WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Festiwal Muzyki FilmowejDwa tygodnie temu miałem niebywałą przyjemność uczestniczenia w 5. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, jednym z trzech największych festiwali tego typu w Europie, a także o którym mówi się nawet w Ameryce Północnej i Kanadzie.

Dzięki temu wydarzeniu od pięciu lat rok w rok Polskę odwiedzają największe osobistości pięknej i wymagającej, a jednocześnie często niedocenionej sztuki jaką jest pisanie muzyki do filmów. To właśnie tu można było spotkać Tan Duna (zwanego Mozartem XXI wieku), Joe Hisaishi’ego (który dał pierwszy koncert na żywo w Europie!), Howarda Shore’a (twórca muzyki do trylogii „Władca Pierścieni”) oraz naszego rodaka Jana A.P. Kaczmarka (Oscar za muzykę do filmu „Marzyciel”) i wielu innych.

Tegoroczna edycja była mroczna, tajemnicza i jak zawsze zapierająca dech w piersiach. Całość trwała trzy dni. Pierwszego dnia widz został przeniesiony do XVIII wiecznej, niezwykle wonnej Francji, za sprawą symultanicznej projekcji filmu „Pachnidło: Historia Mordercy” (reż. Tom Tykwer), gdzie wszelkie doznania wzmagała muzyka grana na żywo. Drugiego dnia odbył się jubileusz 80. rocznicy urodzin Wojciecha Kilara, który będzie wyemitowany przez program drugi Telewizji Polskiej 22 lipca. Polecam obejrzenie, ponieważ koncert ten pokazuje niebywały kunszt naszego rodaka. Warto zauważyć, że Wojciech Kilar nie jest jedynie twórcą słynnego poloneza z adaptacji filmowej „Pan Tadeusz” (reż. Andrzej Wajda) i utworu „Krzesany”, ale także skomponował muzykę do większości filmów Krzysztofa Zanussiego, m.in. do „Dziewiątych Wrót” Romana Polańskiego, czy „Draculi” Francisa Forda Coppoli. Trzeci dzień to „Obcy – Symfonia Biomechaniczna”, czyli uczta dla fanów klasyki filmów grozy – osobiście dowiedziałem się, że w sadze „Obcy”, między krzykami i skrzekami, jest w ogóle muzyka. Gościem głównym koncertu był jeden z kompozytorów Elliot Goldenthal (Oscar do filmu „Frida”, reż. Julie Taymor). Poza słuchaniem, można było też oglądać twórczość surrealisty H.R. Gigera – ojca Obcego. W drugiej części widowiska prezentowano natomiast tylko kunszt gościa specjalnego. W koncercie „Kino Sztuki i Krwi Elliota Goldenthala” brzmiały suity filmowe z m.in.: „Wywiadu z Wampirem” (reż. Neil Jordan), wspomnianej wcześniej „Fridy”, „Tytusa Andronikusa” (reż. Julie Taymor). Poza tymi trzema wielkimi wydarzeniami codziennie miały miejsce Akademie Filmowe, na których kompozytorzy, krytycy i ludzie związani z muzyką filmową (np. asystentka Johna Williamsa – twórcy muzyki do m.in. sagi „Star Wars”) opowiadali o jej fenomenie, trudach twórczych i wydawczych, PR i innych.

Brzmi świetnie prawda? Można wręcz pomyśleć, że Kraków ma doskonałych zarządców, że nic tylko zazdrościć. Niestety tu jest przysłowiowy „haczyk”, bowiem 5. Festiwal Muzyki Filmowej miał się nie odbyć. Pół roku temu radni Miasta Krakowa postanowili wprowadzić cięcia budżetowe, a w związku z tym do likwidacji szły oczywiście wydarzenia kulturowe, które wg argumentacji nie wpływały znacząco na promocje miasta (tu odsyłam do wstępu). Ta niepokojąca wieść zmobilizowała fanów i sympatyków, którzy stworzyli petycję do polityków (moja koleżanka zebrała osobiście ponad 500 podpisów, za co jestem jej niezwykle wdzięczny), do Urzędu Miasta spływały listy z całego świata, m.in. od wcześniej wspominanych osobistości, wyrażające ich wielki żal związany z tak niebywałą decyzją. Szczęśliwie udało się festiwal uratować. Mam tylko nadzieję, że radni zobaczą wnętrze hali cynowni ArcelorMittal Poland wypełnione po brzegi w trakcie koncertu, i że nie przyjdzie im do głowy kolejne cięcie w przyszłym roku.

