WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Mariusz Lewandowski (3 dan) - założyciel oraz prezes Zgierskiego i Ozorkowskiego Klubu Karate. Klubu, który powstał w Ozorkowie, później w Zgierzu w 1996 r.  Po początkowych problemach ze znalezieniem odpowiedniej sali, wynikających z dużej ilości znajdujących się sztuk walki, klub dzięki determinacji trenera prosperuje do dzisiaj, a wychowankowie regularnie zdobywają medale na zawodach ogólnopolskich oraz międzynarodowych.


Maciej Szymczak: Kiedy zaczął Pan trenować i w jakich okolicznościach to było?
Mariusz Lewandowski: To było jak u wszystkich chlopców, każdy chciał trenować. Wtedy zobaczyłem film “Wejście Smoka”, klasztor Shaolin i już bylem po tamtej stronie. Ale w Ozorkowie, tam gdzie mieszkałem nie było możliwości trenowania, więc ćwiczyłem sam. Próbowałem ćwiczyć z różnych książek i czasopism. Żeby ćwiczyć wychodziłem bardzo póżno wieczorem ok. godz. 23 i rozpoczynałem swoje zajęcia. Tak, żeby nikogo nie było, bym mogl spokojnie poćwiczyć. Regularne treningu w klubie z trenerem rozpocząłem w 1988 roku w wieku 18 lat.
M. S.: Zmienił się sposob trenowania od tamtej pory?
M. L.: Tak. Karate tradycyjne, mimo nazwy tradycyjne cały czas się rozwija, ewoluuje, poniewaz ciągle udoskonalane są metody trenowania, instruktorzy cały czas szkolą swoje umiejętności. Mamy regularne szkolenia międzynarodowe prowadzone przez instruktorów z całego świata, jak również różnego rodzaju lekcje, wykłady z lekarzami medycyny sportowej, tez z innymi trenerami innych dyscyplin sportowych. Przez to karate się rozwija, cały czas trzymamy się jednej drogi senseia Hidetaki Nishiyami, który to przywiózł karate z Okinawy.
Ale metody treningowe od czasów kiedy ja zaczynałem bardzo się zmieniły, technika i taktyka walki jest bardziej zanalizowana, idzie to ku lepszemu. Trenerzy są coraz bardziej wyedukowani. Jak ja zaczynałem karate trenerem mógł zostać każdy dorosły z zielonym pasem. Natomisat teraz żeby zostać instruktorem sportu trzeba najpierw skończyć kurs ogólny, tak jak w innych dyscyplinach sportowych i pozniej kurs specjalistyczny. Żeby skończyć kurs specjalistyczny w Polskim Związku Karate trzeba mieć stopień 1 dan i ukończony 21 rok życia.
M. S.: Jak wygląda taki kurs?
M. L.: W chiwli obecnej nie wiem, bo sam kończyłem go bardzo dawno. Kursy ciągle się zmieniają. Kurs ogólny to jest wiedza teoretyczna, którą mają wszyscy instruktorzy sportu. Natomiast kurs specjalistyczny, to są głównie wyjazdy na zajęcia treningowe i teoretyczne, ja sam prowadze częsc tych zajeć dla instruktorów. Zajmuje się tam teorią zwiazaną z organizacją imprez sportowych i systemem sportu dzieci i mlodziezy w Polsce instruktorzy muszą takie rzeczy wiedzieć, ale oprócz tego mają szereg zaliczeń technicznych, muszą zaliczać formy kata, kumite, rownież muszą zaliczać przepisy sędziowskie, także instruktorzy są o wiele bardziej przygotowani po takim kursie niż to było kiedyś.
M. S.: Jakie wartosci sa najwazniejsze w karate?
M. L.: Dla mnie karate jest potęznym systemem wychowawczym dla młodych ludzi i to jest jego główna wartość. Rownież karate kształtuje naszą wytrwałość, pewność siebie i odwage. Ludzie, którzy trenują sporty walki, są troche bardziej przebojowi, mają większe poczucie bezpieczeństwa. Przekłada się to na zycie codzienne, ktoś kto czuje się pewny łatwiej zdaje egzaminy na studia. Nie można tutaj odwagi mylić z jakąś agresję, czy z jakimś zawadiackim trybem życia. Jest to po prostu własna postawa, która pozwala odważniej iść przez życie. Nie mówie tutaj o walce bezposredniej.
M. S.: Podstawą karate jest obrona, nie atak.
M. L.: Karate powstalo po to żeby się bronić, ale oczywiście w momencie kiedy jesteśmy zaatakowani, to nie wygramy wykonując jedynie techniki obronne. Trzeba atakować i jak w starym powiedzeniu “najlepszą obrona jest atak”  to generalnie się sprawdza. Jeśli znajdziemy się w zagrożeniu na ulicy, to najlepiej tego uniknąćc, trzeba iść w inną stronę, ominąć sprawę i uciec. Jeśli takiego wyjscia nie ma, to trzeba samemu ruszyć do boju, bardzo zdecydowanie, wtedy jest szansa, że wygramy.
M. S.: Co skłoniło Pana do podjęcia decyzji o założeniu klubu?
M. L.: Jak trenowalem w Zgierzu, to w jednej sekcji trener nie przyjezdzal regularnie, a ponieważ byłem najstarszy wiekiem i stopniem, miałem niebieski pas, to go automatycznie zastępowałem.  Od początku podobała mnie się praca z ludźmi i przekazywanie wiedzy. Oczywiście wtedy nie mogłem zostać instruktorem na takim poziomie na jakim byłem. Zdecydowałem wtedy jeszcze mocniej się szkolić, co mnie zmobilizowało do szukania klubów na zewnątrz, do szukania klubów, które rozwiną mnie, tak trafilem do senseia Włodzimierza Kwiecińskiego.

