WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


Kiedy zbliża się ostatni dzień roku, obserwuję u siebie (i u wielu mi podobnych) nagłą potrzebę podsumowań, rozliczeń czy rachunków sumienia. Końcówka przeżytych 365 dni przynosi również nowe postanowienia i plany na kolejne 12 miesięcy, często skrzętnie spisywane na kartce papieru, zaklejanej w kopercie i chowanej głęboko do szuflady tak, by z kolejnym Sylwestrem zabawę powtórzyć.
Po co to wszystko? Dla zabawy? Dla samokontroli? Może to kwestie psychologiczne, kiedy wydaje mi się, iż wszystko co napisane jest bardziej zobowiązujące. A jak wychodzi finalnie? Najczęściej pojawiające się punkty - rzucę palenie, schudnę 5 kilogramów, zrobię coś z moją pracą - pozostają nietknięte już tak od kilku lat. Tak w kółko. Co rok odhaczam coś, co potem w realizacji nie zawsze wychodzi jak potrzeba. Właśnie - "jak potrzeba"… Pewnie przez to, że nie myślę o tym, że "jak chcę".

Kiedy przyglądam się sobie co rok starszej, dochodzę do wniosku, że nie jest ze mną najgorzej i że właśnie ta świadomość tego, czego chcę ma siłę sprawczą. Kierując się głównie opinią innych ludzi, brakuje w pewnym momencie ochoty do działania, pojawia się zniechęcenie i wszystko bierze w łeb. Wiele razy towarzyszyły mi te uczucia. Wiele razy zadawałam sobie pytanie o sens podejmowanego ryzyka. Teraz wiem, że czasem się opłaca. Czasem po prostu warto wziąć życie we własne ręce i zrobić na przekór temu, co mówią ludzie. I pewnie wcale nie chodzi tu o te 12 kilogramów, choć wiadomo, że jak kobieca próżność zaspokojona, to nawet wrogom żyje się lżej. A istotne jest to czy jesteśmy ze sobą uczciwi i pozwalamy sobie na satysfakcję, czy potrafimy być szczęśliwi sami ze sobą i swoją codziennością. I może brzmi to jakoś górnolotnie, ale w istocie o to właśnie chodzi każdemu człowiekowi. Nie każdy po prostu myśli o tym w codziennej bieganinie.

Przeczytałam kiedyś fragment wypowiedzi Phila Bosmansa, belgijskiego pisarza i duchownego. Sens tych słów świetnie odda mój dzisiejszy stan przemyśleń i pomoże w podsumowaniu rozważań na koniec roku:

„Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw”.

I tego właśnie Wam życzę w 2011, założenia trampek i przyjrzenia się z bliska otaczającej Was rzeczywistości, czerpania z niej tego, co najlepsze – energii, koloru, zapachu, wszystkich faktur oraz deseni. Wystarczy tylko trochę inaczej spojrzeć na świat wokół.
Justyna Zielińska
Redaktor Naczelna Serwisu EZG.INFO.PL
.