WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

zielinska justynaAni kuchnia, ani walentynki nigdy nie były moją mocną stroną, a jednak teoretyzując i szukając wokół siebie, postanowiłam podzielić się swoją refleksją na temat afrodyzjaków. To stare jak świat, znane chociażby ze słyszenia, produkty i potrawy, którym przypisuje się moce magiczne.

Wśród cech głównych afrodyzjaków znajdują się wzbudzanie pożądania i zwiększanie libido. Gdy przeglądam szafki w kuchni sama znajduję niektóre z nich jak kawa, imbir, czekolada z chilli (wyjątkowo smaczna, choć konsumowana dość rzadko), czy lubczyk, który chętnie dorzucam do zup, o ile w ogóle gotuję.

Należy się zastanowić, czy rzeczywiście produkty te kryją moce, czy też jest to wymysł ludzi, którzy nazwali je na cześć bogini miłości i piekności Afrodyty, by efektywniej sprzedawać je zdradzonym kochankom bądź nieszczęśliwie zakochanym. Na szczęście nikt nie korzysta z przepisów starych czarownic, które do produkcji mikstur miłosnych używały jąder zwierząt, sproszkowanych rogów jeleni czy grzebienia koguta. Teraz chętniej sięgamy po korzenie żeń-szenia albo czosnek, które jeśli nawet nie posiadają wspomnianych mocy, to na pewno spożycie ich nie zaszkodzi naszemu zdrowiu.

Wśród innych produktów, które szczególnie lubię i które pojawiają się w mojej kuchni są owoce morza - małże, krewetki, homary. Produkty te uważane są przez znawców za symbol życia jako te pochodzące z wody. Dobrze znany Cassanova chętnie pochłaniał ogromne ilości ostryg, ja natomiast wolę pozostać przy krewetkach.

Można tak pewnie wymieniać niezliczoną ilość produktów, które na liście miłosnych potraw się znajdują. Ale najlepiej jest pomyśleć o tym po prostu w kategoriach zdrowego podejścia do siebie, swojego organizmu, któremu dostarczamy dużą ilość witamin i minerałów. I choć być może nie zwracamy uwagi na to czy wierzymy w miłosną moc eliksirów, to z pewnością są one zdrowym i lekkostrawnym pożywieniem.

Jeśli rozejrzycie się w swoich kuchniach, może się okazać, że duże ilości afrodyzjaków kryją się w Waszych szafkach. Dziś można spróbować pobuszować i ugotować coś dla siebie, ukochanego bądź przyjaciółki. Ja dziś stawiam na jajka, bo tylko to rano odkryłam w lodówce, ale posypię lubczykiem i może poczuję przypływ sił witalnych.

Justyna Zielińska 

.