WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


Ostatnio minęło 5 miesięcy mojej pracy w Radzie Miasta Zgierza – liczba ta uważana jest za liczbę szczęśliwą, symbol zjednoczenia, harmonii i równowagi. Czy kwietniowa sesja była sesją przebiegającą w harmonii i szczęściu?

Ostatni czwartek przed weekendem majowym okazał się dla nas jako radnych pracowitym i dość męczącym dniem. Trudne rozmowy o przyszłości naszego miasta nie są niczym nadzwyczajnym, ale tym razem podjęliśmy uchwały dotyczące podwyżek w opłatach za żłobek, a także uchwałę dotyczącą zaciągnięcia pożyczki na sumę prawie 8 milionów złotych na spłaty kredytów i pożyczek już zaciągniętych przez poprzednich włodarzy.

Te dwa punkty przyniosły, mam wrażenie, najwięcej dyskusji. I pewnie nie można się temu dziwić. Wczoraj miałam okazję dyskutować z moją znajomą – młodą zgierzanką, przyszłą mamą, pracującą w naszym mieście i zderzającą się każdego dnia z realiami życia w Zgierzu. Zalała mnie tysiącem pytań o opłaty za opiekę nad dzieckiem w placówce, która jej zdaniem powinna być bezpłatna. Czy rzeczywiście 100 zł opłat za korzystanie ze żłobka to dużo? Dla rodziców, którzy zarabiają na czynsze, kredyty za mieszkanie, jedzenie, normalne życie wszystkie opłaty za tego typu usługi są dodatkowym obciążeniem portfela… A z tym przychodzi się borykać do czasu bezpłatnej edukacji w szkole podstawowej.

Druga sprawa – kredyt dla miasta na pokrycie długów. To sytuacja patowa, której w zdecydowany sposób sprzeciwił się klub PO. Branie pożyczek na inwestycje, realizację projektów jest jeszcze zrozumiałe, ale to na spłacanie narosłego minusa na koncie budzi już pewne zastrzeżenia i sprzeciw.

Poprzedni weekend spędziłam w Maszewie, małej miejscowości niedaleko Szczecina. Przechadzałam się uliczkami, obserwowałam okolicę i rosło we mnie poczucie, że tam tyle jest zrobione, że wioska wygląda przyjemnie dla oka, zachęcająco dla turysty, z widocznymi inicjatywami, realizowanymi projektami infrastrukturalnymi… Zadawałam sobie pytanie jak to zrobić by w naszym mieście było podobnie. Mamy zalążek pewnych działań, jak np. budowa Parku Kulturowego Miasta Tkaczy. Teraz na sesji wyszła jeszcze kwestia Młyna z ulicy Długiej, w którym jak pamiętam kiedyś planowano zrobić centrum usługowe sztuki i rozrywki. Teraz planuje się w mieście sprzedać to inwestorowi pod hotel. Miejsca noclegowe przydadzą się pod warunkiem, że turyści będą mieli po co tutaj przyjeżdżać - w drugą stronę chyba nie zadziała. Poza tym ważne są niezrealizowane potrzeby ludzi z tego miasta. Brak kina, dużej sceny teatralnej, miejsca z parkietem do tańca.

Zastanawiam się nad jeszcze jedną kwestią. Na początku naszej kadencji dużo się mówiło o rozbudowaniu wydziału pozyskiwania środków europejskich. Miało to być sposobem na rozbudzenie miasta, realizację nowych inicjatyw, podjęcia działań do zmian. Obserwuję, patrzę i niestety póki co nic nie widzę. Czyżby już nie było w tym sposobu na lepsze jutro? Czy tylko nasza zgierska młodzież jest sprawna w pozyskiwaniu środków na swoje liczne pomysły i ich realizację? Obserwując to wszystko – niestety takie właśnie mam wrażenie.

Justyna Zielińska

.