WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

M.K.: Przyznam szczerze, że nie zastanawiałem się nad tym, ale pomysł uważam za trafiony. Jest szansa na utworzenie takiego miejsca. Niestety właścicielowi takiego lokalu sprzedaż alkoholu gwarantuje wysokie zyski. Warto by się było zastanowić, jak zachęcić do utworzenia lokalu bez alkoholu. Jest przecież ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi, być może w ramach tej ustawy prezydent mógłby zaproponować jeden z lokali miejskich na wynajem, może po niższej cenie, a może zaproponować jakąś dopłatę z tzw. kapslowego i być może wtedy udałoby się otworzyć takie miejsce. Myślę, że sprawa jest warta przemyślenia. Najważniejsze, że ktoś zgłasza taką „potrzebę” i należy podjąć próbę jej realizacji. Nie będę o tym pisał w programie, ale pomysł jest fajny. Nie jestem skory do składnia obietnic, ale w tym przypadku mogę obiecać, że takie miejsce zorganizuję, tylko będzie to wymagało trochę czasu. Prosiłbym o pomoc i kolejne pomysły młodych ludzi.

A.S: Zmieńmy trochę temat. Startuje pan z listy Stowarzyszenia Obywatelskiego. Czym zajmuje się to stowarzyszenie?

M.K.: Pewna grupa osób, całkiem liczna, postanowiła utworzyć takie stowarzyszenie. W naszej gazecie jest hasło „Pro publico bono”, czyli „Dla dobra wspólnego”. Staramy się w jakiś sposób to realizować i uważam, że dobrze nam to wychodzi, bo uważam, że „Gazeta bez cenzury” stała się w jakiś sposób gazetą firmową w Zgierzu. Mieszkańcy chętnie ją czytają. Wydawanie takiej gazety kosztuje dużo wysiłku. Najistotniejszym działaniem statutowym stowarzyszenia jest tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, czyli sami decydujemy o naszych sprawach, sami jesteśmy gospodarzami naszego terenu, chcemy mieć i mamy wpływ na to, co się dzieje oraz chcemy zabierać głos we wszystkich publicznych sprawach i czynimy to poprzez wydawanie gazety.

P.B.: Z tym, że startuje pan z listy stowarzyszenia wiąże się również pana bezpartyjność. Czy uważa pan, że dla kandydata działa to na korzyść czy na niekorzyść?

M.K.: W sensie skuteczności nie, bo w poprzednich wyborach było bodajże 6 list partyjnych na 12 czy 13 wszystkich. Ale mimo to ponad 52% społeczeństwa zagłosowało na partie polityczne. Ja przewiduję, że w tych wyborach jeszcze większy procent społeczeństwa zagłosuje na partie polityczne. Wobec tego moja bezpartyjność nie jest argumentem, który mógłby ułatwić zwycięstwo. My jako bezpartyjni mamy krótszy czas na kampanię. Partie polityczne numery list znały już dwa tygodnie temu. U nas losowanie numerów odbyło się dzisiaj (2.11 – przyp. red.). Ponadto, swoją kampanię finansuję sam, a kandydaci partyjni pozyskują fundusze z podatków, które również ja płacę. Z drugiej strony kandydat bezpartyjny nie będzie musiał swoim kolegom dać funkcji, rozdać „stołków” i nie będzie musiał realizować jakichś wytycznych i koncepcji partii i to jest argument przemawiający za kandydatami bezpartyjnymi. Wolę jako kandydat bezpartyjny przegrać, niż jako partyjny wygrać. Jeśli chodzi o dalszą współpracę to wszystko zależy od tego, ilu radnych z których list zostanie wybranych. Ja jestem w stanie współpracować z radnymi wszystkich partii politycznych oraz komitetu wyborczego Jerzego Sokoła.

P.B: Gdyby znalazł się pan w drugiej turze wyborów, to z kim najchętniej by się Pan zmierzył?

M.K.: Jest mi zupełnie obojętne z kim przyszłoby mi się zmierzyć. Każdy z kandydatów ma swoje wady i zalety, ja również.

