WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

A.S.: Znalazłem na pana blogu tekst sprzed 3 lat: „Za dwie godziny sesja i niekończące się dyskusje o samorządzie. Jednym słowem – dzień polityka. Ludzie dyskutują i politykują, prezentując siebie, a nie faktyczne problemy mieszkańców, ot taki polityczny zgierski folklor. Mam nadzieję, że na tym polu nastąpi zmiana i odsuniemy politykę do lamusa zgierskiego samorządu”. Udało się?

J.S.: Zgromadziłem wokół siebie 17 osób w Radzie Miasta, jedynie PiS był przeciwko mnie. Nie oznacza to, że to „za” było bezkrytyczne, ale dzięki temu wszystkie uchwały ważne dla miasta przechodziły. Zawsze jest tak, że radni się prezentują, bo to jest normalne, ale chodzi o to, żeby to ograniczyć. W Radzie Miasta się dyskutuje, choć czasem robi się festiwal - było parę takich sesji, które były negatywne. Miasto było i jest wysoko oceniane na zewnątrz. Byłem w Świdnicy, gdzie prezydent to jeden z najlepszych prezydentów w Polsce. Jechałem taksówką i rozmawiam z kierowcą, pytam co się ciekawego tam dzieje, a on odpowiada „wie pan, tu się nic nie dzieje, nie ma gdzie w soboty iść, no beznadzieja”. A ja mówię, że u nas potańcówki są. On na to: „o, świetnie!”. W Rosanowie czy Ozorkowie mówią o Zgierzu pozytywnie, ale tu w samym Zgierzu nie. Nie ma generalnie dwóch takich samych miast w Polsce, które można by do siebie porównać. Najważniejsze porównanie jest między tym, co było na początku, a co jest teraz. Można sobie przypomnieć sytuację sprzed kadencji, oświetlenie urzędu czy parku. Teraz jest fontanna, pełno rzeczy tylko i wyłącznie dla ludzi, żeby się dobrze czuli. W parku jest mnóstwo ludzi, zwłaszcza w weekend. Jest tam muzyka, piwko, można się spotkać. Park jest już oświetlony, a nie był. Wracając do tych radnych – ta kadencja była dość spokojna, nie walczyliśmy do ostatniej sesji, myślimy, że ten element dobrze funkcjonował. Poza tym lubimy się - mam w pokoju obok kolegę z PO jako wiceprezydenta, który mnie wzmacnia, w drugim jest bezpartyjny, nigdy nie było między nami obostrzeń, nigdy nie był użyty bardzo negatywny głos sprzeciwu.

A.S.: Czy ma pan jakieś polityczny wzór, jakiś autorytet, na którym chciałby się wzorować i od którego mógłby się uczyć jako polityk i samorządowiec?

J.S.: Wydaje mi się, że Tadeusz Mazowiecki jest takim świetnym przykładem. On nie pokazuje się często w mediach, teraz trochę niestety jest tak, że świat polityki jest medialny, telewizyjny, a jeśli ktoś jest nietelewizyjny, to jest nieciekawy. Ostatnio go nawet widziałem przy okazji Związku Miast Polskich, którego jestem członkiem, rozmawiałem trochę bezpośrednio. Drugą taką osobą jest niewątpliwie Lech Wałęsa. On przeżył reinkarnację, tzn. był takim zwykłym elektrykiem, później się bardzo zmienił, teraz zachowuje się różnie. Tak więc chyba te dwa nazwiska. Nie jest dla mnie wyznacznikiem partia polityczna, bo ona się zmienia, raz ma poparcie duże, raz mniejsze.

A.S.: Związek Miast Polskich – czym ten związek się zajmuje?

J.S.: To bardzo ważna organizacja, bo Polsce 80% ludności w Polsce mieszka w miastach. Jako przedstawiciele 309 miast spotykamy się na takich kongresach dwa razy do roku. Jestem w komisji oświaty, z uwagi na doświadczenia oświatowe. Każdy ma różne doświadczenia w swoim mieście, pytamy się wzajemnie jak coś robimy u siebie, jak realizujemy daną ustawę czy rządzimy finansami. Wszystkie najlepsze praktyki różnych miast są prezentowane po to, by je naśladować i sprawować urząd coraz lepiej.

