WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

Adrian Skoczylas: Załóżmy, że wygra pan wybory prezydenckie. Jak będzie wyglądał Zgierz w 2014 r., czyli na koniec pana kadencji?

Mirosław Kolenda: Zapewne powinienem powiedzieć, że będzie dużo czystszy, ładniejszy, bardziej przyjazny dla mieszkańców, że będzie to Zgierz, w którym młodzież chciałaby zostać, w którym są miejsca pracy i wiele innych rzeczy. Tylko to samo tak szybko i łatwo się nie zrobi. Obiecywać można wiele różnych rzeczy, a tak naprawdę zrobić można tylko tyle, na ile pozwolą finanse i budżet miasta i na ile samemu będzie chciało się wprowadzić różnego rodzaju reformy. Trafne pytanie zadano podczas debaty w MOK: „Co dla młodzieży i co zrobić, żeby młodzież nie wyjeżdżała ze Zgierza?”. Powinniśmy stworzyć młodzieży warunki konkurowania z podobnymi ludźmi z innych miast Polski, Europy, a nawet i świata. Są dwa powody, dla których młodzież mogłaby zostać w Zgierzu: jeżeli znajdzie tutaj pracę i mieszkanie, czyli dom. Jeżeli ktoś nie ma pracy i mieszkania, czyli domu, to jeśli jest odpowiednio wyedukowany i przygotowany, to jest duże prawdopodobieństwo, że jednak ze Zgierza wyjedzie. Zgierz będzie wyglądał tak, w jakim stanie on jest teraz plus to, co można jeszcze polepszyć i już zrobić. Jaki będzie Zgierz? Na to pytanie można długo odpowiadać.

Paula Baranowska: A taka pańska utopia, obraz idealny?

M.K.: Nie ma obrazu idealnego. Wszędzie, praktycznie w każdej dziedzinie życia naszego miasta są rzeczy, które w mniejszym lub większym stopniu należałoby poprawić, w niektórych dziedzinach radykalnie. Jeżeli mówimy o miejskich spółkach, no to hasło „szybciej, lepiej i taniej” na pewno powinno dotyczyć wszystkich usług przez nie świadczonych. Na tym skorzystać mają wszyscy mieszkańcy. Jaki będzie Zgierz za 4 lata? Przede wszystkim chciałbym, żeby był częściowo oddłużony. Można by wiele obiecywać, ale tak naprawdę wszystko będzie zależało od finansów. Jest ogromna dziedzina, w której można wiele zmienić: administracja publiczna. Porażająco w ciągu ostatnich czterech lat wzrosły jej koszty. Tak naprawdę wszystko od początku do końca sprowadza się do pieniędzy. Inne rzeczy, to jest sprawa tylko pomysłu, organizacji, funkcjonowania, wsłuchiwania się w to, co mówią zgierzanie, słuchanie odpowiednich grup społecznych, rad osiedli, które mają pomysły na poprawę działalności miasta.

A.S.: Co oprócz edukacji i zapewnienia pracy może dać pan, jako prezydent, młodzieży?

M.K.: Mogę dać to, co może każdy inny prezydent, bo tak naprawdę prezydent specjalnie nie ma środków do zapewnienia pracy młodzieży. Od tego jest Powiatowy Urząd Pracy podległy Starostwu Powiatowemu. Tak naprawdę wszystko zależy od PUP. Jedyne, co mógłby zrobić prezydent, to zachęcić inwestorów, żeby tworzyli miejsca pracy. Tylko tutaj mamy jeden wielki problem – miasto nie ma kompletnie terenów inwestycyjnych. Aby poprawić tą sytuację należałoby zagwarantować miejsca pod inwestycje, przyjazny klimat dla przedsiębiorców, ewentualne szybkie wydawanie decyzji. Jednak powtarzam, brakuje nam terenów i tu znów wszystko sprowadza się do finansów. Jeśli miasto posiada środki, to może się pokusić o wykupienie terenów i scalić je w większe działki, opracować dla nich plan zagospodarowania przestrzennego i spróbować znaleźć inwestora, co jest niezwykle pracochłonne, ale oczywiście takie działania podejmę.

PB: Skoro tworzenie nowych miejsc pracy w Zgierzu jest tak problematyczne, to czy jest możliwe zrobienie czegoś, co zachęci młodych ludzi, którzy znaleźli pracę np. w Łodzi do mieszkania nadal w Zgierzu?

