WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Pewnie niektórzy odetchnęli z ulgą, że dni otwarte Miasta Tkaczy za nami. Szumnie zapowiadana w lokalnych mediach impreza miała przyciągnąć tłumy i przyciągnęła. Ale czy było warto? Dla mediów zgierskich niestety wydarzenie to nie zapisało się najlepiej w pamięci.

Słoneczne niedzielne przedpołudnie sprawiło, że na ulicach Narutowicza i Rembowskiego zrobiło się tłocznie. Przychodzili dorośli z dziećmi. Oglądano z zainteresowaniem „odrestaurowane” budynki, bo czy można mówić o wykończonych budynkach, skoro ze ścian wystają kable elektryczne? Koordynatorzy działań i projektu tłumaczą jednak wybór daty pewną celowością. Zwiedzający mieli zobaczyć domy na różnych etapach prac. 

Kolejny punkt imprezy - przewodnicy, a raczej ich brak. Pojawiali się i znikali... jak w piosence Bajmu. Odwiedzający wchodzili, rozglądali się i wychodzili, no cóż... można i tak, tylko gdzie ci przewodnicy i po co rozpisywać się o nich w programie imprezy? Nadmienię, że jedynie ze swej pracy wywiązali się profesorowie Politechniki Łódzkiej i Paweł Krawczyk z Pracowni Konserwacji Mebli Zabytkowych.

Szkoda tylko, że to co mieli do powiedzenia zagłuszane było próbami technicznymi zespołów występujących wieczorem na scenie. Swoją drogą zacytuję zasłyszany tekst: "Chopin nie potrzebował wzmacniaczy, by stać się sławnym i podziwianym". Dzisiejsze gwiazdeczki nie mogą jednak obyć się bez decybeli.

Jak imprezę wspominają panie, a raczej ich obuwie - nie śmiem pytać. Bruk charakterystyczny dla XIX wieku to jedno, drugie to ogromne pokłady piasku na nim zalegające. W środę przed Dniem Otwartym otworzono ścieżkę rowerową, szkoda tylko, że ulica Rembowskiego nie została dokończona do dnia dzisiejszego. Opóźnienie spowodowane jest pracami wodociągowymi - podobno.

Wieczorem do Miasta Tkaczy zawitało wielu mieszkańców Zgierza. Czy występy Ani Wyszkoni, Kapeli Jankiela czy Video podobały się - to rzecz gustu. Fakt, że tak dużej gwiazdy jak Łzy nie było u nas już dawno, więc brawo! Okazuje się, że jednak czasem można zaporsić kogoś spoza gatunku disco-polo. Szkoda tylko, że podczas niecodziennego koncertu w mieście, gdzie przyjazd gwiazdy jest wydarzeniem, miały miejsce jeszcze dwie inne imprezy - charytatywny koncert dla Amelki, organizowany przez Spółdzielczy Dom Kultury Sem w Towarzystwie Śpiewaczym Lutnia oraz Spotkanie z Piosenką i Pieśnią Religijną w Duchu Ekumenicznym w Kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, gdzie gwiazdą wieczoru była Krystyna Prońko.

Ale to już w naszym mieście taka tendencja ogólna. To nie pierwszy raz, gdy wydarzenia miejsce odbywaja się w tym samym czasie. Tu już należy zwracać się do organizatorów i tego, że przepływ infomacji jakoś nadal w Zgierzu nie funkcjonuje jak należy. Można jednak liczyć na to, że przyjdzie dzień zmiań.

W każdym razie obcowanie z kulturą podzieliło zgierzan na dwa obozy, podczas śpiewów w kościele - mieli oni swoje sacrum, a w Mieście Tkaczy - profanum.

M.

.