WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

itz likwidacjaAnonimowe artykuły, manipulacje wypowiedziami krytykującymi władzę i tworzenie z miejskiej gazety prywatnego pamiętnika prezydent Wieczorek - to wszystko doprowadziło do likwidacji Ilustrowanego Tygodnika Zgierskiego. Wyjątkowo niesmaczne jest także to, co redakcja ITZ zrobiła w najnowszym wydaniu gazety.

Na marcowej sesji Rady Miasta Zgierza radni i radne przyjęli uchwałę niezrzeszonego radnego Andrzeja Mięsoka o likwidacji Ilustrowanego Tygodnika Zgierskiego. Projekt poparła nie tylko opozycyjna PO, ale również sprzyjające prezydent Iwonie Wieczorek kluby radnych PiS oraz Jerzego Sokoła. Wynik głosowania był dość zaskakujący - zwłaszcza dla samej redakcji ITZ.

W dyskusji pojawiało się dużo argumentów zarówno „za” jak i „przeciw” likwidacji jednostki. Niewątpliwie przez 21 lat funkcjonowania Ilustrowany Tygodnik Zgierski stał się jednym z głównych źródeł informacji o miejskich imprezach oraz sukcesach lub problemach młodszych i starszych zgierzan(ek). Ta rola jest nie do przecenienia i jest argumentem w moim odczuciu przeważającym za tym, by miasto swoją gazetę miało. Można dyskutować o sposobie organizacji i wydawanych kosztach (być może w innej formule miasto nie musiałoby dokładać aż tyle pieniędzy z budżetu), można zastanawiać się w jaki sposób zmniejszyć wpływ wydawcy na pojawiające się treści i zwiększyć pluralizm zamieszczanych materiałów. Niestety zarówno prezydent Iwona Wieczorek, jak i redaktorzy oraz redaktorki ITZ sami doprowadzili do tego, że jedyną formą naprawienia gazety jest jej likwidacja.

Zrozumiałe jest, że członkowie redakcji bronią się przed utratą pracy, próbując wpłynąć na radnych. Jednak chyba już przestali mieć na to nadzieję, skoro główną formą starań o utrzymanie ITZ jest obrażanie radnych i traktowanie ich jak „barbarzyńców”. To, co redakcja zrobiła w wydaniu z 10 kwietnia 2013 r. budzi ogromny niesmak nawet wśród osób popierających dalsze wydawanie gazety. Fotomontaż z wykorzystaniem wizerunku radnego Mięsoka wykracza nie tylko poza granice etyki dziennikarskiej, lecz oscyluje na granicy prawa. Działanie rodem z gazet brukowych nie przystoi żadnemu dziennikarzowi, a już na pewno nie redakcji pisma wydawanego z pieniędzy publicznych. Redaktorzy ITZ pod kierunkiem wydawcy gazety, czyli prezydent Iwony Wieczorek, tym zachowaniem kontynuują jednak dotychczasowe przekształcanie pisma w „coś”, co z rzetelnością ma niewiele wspólnego.

Zastanawiające jest, że jedyną osobą obrażaną przez członków redakcji ITZ stał się radny Andrzej Mięsok. Oczywiście był on inicjatorem uchwały likwidującej gazetę, ale bez poparcia reszty radnych projekt byłby wyrzucony do kosza. Jednak prócz wymienienia nazwisk radnych głosujących za projektem radnego Mięsoka, nie poświęca im się w gazecie zbyt wiele miejsca. Redakcja nie była zainteresowana np. tworzeniem karykatur radnych będących w koalicji z Iwoną Wieczorek. Na to prezydent nie może sobie przecież pozwolić.

Choć to radni zdecydowali o likwidacji ITZ, to jednak główną winę za pozostawiające wiele do życzenia funkcjonowanie gazety ponoszą pracownicy redakcji i wydawca - Prezydent Zgierza. To za ich zgodą w gazecie publikowane były artykuły anonimowych komentatorów, m.in. opisujące spotkanie z mieszkańcami w sprawie cen śmieci i krytykujące tych, którzy w danej kwestii mają odmienne zdanie od władz miasta. To redakcja pozwoliła na to, by gazeta finansowana z miejskiego budżetu stała się prywatnym pamiętnikiem Iwony Wieczorek, która zamieszczała tam relacje z pobytu w szpitalu i  swojej operacji czy wpisy, które jednocześnie pojawiają się w Internecie jako „prywatny blog Iwony Wieczorek”. To dziennikarze i dziennikarki ITZ - pod większą lub mniejszą presją ze strony Urzędu - manipulowali wypowiedziami osób krytykujących działania prezydent, zamieszczając je w ocenzurowanej formie. W ten sposób ślady krytyki wobec pani prezydent bardzo rzadko dostawały się na łamy miejskiej gazety.

Sama prezydent przyznaje, że ITZ służy jej jako miejsce do wypowiadania swojego zdania i odpowiadania na zarzuty. Osobiście jednak z tej możliwości korzysta rzadko - dużo częściej w jej imieniu wypowiadają się anonimowi felietoniści, którzy w bezpardonowy sposób piszą to, czego prezydentowi nie wypada. Tak czy inaczej trzeba zaznaczyć, że zadaniem miejskiej gazety nie jest prezentacja poglądów osoby sprawującej urząd prezydenta - chociażby dlatego, że nie jest finansowana z prywatnych środków zainteresowanej. „Piękne polityczne zagranie. (…) Zostaję bez możliwości odniesienia się do tego, co pisze np. Zgrzyt” - skarży się prezydent Wieczorek. Zapomina jednak, że ma do dyspozycji prywatnego bloga, portale społecznościowe bądź inne media, w których może wypowiadać się na takich samych zasadach jak inni uczestnicy debaty publicznej. Może również wydawać własną gazetę, jeśli chce dotrzeć do osób niekorzystających z Sieci. Czemu chce wykorzystywać gazetę finansowaną z budżetu miasta?

Redakcja ITZ prosi o poparcie protestu przeciwko likwidacji. Apeluje do mieszkańców o wsparcie, powołując się na społeczną potrzebę przekazywania informacji, ale takimi działaniami jak wykonany fotomontaż na pierwszej stronie ostatniego wydania nie zjednają sobie zwolenników. Najnowszy numer ITZ to najlepszy dowód na to, że gazeta w takim kształcie musi być zlikwidowana. Szkoda tylko, że ucierpią na tym mieszkańcy i mieszkanki Zgierza. Jednak Ilustrowany Tygodnik Zgierski nie zakończy swojego życia ani za sprawą radnego Mięsoka - projektodawcy uchwały, ani pozostałych radnych, którzy go poparli. „Barbarzyńskiego niszczenia dotychczasowych dokonań gazety, jej tradycji i miejsca na lokalnym rynku wydawniczym” dokonała redaktor naczelna, pozostali członkowie redakcji oraz prezydent Iwona Wieczorek. Teraz mogą mieć pretensje wyłącznie do samych siebie. 

Adrian Skoczylas

Powyższego tekstu nie należy traktować jako oficjalnego stanowiska redakcji ezg.info.pl, lecz jako prywatne zdanie autora. 

.