WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

Adrian Skoczylas: Na początek chciałem zapytać czy jest pan zadowolony ze swojej kadencji?

Jerzy Sokół: Nikt, kto jest zadowolony z siebie do końca, nie jest wiarygodny. Zawsze można wiele rzeczy zrobić lepiej. Myślę jednak, że Zgierz się bardzo rozwinął, biorąc pod uwagę obiektywne przesłanki. Pierwszą z nich są wydatki na inwestycje w mieście. Wydaliśmy na inwestycje ok. 4,5 razy więcej niż poprzednicy, a więc dokładnie mówiąc ponad 55 milionów, gdzie poprzednicy mieli ponad 13 milionów. Wydaliśmy wielokrotnie więcej w różnych dziedzinach życia miasta. Mamy około 23 stowarzyszeń, między które dzielimy pieniądze miejskie. Pierwszy raz w historii samorządu mamy medal olimpijski, jest to sukces miasta - Zgierz znalazł się w wąskim gronie miast z medalem, a jedynym w województwie łódzkim. Wydajemy 2 razy więcej na sport niż Pabianice. Ewidentne sukcesy to na pewno lodowisko, które zostało reaktywowane po 18 latach, dwa Orliki, które powstały jako nowe obiekty, łódki na stawie czy Park Linowy w Parku Miejskim, boisko do plażowej piłki siatkowej na Malince oraz cały szereg innych drobnych inwestycji, których było sporo w tej kadencji.

A.S.: Mówi pan o sporcie, a ja chciałbym się zapytać o kulturę. Wydaje się, że jest ona niedoinwestowana, że zgierskie zespoły nie są promowane, że teatry mają mało środków do rozwoju. Co pan o tym sądzi? Czy ma pan jakieś pomysły jak to zmienić?

J.S.: Na kulturę też wydaliśmy więcej niż w poprzednich latach, chociażby na utrzymanie placówek kulturalnych. To sami animatorzy kultury, czyli MOK i CKD powinni działać tak, aby ta kultura się rozwijała. Co roku wydawana jest w Zgierzu płyta z powstałego studia nagrań, MuZgi, które są promocją naszych miejskich zespołów. Zbudowana została scena miejska, nie z zamysłem wyłącznie o potańcówkach dla wąskiego obszaru społeczeństwa w Zgierzu, ale także dla zespołów młodzieżowych w Zgierzu. Mogą to być czwartki czy piątki młodzieżowe - miejsce dla młodzieży, gdzie będzie można grać, pokazać się. O scenie mówiono już wiele lat w Zgierzu i nie została wcześniej zbudowana, w tej chwili ta scena już jest i jest oddana dla młodzieży. W domu rodzice sami nie urządzają pokoju córki czy syna, a dają środki, bo dziecko chce urządzić pokój po swojemu. Podobnie i ja wychodzę z tego założenia i myślę, że wszelkie inicjatywy powinny być tworzone od dołu, wychodzić od młodzieży. Chcecie festiwal przeciwko dopalaczom - będzie. Chciano imprezę Alter Street i była, miasto włożyło w to wiele pieniędzy, niestety nie było zbyt dużo młodzieży na tej imprezie miejskiej. Myślę, że jeśli to jest impreza wymyślona przez samą młodzież i ona służy tej młodzieży, to wtedy ma to rację bytu i powinna z tego młodzież korzystać. Do biblioteki kupuje się coraz więcej nowości, w Muzeum wyremontowano podwórko, które służy do para muzealnych przedsięwzięć. Mamy MOK, CKD czy też MOSiR, tam można na halę zaprosić ciekawe zespoły, tylko, mówiąc najprościej, ktoś musi się za to wziąć i to zrobić. Prezydent daje pieniądze i liczy na kreatywność urzędników.

A.S.: Był pan nauczycielem, często powtarza pan, że ma dobry kontakt z młodzieżą. Czy w świetle chociażby ostatniej debaty uważa pan, że dobrze spełnia oczekiwania młodzieży? I druga kwestia – w jaki sposób zachęcić młodzież do uczestnictwa w imprezach młodzieżowych, bo jak sam pan mówi wiele osób nie przychodzi?

J.S.: Mam dobry kontakt z młodzieżą, mogę to powiedzieć na podstawie własnych doświadczeń, 80 obozów harcerskich, na których byłem każdego roku i poświęcałem swój czas na to, aby z młodzieżą pojechać w góry czy nad jeziora. Jeśli chodzi o debatę – faktycznie przyszła część osób, które faktycznie nie wiedziały kogo wybrać na prezydenta, którzy byli, uważnie słuchali i analizowali. Natomiast były też osoby z „bojówek” na sali, które nie chciały się dowiedzieć co obecny prezydent czy kandydaci na prezydenta mają im do powiedzenia. Według mnie debata była niestety trochę zmanipulowana, niektóre pytania dorosłych dotyczyły spraw nieważnych dla młodzieży, niestety wyszła z tego debata polityczna, nie dla młodzieży.

