WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Zajęcia teoretyczne z prawa jazdy to najnudniejsza część. Siedzi sobie gościu i ględzi, kiedy każdy woli już jeździć i w końcu poczuć się kierowcą. Słuchając lekcji jednym uchem, wpadłem na pewne porównanie – prowadzenie samochodu, a prowadzenie swojego życia.

Ile to się nie słyszało o porównaniu naszej egzystencji jako drogi ze rozwidleniami oraz zakrętami? Oczywiście, że tak musi być, bo byłoby zbyt nudno, za p-r-o-s-t-o. Pominę fakt, że człowiek sam sobie potrafi stwarzać jakieś rozgałęzienia tudzież ronda bez wyjazdów, na których kręci się w kółko bez końca. Ach, co najlepsze, narzekamy nawet na głębokie dziury, które zresztą tworzą się za pomocą naszych rąk – działań.

Czy tekst „Co się upiecze, to nie uciecze” jest Wam znany? Stare, ale jak najbardziej trafne powiedzenie. Zgodzę się, że niekoniecznie wszystko co robiłem było opłacone konsekwencjami. Też byłem dzieckiem i zdarzało mi się coś NIE przeskrobać.

A co ze znaczeniem słów „Człowiek ma prawo się mylić”? Nie… złe myślenie. On POWINIEN się mylić. Nic tak nie uczy jak podejście empiryczne – co z tego, że mówiono mi, że ogień jest gorący? Sam muszę dotknąć i się sparzyć.

Wszystko ma swoje przyczyny i skutki. Przyczyny, które możemy sami znaleźć/wyszukać (czy co tam jeszcze chcemy) oraz skutki często niezależne od nas. Och, jakie by one nie były, to nie należy moim zdaniem ich żałować. „Carpe Diem” jak zapewne niektórzy powiedzą. Zdarzenia te potrafią uczyć i dawać nam CENNE doświadczenia przed ponownym wejściem do tej samej rzeki. Czy to będzie zacięcie przy goleniu, czy seks z niewłaściwą osobą… oba przypadki powinny nauczyć nas o konsekwencjach takich działań. Skutek? Będziemy rozważnie prowadzić maszynkę i siebie.

A co jeśli chcesz popełnić ten sam błąd? Czyż nie sympatycznie było odskoczyć od codzienności i zrobić coś głupiego?

Jestem młody, więc łatwiej mi: kochać, żałować, przebaczać i popełniać błędy. W dodatku wygodniej mi nie przejmować się skutkami poczynań, które sam podejmuję, a nawet i tymi, które same się czasem robią bez mojej ingerencji - płynę nurtem możliwości, czyż nie?

„Żyj chwilą, nie żałuj i nie myśl” – słowa, które mam wyryte w głowie od ciągłego ich słuchania. Ciąg wyrazów, które powoli nadają sens mojej drogi. Na myślenie przyjdzie czas w wolnej chwili. Z nudów przeanalizuje swoje zachowanie. Jednak… nie tuż po obudzeniu się obok obcego człowieka - może jak już sobie pójdzie… albo w najgorszym wypadku - w czasie powrotu do domu, gdy ogarnę sytuację i stwierdzę, że to nie było moje mieszkanie, ani nawet łóżko, a w dodatku do domu mam spory kawałek. Pomyślę „to był ostatni raz”, chociaż wiem, że się okłamuję. Za tydzień zrobię to samo, bo „jestem młody”.

Paweł Kacprzak

 

 

 

.