M. S.: Jakich ludzi przyciąga karate?
M. L.: W chwili obecnej spora część osób to dzieci, później jest grupa osób dorosłych, które już się ustabilizowały życiowo i mogą sobie pozwolić na karate, w najmniejszej części przychodzą ludzie nastoletni, Ci raczej szukają jak najszybszych sposobów nauczenia się walki i wybierają systemy typu krav maga, czy mma, bo tam jest szybszy kontakt z przeciwnikiem, to bardziej tych ludzi pociąga. Aczkolwiek w każdym systemie bez wytrwałego treningu nie da się nic osiągnąć. Nie da sie tego zrobic na zasadzie 3 miesięcznego kursu,a nawet rocznego szkolenia. Oczywiście po roku umiejętoności się zmieniają, ale to jest jeszcze krótki okres.
M. S.: Dla jakich ludzi jest przeznaczone karate?
M. L.: W zasadzie każdy może ćwiczyc, każdy kto jest w stanie wytrwaź i nie ma przeciwskazań do aktywności ruchowej. Oczywiście sukcesy sportowe osiągaja osoby, które mają predyspozycje sportowe, lepsze cechy motoryczne, ale bez wytrwałosci i regularnego treningu nic nie można osiągnąc.
M. S.: Jest wiele kolorów pasów. Co one oznaczają?
M. L.: Są to poszcególne stopnie zaawansowania. Najmłodszy to kolor biały i w zasadzie można go zalozyc od razu na kimono czyli karategi, czyli strój do cwiczenia karate, później jest zółty, pomarańczowy, zielony, 2 niebieskie, 3 brązowe i najwyzszy stopien brązowy pas 1 kyu, jest to najwyższy stopień uczniowskii, później zawodnicy przygotowują się do egzaminu na pas czarny. Pasy czarne mamy w sumie 9 dan, 9 stopni mistrzowskich, ale przez cały czas zakładamy ten sam pas.
M. S.: Ale na czarnym pasie się nie kończy?
M. L.: Nie, kontynuuje się mocno. Dla mnie generalnie karate jest takie wielopłaszczyznowe, egzaminy na stopnie i swój rozwój to jest jedna z płaszczyn, ale można rownież mozna się rozwijać nie zdając egzaminów tak często,  szczególnie na wyższe stopnie, z reszta to nie jest możliwe, Polski Zwiazek Karate wyznacza pewne normy i między jednym danem, a drugim musi upłynąć wiele lat żeby można było zdawać taki egzamin. Wiele lat nie tylko na samym treningu, ale na wielu aktywnościach, trzeba się pokazywać jako instruktor, sędzia, nie wystarczy na wyższym poziomie być tylko dobrym karateką, ale trzeba wykazywać się szerszym zakresem wiedzy.

M. S.: Czym dla pana jest karate?
M. L.: Z jednej strony wszystkim, bo odkąd trenuje karate nie wyobrażam sobie życia bez niego. Strasznie cierpie kiedy mnie sie coś stanie, mimo, że jest to krótkotrwałe, to nie moge wysiedzieć nawet dwóch dni. Sprawdzam czy mi przeszło, jak boli to wymyąlam sobie jakieś zastępcze formy treningu. Jak mi się skręci nogam to siedzę na ławeczce i cwiczę, jak sobie nadwyrężę rękę, to biegam albo ćwicze techniki nożne, także cały czas ćwiczę. Dla mnie karate jest sposobem na własny rozwój, rozwój własnej osobowości w wielu aspektach, nie tylko fizycznych. Zwłacza jeśli szerzej traktuje się karate jako instruktor, sędzia, to człowiek rozwija się na zgrupowaniach. Trzeba uczyć się języków żeby móc się komunikować, żeby rozumieć co mowią instruktorzy. Zgrupowania prowadzone są czasem po angielsku, czasem w innym języku.
M.S.: Dziękuję za rozmowę
.