P.B: A czy któryś z kandydatów szczególnie czymś panu zagraża?

M.K: Trudno to ocenić. Wszelkie dywagacje byłyby tutaj przedwczesne. Nie jest moim zadaniem mówienie o zagrożeniach przez innych kandydatów, bo zasadą kampanii wyborczej jest to, że nie podkreślamy który z kandydatów jest mocny. Wolę mówić o sobie i myślę, że moja kandydatura jest w jakimś sensie niewiadomą. Myślę, że moim elektoratem są osoby, które nie piastują żadnych szczególnych funkcji ani stanowisk. Są to osoby, które chciałyby, aby coś w naszym mieście się zmieniło, żeby ktoś spróbował to zmienić, żeby podjął taką rzeczywistą próbę tych zmian. Są to ludzie, którzy codziennie ciężko pracują, mają do załatwienia wiele spraw. To ludzie, którzy mówią mi: startuj, wygraj i zrób porządek. A ja nie boję się tego wyzwania.

A.S.: Którego z najbardziej znanych polityków określiłby pan jako najbliższego swoim poglądom?

M.K.: Nie wymienię żadnego polityka, bo to są działacze partyjni. Moim poglądom bliscy są ludzie, którzy działali, a nie koniecznie byli działaczami partii politycznych. Ja mam jakieś swoje wzorce działania. Jeśli mowa o politykach ja bardzo dobrze wspominam Jacka Kuronia. Wspaniała postać, wspaniała osoba. Był on politykiem określonej grupy, ale w związku z tym, że już go nie ma wśród nas, myślę, że jakoś byłoby to wskazane. Ja myślę, że każdego polityka powinna cechować otwartość, tolerancja i duży dystans do samego siebie. Podobają mi się niektóre poglądy Janusza Korwin-Mikke, podoba mi się otwartość na problemy przewodniczącego Napieralskiego, czy dbałość niektórych polityków PiS o patriotyzm albo otwartość PO.

A.S.: Jak oceniłby pan pomysł, gdyby taki powstał, wspólnej listy wszystkich organizacji pozarządowych, np. do Rady Miasta? Czy coś takiego miałoby w ogóle rację bytu, byłoby wykonalne?

M.K.: Byłoby to wspaniałe, tylko myślę, że nie do końca możliwe, bo tam musiałoby być wielu liderów. Przecież organizacja ma swojego lidera. Niektórzy musieliby się podporządkować. Chyba że znalazłaby się w Zgierzu taka osoba, która skupiłaby wokół siebie wszystkie organizacje pozarządowe i ich liderów.

P.B.: Co będzie, jeśli pan nie wygra wyborów?

M.K.: Po pierwsze odpocznę. Zapewne będę miał co robić, ze względu na to, że prowadzę działalność gospodarczą oraz podejmuję się wielu rzeczy w życiu prywatnym. To jest takie pytanie zakamuflowane, czy jestem uzależniony od wygranej. Absolutnie nie. Podchodzę do tego zupełnie spokojnie. Jeśli przegram to zapewne dzień, czy dwa będę nieco markotny, bo zwycięstwo zawsze napędza, ale poza tym nie zmieni się kompletnie nic. Może będę miał nieco więcej czasu na inne rzeczy. Na pewno chcę pozostać aktywny społecznie.

P.B.: Gdyby tuż po naszej rozmowie rozpoczęła się cisza wyborcza, jakie byłyby pana ostatnie słowa do wyborców?

M.K.: Niezwykle trudne pytanie… Możecie mi zaufać. Żyję wśród was, mogę żyć dla was i mogę przeprowadzić reformę. Inni już byli. Oceńcie rzetelnie sami jak się sprawdzili. Jeżeli uważacie, że nie spełnili waszych oczekiwań, to ja jestem dobrym kandydatem.

A.S., P.B.: Dziękujemy za rozmowę.

M.K.: Ja również bardzo dziękuję.

 

.