WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A


(fot. Jakub Grzybowski)

...jak śpiewała Maryla Rodowicz na Mistrzostwach Świata w 1974 roku, które odbyły się w Niemczech. Reprezentacja Polski, której trenerem był Kazimierz Górski – legenda piłki nożnej, zajęła III miejsce. Wtedy to było „coś” jak na kraj zza „żelaznej kurtyny”.

 

W grupie byliśmy z reprezentacjami Haiti, Włoch i Argentyny. W tym gronie, nikt nam nie dawał szans. A jednak pokonaliśmy ich wszystkich. Z Haiti wygraliśmy 7:0, z Włochami 2:1 a z Argentyną, uwaga, 3:2. Euforia w kraju! Polacy pokonali drużyny uznawane za faworytów. Następnie przyszedł czas na mecz ze

Szwecją (wygrana 1:0) i

Jugosławią (2:1 dla naszych). Niestety przyszła przegrana z Niemcami. Wygrali z nami jednym golem. Jednym, jedynym! Trzeba było się pożegnać z szansą na złoto lub srebro. Jednak mieliśmy jeszcze szanse na brązowy medal. Wystarczyło tylko pokonać legendarną Brazylię. „Łatwo powiedzieć, trudno zrobić” - głosi przysłowie, które jest adekwatne to tej sytuacji. Lecz udało się to naszemu zespołowi. Polacy w walce o trzecie miejsce pokonali Czarodziei Piłki – Brazylię 1:0. Kraj wtedy oszalał. Nikt się tego nie spodziewał.

 

Następne pomyślne mistrzostwa dla Polski miały miejsce w Hiszpanii w 1982 roku. Również zajęliśmy III miejsce. Tym razem kadrę prowadził Antoni Piechniczek. Reprezentacji szło całkiem nieźle. Kolejnych tak dobrych mistrzostw dla Polski już nie było. Śledząc dalej dokonania reprezentacji dochodzimy do obecnej kadry. „Bo dobry mecz to piękna rzecz” - nasi przedstawiciele najwyraźniej o tym zapominają. Ostatnie rozegrane przez nich mecze odbyły się w Łodzi i w Krakowie. W Mieście Włókniarzy Polacy zremisowali z Ukrainą – 1:1. W dawnej stolicy przegrali z Australią 1 : 2. Winić za to wypadałoby również PZPN, który nie dokonuje właściwych wyborów do kadry. Przykład? Łukasz Podolski. Tak wiem, że on gra w niemieckiej reprezentacji. Ale nie wszyscy wiedzą, że najpierw chciał grać w rodzimej drużynie.

 

 

 

Reasumując, Polska reprezentacja stoczyła się z wyżyn do nizin.

 

 

 

 

 

Ale zaraz. Może mamy jeszcze szansę?

 

Młode pokolenie dzielnie walczy. Wystarczy tylko spojrzeć na Turniej Piłki Nożnej „5”, który odbył się na Malince w minione wakacje. Drużyna „Podleśna” startowała w każdym z czterech turniejów. Powtarzające się nazwy to m.in.: „Skotniki”, „Młodzi Zgierz”, „Czarno to widzę” i „Osiedle”. To budujące, gdy widzi się młodych piłkarzy, którzy kopią piłkę jakby robili to od urodzenia. Byłem na jednym z tych turniejów i muszę przyznać, że grali naprawdę dobrze, mimo że to amatorzy. Czasami robią to lepiej niż nie jeden zawodowiec. Naprawdę! Dobrym przykładem są też dzieciaki grające na Orlikach. Od czasu do czasu widzę jak kopią piłkę z wielkim zapałem.

 

Lokalizacja: Orlik przy ul. Leśmiana 1. Data: 17.09.2010 r. Godzina: 13.00. Spytacie, co się wtedy działo? A działo się! Kilka drużyn ze zgierskich podstawówek brało udział w Turnieju Orlika o puchar Premiera Donalda Tuska. Te dzieciaki świetnie się bawiły kopiąc piłkę, a przy okazji robiły to jak zawodowcy. Gdyby nie wzrost można by ich pomylić z II albo III ligą. Padło wiele goli. Szczerze powiedziawszy, trenerzy bardziej „przeżywali” porażki niż sami piłkarze.

 

Chcę przekazać tym tekstem jedno: jeżeli Drogi Czytelniku lub Czytelniczko jesteś znudzony/a patrzeniem na „wyczyny” polskiej reprezentacji, to spójrz w okienko „CO / GDZIE / KIEDY” na naszej stronie i sprawdź kiedy jest najbliższy mecz zgierskiej drużyny. I idź na niego. Możesz być pewny/a, że dostarczy Ci więcej emocji niż siedzenie przed TV.

 

Jakub Grzybowski

 

.