A.S.: Na którym mieście by się pan chciał wzorować, aby Zgierz był zachęcający dla inwestorów?

J.S.: Jako miasto sami dostaliśmy tytuł Gmina Fair Play, a ten tytuł nadają przedsiębiorcy na podstawie doświadczeń, cały czas otwierają się w Zgierzu nowe firmy. Nie ma takiego miasta, które by było takie samo jak nasze. Różne rzeczy z każdego miasta są dla mnie wzorem. Np. ciekawe rozwiązania w zakresie oświaty są w Częstochowie, różnie organizowane jest ciepłownictwo czy energia, spółki są inaczej dzielone. Każde miasto ma swoją specyfikę i różne te elementy niektóre miasta mogą robić fajnie, a inne gorzej.

A.S.: Gdyby pan wszedł do drugiej tury wyborów, z kim chciałby się pan zmierzyć?

J.S.: Jestem otwarty na debatę nie polityczną, ale konkretne argumenty społeczno-gospodarcze z każdym. Życzę każdemu z kandydatów, aby wszedł do II tury wyborów. Z kim się chciałbym zmierzyć? To jest mi obojętne. To jest tak, że albo dostaję jakieś poparcie od mieszkańców i dalej działam dla nich, albo nie. Nie muszę być dalej prezydentem, jestem szczęśliwym człowiekiem, mam rodzinę, mam synów, lubię sport, pływanie, bieganie, fotografikę - nie urodziłem się prezydentem i nie zamierzam umrzeć prezydentem. Natomiast niewątpliwie prezydentura jest wyzwaniem w moim życiu i chciałbym, żeby to życie dalej tak się układało jak teraz. Jestem dużo bardziej doświadczony niż ci, którzy startują, bo oni nie byli nigdy prezydentami, dopiero musieliby się uczyć funkcjonowania w urzędzie i tak naprawdę pierwszy rok jest stracony. Ten, kto zostanie prezydentem będzie realizował budżet, który ja skonstruowałem, tak jak ja dostałem budżet od pana Maślińskiego na pierwszy rok, i tak naprawdę rządził będzie od drugiego roku. Najważniejsi dla prezydenta są mieszkańcy. Jeżeli oni mnie wybiorą i dostanę mandat na następne 4 lata to będę starał się dla nich tę funkcję sprawować. Czuję, że muszę być niezwykle uczciwy wobec ludzi, bo ludzie uczciwie postąpili wobec mnie, idąc na wybory i dając mi mandat. Nie są dla mnie ważne rzeczy typu pensja czy jakieś tam wartości materialne, bo ja już je mam, mam emeryturę nauczycielską, nie muszę walczyć o żadne stanowisko. Dla mnie ważne jest, żeby być spełnionym, nie kariera. Nigdy nie zamierzam startować, i tu deklaruję teraz, na posła czy do sejmiku wojewódzkiego, bo mnie to nie obchodzi, mnie obchodzi Zgierz.

A.S.: Czyli po ewentualnym zakończeniu kadencji prezydenckiej odpoczynek?

J.S.: Nie, startuję jeszcze na radnego miasta i na pewno będę chciał sprawować ten urząd, bo to jest dla mnie frajda, bo to są moi mieszkańcy. Zawsze coś robiłem dla Zgierza, w różnych formach. Całe moje życie było dla Zgierza i nie tak okazjonalnie, akurat przed wyborami, tylko cały czas.

A.S.: Gdyby kampania kończyła się zaraz po tej rozmowie, jakie byłyby pana ostatnie słowa przed ciszą wyborczą do zgierzan?

J.S.: Pójdźcie na wybory i dokonajcie właściwego skreślenia.

A.S.: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

J.S.: Dziękuję również.

.