WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Nasze społeczeństwo nie przestaje mnie zadziwiać. Z jednej strony jesteśmy Europejczykami na medal, w końcu w Unii zbratani jesteśmy, z drugiej jednak wciąż w tym biegu ku nowoczesności pozostajemy w tyle. A to marchewkę nam skrobnie mieszczańska „przyzwoitość”, a to kłody pod nogi ciśnie kościółkowa „pobożność”. Czasem aż strach pomyśleć w jakim to kraju żyjemy, skoro obrusza nas to, co z uwielbieniem w zaciszu domowym robimy.

Medialne doniesienia o „słoneczkach” różnorakich, o rozpasaniu młodzieży i wciąż obniżającym się wieku inicjacji seksualnej, nijak nie przekładają się na wzrost znaczenia edukacji seksualnej. Jakby wszyscy decydenci na tajnym zgrupowaniu ustalili, że jak się o czymś nie będzie mówić, to problem umrze śmiercią naturalną. Zatem nastolatki zamiast uczyć się o własnej seksualności, zmuszeni są chyba w nieskończoność oglądać prognozę pogody. A wszystko z nadzieją, że szalejąca w nich burza hormonów to jedynie niesprzyjający front ze strefy podrównikowej, który wkrótce wyprze ochłodzenie z północy. Niedoczekanie...

Wbrew temu konserwatywnemu modelowaniu rzeczywistości, młodzież w rzeczywistości chciałaby ugniatać coś zupełnie innego... więc zamiast zakazywać, edukujmy porządnie. Nie warto? Młodzi i tak wszystko z Internetu wiedzą... O nie!

Z pewnością Internet to przepastne złoże wiedzy, lecz – jak to bywa i w przypadku damskich torebek – to, co poszukiwane i cenne zawsze się na spodzie znajduje. Wystarczy wpisać interesujące nas słowo „seks” (nie chcę nawet myśleć o anglojęzycznej wersji) i cóż tam znajdziemy za hasła? A to „seks z dwoma ochroniarzami”, a to „w windzie” i „na sygnale”, a gdzie ta postulowana moralność i wiara w prokreacyjny sens tegoż słowa? Wirtualna rzeczywistość oferuje nam dużo – z łatwością możemy odnaleźć hasła dotyczące seksu tantrycznego (polecam!), lecz przecież nie one przyciągną rozgorączkowanych nastolatków. Zatem edukacja wprost – rozmowy, spotkania z seksuologiem, pomoce dydaktyczne, których jesteśmy pewni. Wciąż mało? Odtrutką podstawową w leczeniu tego chorobliwego stanu jest przede wszystkim poczucie humoru. Jeśli zdołamy nieść młodym ludziom tę radosną nowinę – to jest wiedzę o seksie – jako o czymś ekscytującym, radosnym i wzbogacającym życie, prawdopodobnie nie będą mieli ochoty dzielić tych niezwykłych chwil z kim popadnie. A jeśli nawet, to pomyślą o konsekwencjach, które mogą radość tę rozmyć w potok nieszczęsnych łez.

Nieukształtowany młody człowiek opierający swoją wiedzę o seksie na „lekturze” porno stron pozbawiony zostaje szerokiej perspektywy, która objawia całą pełnię zachować erotycznych człowieka. Ok, jest tak i tak (wzorce porno), ale bywa także inaczej. Seks nie zawsze oparty jest na dominacji (wzorzec porno), może być całkowicie równościowy, skupiony nie na jednym, lecz na dwójce ludzi, którzy dobrowolnie chcą przeżyć ten akt razem.

Warto zacząć edukację wcześnie, bo jak pokazują rozliczne badania i ankiety, nawet kilkuletnie dzieci mają pewne wyobrażenia o seksie i często są dużo bardziej otwarte na rozmowę na temat seksualności niż zbuntowane nastolatki (warto poczytać niezwykłe rozmowy Pauliny Reiter z dr Alicją Długołęcką  w Wysokich Obcasach – naprawdę otwierają oczy).

Ostatnio trafiło w moje ręce polskie wydanie serbskiej książki pt. „Seks dla początkujących” Jasminki Petrović. Pierwsze moje wrażenie: „Wow! Więc jednak można z humorem i bez owijania w bawełnę!”. Drugie – takie książki powinni kupować rodzice swoim dojrzewającym dzieciakom, choćby po to, by mieć pretekst do rozmowy na te ważne tematy. Ukrywanie problemów w szafie może skończyć się tym, że przewrażliwiony rodzic znajdzie w niej nie tylko rząd płaszczy, ale i półnagich partnerów własnych dzieci. Skoro zabawa w chowanego, to na całego!

A tych rodziców, którzy wciąż nie widzą powagi sytuacji i lękliwie odsuwają od siebie (i dziecka) moment rozmowy, chciałabym lojalnie uspokoić. Dostępność lektury odbiera jej urok zakazanego owocu. Nie bójcie się zatem, że po przeczytaniu książki o seksie – choćby „Seksu dla początkujących” – dziecięcą głowę wypełni myśl: „Ja też tak chcę!”. Gdyby tak było, po obowiązkowej lekturze „Siłaczki”, mielibyśmy w społeczeństwie całą rzeszę Stanisław Bozowskich. Rozejrzyjcie się...

Anka Perek

.