WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

„Wszystko w porządku” (org. „The Kids are all right”) w reżyserii Lisy Cholodenko to dość luźny dramat (w zasadzie komedio-dramat) o rodzinie i jej problemach.

Nic i Jules są szczęśliwym lesbijskim małżeństwem z dwójką dzieci, 18-letnią Joni i 15-letnim Laserem, które urodziły dzięki spermie dawcy z banku spermy. Żyją sobie w typowym domku z ogrodem na przedmieściu, ich życie przebiega bez zakłóceń jak u typowej amerykańskiej rodziny. Nic jest lekarką, Jules właśnie rozpoczyna prowadzenie własnego biznesu, Joni zaraz wyjeżdża na studia, a Laser przeżywa swój młodzieńczy bunt. Właśnie ten bunt sprawia, że namawia swoją pełnoletnią siostrę, aby zadzwoniła do banku spermy i dowiedziała się kim jest dawca – ich „ojciec”. Po kilku telefonach dzieciaki poznają Paula (Mark Ruffalo), wolnego od trosk i kłopotów przystojniaka. W tym momencie w spokojnej rodzinie pojawia się mężczyzna, który wywraca wszystko do góry nogami…

Zasadniczo „Wszystko w porządku” niczym się nie różni od innych filmów komediowych czy familijnych. Jest tu lekki humor na miarę komedii romantycznej (jak na przykład scena łóżkowa rzeczonego lesbijskiego małżeństwa), odnajdziemy również sceny poruszające serce lub budzące zażenowanie, tak więc dostarczona nam jest cała gama różnych odczuć i przeżyć. Akcja wydaje się całkowicie przemyślana (czasami jest aż zbyt przewidywalna) i konsekwentnie spełniana. Nie zaskoczy nas tu zwrot akcji o 180 stopni, chociaż możemy liczyć na mocny punkt kulminacyjny. Film ma stosunkowo otwarte zakończenie, także możemy sobie dopowiedzieć jak przebiegną dalsze losy bohaterów. Jak dla mnie będzie po prostu „wszystko w porządku”.

Warto uznać kunszt aktorski każdego z aktorów, zarówno obu mam, Annette Bening (zdobywczyni m.in. Złotego Globu za tą rolę) i Julianne Moore (doświadczonej już w grze w filmach o tematyce LBGTQ – „Samotny mężczyzna” i „Uwikłani”), Paula, granego przez Marka Ruffalo („Miasto ślepców”, „Dziś 13, jutro 30”), czy dzieci Mię Wasikowską („Alicja w Krainie Czarów”) oraz Josha Hutchersona („Skrzydlate cienie”, „Most do Therabithii”), którzy naprawdę wczuli się w swoje role i realistycznie odtworzyli każda sytuację z jaką zmagali się bohaterowie… Dzięki nim można było się poczuć trochę jak podczas podglądania, a nie oglądania.

Na uwagę zasługuje również muzyka, która w filmie pojawia się w iście europejskim stylu - utwory budują nastrój aktualnej sceny, nie jesteśmy nimi przez cały film zalewani. Ponadto muzyka jest minimalistyczna, nie usłyszymy zbędnego patosu wykonywanego przez całe spektrum różnych instrumentów muzycznych, właściwie to dominuje jeden - gitara. Szczerze muszę przyznać, że Curter Burwell (bardziej znany z muzyki do pierwszej części ekranizacji sagi „Zmierzch”) wykonał naprawdę dobrą robotę.

Film został przyjęty przez krytyków na świecie i w Polsce bardzo dobrze (o czym może świadczyć nominacja do 4 Oscarów, w tym do nagród za najlepszy film i scenariusz), niestety publiczność jest podzielona. Część uważa go za „homoseksualna propagandę”, a część za „cudowny film”. Ja osobiście stoję pomiędzy i twierdzę, że film jest dobry i warty obejrzenia, bo tak naprawdę pokazuje problemy każdej rodziny (jak już wspomniałem na początku), a przy okazji daje do myślenia o sprawach kontrowersyjnych, takich jak związki osób tej samej płci czy zapłodnienie in vitro.

„Wszystko w porządku” to zdecydowanie film familijny (chociaż może dla tych bardziej liberalnych rodzin), pasujący idealnie do konwencji niedzielnego obiadu, w trakcie którego liczymy na luźną, acz niekoniecznie odmóżdżającą rozrywkę. I choć swą kinową premierę w Polsce miał w lutym ubiegłego roku, to warto do niego wrócić w domowym zaciszu.

Przemek Dziuba
KPH Łódź

.