmy ślepi na pozytywne aspekty tego, co dzieje się w naszym mieście. Nie mamy jednak oporów przed tym, by wyrażać również to negatywne zdanie na temat otaczającej nas rzeczywistości. Pewnie jeszcze nie raz, nie dwa oceniając wydarzenia miejskie, spowodujemy, że nasze uwagi zostaną odebrane jako niestosowne. Ale taka nasza misja – komentować świat, wyrażać własne opinie, przyjmować uwagi z zewnątrz.

 

Justyna Zielińska,
Redaktor Naczelna Serwisu EZG.INFO.PL

 

.