WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

(fot. MDK)

X edycja Zderzaka była pierwszą, na którą zawitałem. Osobiście nie jestem fanem tego rodzaju muzyki, która (jakby inaczej) jest nieodzownym elementem festiwalu rockowego. Nie będę wypowiadał się na temat programu imprezy, za to napiszę o ludziach, bo to oni najbardziej podsycają moją ciekawość. Na temat muzyki to mogę się wypowiedzieć, że była przygotowana dla fanów. Odpowiednia muzyka dla odpowiednich ludzi. Ale co z tymi ludźmi?

No właśnie, ludzie. Uwielbiam obserwować ich zachowania, poznawać ich myśli. Na Zderzaku nie było inaczej. Pierwsze co rzucało się całym swoim ciężarem w oczy to fakt, iż spotkałem dużo znajomych, (z niektórymi się umawiałem) którzy na co dzień nie chodzą ubrani tak, jak byli na festiwalu. Czarno tam było, panie! Glany, skórzane kurtki, pieszczochy i inne rzeczy których nie znam ich specyficznych nazw były wspólnym elementem ubioru wielu uczestników. Osoby, które nie zaopatrzyły się w „stosowny” ubiór na taką imprezę, a do których sam się zaliczałem, powyjmowały z szafy i przebrały się w swoje najciemniejsze ciuchy. Wyłapałem może z pięć osób, które wyróżniały się kolorową ekspozycją. Koniec na temat ubioru. Ciekawe było również to, że osoby, które nie interesują się taką muzyką, chętnie brały udział w pogo, które miało miejsce pod samą sceną. Muzyka była dobra czy może dobre były promile?

Co do promili to oczywiście nie zabrakło zwolenników złotej myśli „dobra impreza po dobrej ilości alkoholu” – przez wielu powtarzana i praktykowana. Jak nie przed, to w trakcie imprezy można było wyskoczyć po alkohol do pobliskich sklepów. Nie ma to jak wlać w siebie „procenty”, aby bardziej rozumieć świat (a może nie?). Nie jestem jak ksiądz Natanek i nie mówię, że alkohol jest dziełem szatana. Zastanawiam się, ilu jest ludzi na takich imprezach, którzy spożywają alkohol tylko po to aby lepiej się bawić, a ilu „bo inni wypili”.

Ten przykład idealnie obrazuje zachowanie człowieka – „bo ktoś coś, to i ja”. Bo ktoś wypił, wypije. Bo ktoś zapalił, ja zapale. Bo ktoś bierze narkotyki, to i ja. Ktoś jest głupi, to ja też będę. Asertywności, ludzie! „Nic co ludzkie nie jest mi obce”. I fajnie, wszystko dla ludzi, ale w umiarze. Posiadanie autorytetu jest dobre, tylko wtedy kiedy sam idol jest odpowiedni. Ktoś nam zaimponuje i chcemy się do niego upodobnić - zrozumiałe. Tak samo z próbą bycia zaakceptowanym przez grupę ludzi. Staramy się, robimy wszystko, aby ktoś nazwał nas „kumplem”. Ale co ja tu mogę… każdy odpowiada za siebie. Czasami tylko szkoda patrzeć jak ludzie się zmieniają lub co gorzej - marnują.

Wracając do otoczenia festiwalowego – pogoda była ładna. A będąc poważnym, to cieszę się, że obyło się bez bójek, które miały miejsce w parku tydzień temu. Nie szedłem za każdym z osobna i nie śledziłem ich działań, ale na terenie MDK było grzecznie. Może właśnie dzięki pogodzie?

Kończąc jednym słowem (no, dwoma): było głośno. Zapamiętam ten festiwal jako imprezę, która atakowała czym tylko mogła moje bębenki. Jestem rad, że nie czułem się jakiś wyobcowany w tłumie prawdziwych metalowców jak i tych „jednodniowych przebierańców”. Z niecierpliwością czekam na kolejną edycję Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Rockowej Zderzak.

Paweł Kacprzak

.