WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

Myra Ellen Amos znana jako Tori Amos, urodziła się 22 sierpnia 1963 w Newton w Karolinie Północnej. Tori Amos śpiewa i gra na fortepianie w towarzystwie sekcji rytmicznej, gitary elektrycznej i niekiedy smyczków. Muzyka Amos zaliczana do stylu soft rock i alternatywny rock klasyfikowana jest jako bardzo trudna. Jej utwory, często skomplikowane w odbiorze, charakteryzują się metaforycznym przesłaniem i osobistym wydźwiękiem. Daje się zauważyć pewne stylistyczne podobieństwo pomiędzy jej twórczością a muzyką Kate Bush, choć sama artystka zaprzecza, jakoby czerpała od niej inspiracje. Warto również zacytować Piotra Kaczkowskiego z radiowej „Trójki” - „Tori Amos. Artystka, która nie ma fanów, lecz fanatyków.”

„Wariacje na temat” - tak właśnie można określić najnowszy album artystki pt. „Night of Hunters”. Nowy album w przeciwieństwie do wcześniejszej twórczości Amos ma tyle wspólnego z rockiem co Bach z Madonną… i to całkiem dosłownie. Bowiem „Night of Hunters” to rewelacyjne aranżacje muzyki tzw. „klasycznej” opatrzone autorskimi tekstami artystki (dodajmy, że sama również wyprodukowała płytę) i wykonywane w minimalistycznym instrumentarium klarnetu, oboju, fagotu oraz kwartetu smyczkowego i fortepianu. Aby nie odstraszyć tą „klasyką” warto wspomnieć, że każdy (nie tylko praktykujący muzyk) rozpozna fragmenty albumu, ponieważ na płycie usłyszymy utwory takich kompozytorów jak m.in. wcześniej wspomniany Jan Sebastian Bach, Fryderyk Chopin, Modest Mussorgski czy Erik Satie. Jeśli natomiast nic nie zabrzmi znajomo to nie szkodzi, bo klimat zbudowany przez artystów (muzyków z Filharmonii Berlińskiej) z pewnością oczaruje, wciągnie i pochłonie. Na samym początku w „Shattering Sea” słyszymy mroczne, gęste akordy, które charakterem przypominają wstęp do niezwykle przejmującej historii, co zasadniczo jest prawdą, ponieważ kolejne piosenki utrzymują tę tendencję. Jednak co za dużo to nie zdrowo - są także utwory o jaśniejszej barwie, które nadają piosenkom charakter swego rodzaju żartu, jak np. „Job’s Coffin” czy „Cactus Practice”. Na finał natomiast zostaje perła w postaci „Carry”, przy której to po prostu „wszystko się zatrzymuje”.

To czego Tori nie porzuciła z dawnej twórczości to warstwa tekstowa. Treść każdego albumu to ambitne, ponure opowieści o życiu i jego trudach. Do opisania tego albumu posłużę się słowami samej Amos: „Po to sięgnęłam do klasycznej formy pieśni, by za jej pośrednictwem opowiedzieć współczesną historię. Główną bohaterką mojej opowieści jest kobieta rozczarowana, zakleszczona w niesatysfakcjonującym, dopalającym się związku. W ciągu jednej nocy doznaje olśnienia, które sprawia, że odkrywa siebie na nowo. Słuchacz ma szansę towarzyszyć jej podczas tej mentalnej podróży. Jest świadkiem przemiany bohaterki. Z nią i towarzyszącą jej muzyką dociera do stanu pełnej samoświadomości. Ma szansę zajrzeć w głąb emocjonalnych i muzycznych zawiłości”. Warto również zauważyć, że wierzchnią warstwę tekstów stanowią opowieści rodem z legend.

Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że na płycie możemy usłyszeć nie tylko głos artystki, ale także jej córki Natashy Hawley oraz bratanicy Kelsey Dobyns, które radzą sobie bardzo dobrze, w niczym nie ustępując gwieździe.

Album wydała 20 września zeszłego roku prestiżowa wytwórnia Deutsche Grammophon. Przyjęty został entuzjastycznie przez fanów i krytyków na całym świecie. Szczerze przyznam się do żalu jaki mam do Tori Amos za to, że do Polski z nowym materiałem przyjechała zaraz po wydaniu go (koncert odbył się 13 października), ponieważ wtedy jeszcze nie byłem świadomy jej geniuszu. Mam tylko nadzieję, że nie była to jej ostatnia wizyta w Polsce i powróci z tą energią.

Komu polecam „Night of Hunters”? Każdemu, kto szuka w muzyce spokoju, teatralnej dramaturgii i natchnienia do rozważań nad życiem. Tym, którzy są znudzeni wszechogarniającą komercją w radiu i telewizji, którym nie odpowiada „setny” cover hitu sprzed 30 lat.

Przemysław Dziuba

 

 

.