M.K.: Przede wszystkim komunikacja. Jeżeli nie będzie dobrej komunikacji z Łodzią nic nie zrobimy. Niektórzy moi kontrkandydaci mówią o tym, że Zgierz nie musi być „sypialnią” Łodzi. Może i nie musi, ale zanim do tego doprowadzimy, i tu jest znak zapytania, czy doprowadzimy, to Łódź jest takim naturalnym miejscem, gdzie mogliby pracować zgierzanie i nadal mieszkać w naszym mieście. Komunikacja nocna. To oczywiście temat trudny, bo wiadomo, że koszty funkcjonowania komunikacji nocnej są wysokie. Nocą osób, które podróżują jest zdecydowanie mniej niż w dzień i w godzinach szczytu. Ale bezwzględnie taka komunikacja musi być utrzymana i ja tylko mogę złożyć taką deklarację, że ta komunikacja będzie. Można dyskutować na temat częstotliwości, ale zdecydowanie komunikacja musi być. A w sprawie komunikacji można wiele polepszyć. Jest dylemat, czy nie powinniśmy podwyższyć ceny biletów, które nie zmieniły się od 4 lat, bo skutkiem tego jest dotowanie komunikacji w kwocie prawie 100% większej niż było to 4 lata temu. Aby to zmienić trzeba wybierać pomiędzy podwyższeniem ceny biletów albo zmniejszeniem częstotliwości niektórych linii autobusowych. Sytuację mogłoby uratować rozpisanie przetargu na świadczenie usług komunikacyjnych, tak jak sugerowali to niezależni audytorzy w audycie przeprowadzonym w zeszłym roku. To mogłoby obniżyć koszty.

P.B.: Wiele mówi się o zmianach. Czy woli pan zmiany małe, stopniowe, czy raczej radykalne „cięcia”?

M.K.: Nowy prezydent będzie zaprzysiężony w okolicy połowy grudnia. Stary prezydent jest zobowiązany przygotować budżet. Wobec tego pierwszy budżet w jakimś sensie będzie kontynuacją starego budżetu. Nie powinienem tego mówić, bo kandydat powinien mówić jak wiele zrobi, ale wydaje mi się, że lepiej powiedzieć prawdę, niż obiecywać na wyrost. Może się okazać, że w przyszłym roku będziemy mieli do czynienia z ogromnymi cięciami na wszystko. Myślę, że w drugim roku musi już powstać właściwy budżet, czyli taki, który będzie powodował stabilizację finansów miasta. Ale są też sprawy, które prezydent może poprawić z dnia na dzień. Myślę, że około jedna trzecia wydziałów Urzędu Miasta wymaga zmian na kierowniczych stanowiskach. Innym pracownikom z wieloletnim doświadczeniem, trzeba dać możliwość rozwinięcia skrzydeł i stworzyć lepsze warunki pracy. W pierwszym okresie pewnie będą radykalne zmiany, ale w zakresie dość ograniczonym, czyli zmieniamy natychmiast to, co musimy zmienić, przygotowujemy drugi budżet, który będzie budżetem decydującym i przygotowujemy się do wszelkiej zmiany reform i wszystkich rzeczy, które są z tym związane.

A.S.: Mówi pan wiele o problemach Zgierza. Czy nasze miasto ma w ogóle jakieś „plusy”?

M.K.: Zgierz ma bardzo dużo pozytywnych aspektów swojego funkcjonowania. A mówię o problemach, bo Zgierz ma ich wyjątkowo dużo. Ja jestem zgierzaninem i stąd nie wyjadę, będę tutaj mieszkał, to jest moje miasto. Od wielu lat pracuję w tym mieście jako przedsiębiorca, ale też jako społecznik. Nie lubię używać dużych słów, ale nie bardzo sobie wyobrażam żebym mógł gdzieś indziej mieszkać. Atutem jest oczywiście skrzyżowanie autostrad, bliskość terenów wypoczynkowych. Park Kulturowy Miasto Tkaczy, który może stać się atrakcją turystyczną naszego miasta. Największym atutem miasta są jego mieszkańcy. Mamy wielu mądrych, fajnych ludzi, społeczników, działaczy, osób związanych z kulturą i to jest ogromny potencjał, który powinniśmy innym pokazywać i wykorzystywać. Sami jako zgierzanie powinniśmy siebie bardziej cenić i promować. Na co dzień więcej uśmiechu, przyjaznych gestów, pokazywać więcej wzorów do naśladowania.

A.S.: Jak ocenia pan obecny stan kultury w Zgierzu pod kątem młodzieży i nie tylko?

M.K.: Mamy w Zgierzu kilka ośrodków, które w ten, czy inny sposób zajmują się kulturą, w których młodzież może spędzić czas. Młodzieżowy Dom Kultury podlega Starostwu Powiatowemu, mamy Spółdzielczy Dom Kultury podległy Spółdzielni Mieszkaniowej, mamy Miejski Ośrodek Kultury, którego częścią jest Centrum Kultury Dziecka. Powiem szczerze, że nie widzę specjalnie potrzeby i możliwości tworzenia nowych placówek, a jedynie uatrakcyjnienia oferty. Mamy przecież zespoły taneczne, ludowe, mamy teatry, mamy cały szereg organizacji, które wydaje mi się, że dobrze funkcjonują. Możemy tylko polepszać ofertę. Zapewne młodzież chciałaby, żeby było więcej koncertów, bardziej interesujących grup, itd.

P.B.: Chciałam zapytać o coś z myślą dla najmłodszych zgierzan. Mamy w Zgierzu takie miejsca jak Agrafka, Piwnica, ale we wszystkich tych miejscach sprzedawany jest alkohol, co powoduje, że rodzice obawiają się o przedwczesne spożywanie alkoholu przez swoje dzieci. Czy pana zdaniem możliwym jest, aby powstało choć jedno miejsce podobne do poprzednio wymienionych, ale nie sprzedające alkoholu?

.