Jeśli chodzi o moje działania – rokrocznie organizujemy akcję "Mikołaj" wraz z jednostkami pomocnicznymi. Jest akcja Młodzieżowego Prezydenta Miasta Zgierza, kiedy Zgierz na jeden dzień jest oddany dla młodych, kiedy oni mają szansę się sprawdzić. Pierwsza Młodzieżowa Rada Miasta Zgierz była wykreowana przeze mnie, to był mój pomysł, żeby młodych ludzi tutaj zebrać i żeby oni tutaj funkcjonowali. Jak byłem radnym, zorganizowałem wyjazd do Bukowiny dla młodych ludzi, bo chciałem ich zaktywizować. Co do drugiej kwestii - żeby młodzież przychodziła na imprezy miejskie, musi chcieć chodzić, a będzie chciała chodzić, jak będzie miała takie motywacje. Te motywacje będzie mieć wtedy, kiedy będą inni chodzić, kiedy te imprezy będą masowe. Na debacie powiedziałem o Maryli Rodowicz, która ponoć estradowo jest znakomita, nie widziałem jej na żywo, a chciałbym. Zespołów typu Led Zepellin, Pink Floyd, czy inny słynnych zespołów z lat 80., których słucham w domu, nie dałoby się zaprosić do Zgierza, bo albo nie istnieją albo miasta nie byłoby stać. Jeśli chodzi o masowość - był zespół Boys w Zgierzu, budzący negatywne uczucia, ale było 12 tysięcy ludzi w Parku. Z kolei jak jest tzw. wyższa sztuka, gdzie pokazują się zespoły już bardziej nakierowane do elit, to niewiele osób przychodzi. Byłem ostatnio w MOK-u na koncercie poświęconym pamięci Artura Mikulskiego. Grał zespół rockowy, a na sali było 10 osób, bardzo niewiele. Mam pomysł, by w przyszłej kadencji mieć przy sobie kogoś w wieku w rejonie 18-20 lat, który by miał dobry kontakt z młodzieżą i wykorzystywałby ten kontakt. Życie zawodowe każdego prezydenta w Urzędzie jest takie, że 99% czasu musi poświęcić na formalne sprawy. To instrumenty które ma, czyli CKD albo MOK, muszą ogniskować uwagę młodych ludzi i stamtąd mają wypływać pomysły. Był program „Na młodzież patrz”, MRMZ i cały szereg innych inicjatyw, które pokazują prezydentowi oraz Radzie Miasta, jak należy tym miastem kierować, żeby było ono przyjazne dla młodych ludzi.

A.S.: MRMZ – jak ocenia pan jej funkcjonowanie? Czy coś by pan zmienił, poprawił?

J.S.: Na pewno bym chciał, żeby była apolityczna, tzn. żeby nie robiła rzeczy, które są w interesie jakiegoś polityka czy partii. Chciałbym, żeby liczył się interes ludzi młodych, żeby oni się nauczyli tego, że ich koledzy w szkołach mają określone oczekiwania. Oczywiście nie zmienią wszystkiego w szkołach, ale gdy np. jest relegowanie ucznia ze szkoły, to mogliby jako przedstawicie uczniów uczestniczyć na radzie pedagogicznej i się wypowiedzieć. Chodzi o to, by to nie była tylko szkoła nauczycieli, w sensie dowodzenia, tylko żeby młodzież miała większy udział w tym rządzeniu. To są może mało popularne rzeczy, bo wiem, że młodzież nie chce się tym zajmować, większość po prostu chce atrakcyjnie spędzać czas. Oni chcą mieć możliwość pójścia do fajnego pubu, spotkania się ze znajomym - to jest dla nich wartość. Prezydent nie może narzucać, by na danym terenie pojawił się pub – jest przetarg, do którego zgłaszane są odpowiednie oferty. Powstaje na ulicy Długiej mnóstwo banków, ale my nie mamy na to wielkiego wpływu, każdy ma prawo zrobić coś swojego, bo żyjemy w wolnym kraju - będą chcieli zrobić więcej banków to zrobią, aż w końcu zaczną upadać, bo nie będzie klientów. Jeśli chodzi o puby to jest miejsce przy np. Parku Linowym, generalnie w Parku Miejskim, tam przebywa dużo osób, a więc potencjalnych klientów. Są jeszcze atrakcyjne ogródki przed Urzędem Miasta. Mam już konkretny pomysł na to, by ulicę Długą od świateł do ulicy Popiełuszki zamknąć i żeby tutaj tętniło życie, żeby były puby. Podobnie chcemy zrobić w Mieście Tkaczy – tam byłaby jednokierunkowa ulica i puby, możliwość spotkania się „pod latarniami gazowymi”.

.