Obecnie wstrząsa mną kolejna wiadomość, a konkretniej działania naszej rady powiatu i zarządców miasta. Młodzieżowy Dom Kultury to kawał życia miasta Zgierza i wielu z jego mieszkańców. Sam osobiście spędziłem w nim niemal całe dzieciństwo na zajęciach z tańca i teatru. Przez ten czas MDK rozwijał moją wrażliwość i kreatywność, wpływał na moją poprawną socjalizację, sprawił, że dzieciństwo wspominam jako pasmo rozrywek z dala od komputera, czy telewizji. Dzisiaj jako 20-latek wiem, że nadal mogę uczestniczyć w życiu Domu Kultury, niestety szkoła muzyczna (do której poszedłem z resztą m.in. za sprawą właśnie MDK) i studia skutecznie pozbawiają mnie czasu. Nie przeszkadza mi to jednak w corocznym uczestniczeniu w Zderzaku, którego wyczekuję równie niecierpliwie co wcześniej opisanego festiwalu. Podejrzewam, że historii jak moja (a nawet ciekawszych) znajdzie się więcej.

Czego dowiaduję się ostatnio? Miasto nie ma pieniędzy, powiat kręci nosem i tnie budżet, przez co część zajęć zostanie usunięta z oferty, a wielu chętnych odprawionych. Jestem w stanie to nawet zrozumieć o ile zostanie przedstawiona alternatywa, w której dzieci i młodzież nie kończą przed często odmóżdżającym telewizorem i komputerem, czy czając się za garażami z paczką papierosów albo butelką o podejrzanej zawartości. Kiedyś ktoś mi powiedział „W Zgierzu jest jeszcze MOK i CKD, to po co kolejny ośrodek, który zajmuje się tym samym”. Nie znam ofert tamtych ośrodków, więc nie podejmuję się zestawiania tej trójki, ale czy szanujące się miasto z liczbą ponad 58 tys. mieszkańców powinno mieć tylko jeden przybytek tego typu? Rozumiem również, że kultura bywa niedochodowa. Warto jednak zauważyć fakt, który szczególnie kieruję do wszystkich fizyków, matematyków, ekonomistów i innych umysłów ścisłych, które jak mantrę powtarzają coś o matematyce i królowaniu. Kulturę może i można sprowadzić do liczb, algorytmów i sekwencji, ale zapewnia nam ona również coś czego nie da się ani zmierzyć, ani policzyć i tym czymś jest człowieczeństwo. To m.in. taniec, śpiew i poezja odróżniają nas od zwierząt. To kultura wyrabia w nas moralność, pobudza wrażliwość, kreuje postrzeganie świata. Dzięki niej wiemy co jest dobre, co złe, do niej uciekamy kiedy chcemy się rozerwać i kiedy jest nam źle, dzięki niej możemy się porozumiewać. Przypomnieć warto, że wielcy uczeni także liczyli się z kulturą i ją niezwykle cenili, np. Albert Einstein.

Chciałoby się jeszcze przypomnieć lokalnym politykom o obietnicach wyborczych, które mówiły coś o zatrzymywaniu młodzieży w Zgierzu. No cóż, póki co to niezbyt Wam szanowni politycy to idzie, a kuriozum w postaci Młodzieżowego Domu Kultury jest tego idealnym przykładem. Z żalę stwierdzam też, że należę do osób, która – wbrew obietnicom - nie mogła usiedzieć w mieście, zaczynającego zmieniać się w kulturową zgorzeliznę.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł ludziom się chwalić, że w Zgierzu jest event, o którym będą słuchać z ciekawością i powiedzą „zabierz mnie”. Właściwie to "Zderzak" jest właśnie takim wydarzeniem. Pytanie, czy nadal będzie istnieć.

Przemek Dziuba

 

 

 

 

 

 

 

.