WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

MNejman DRomanowiczMateusz Nejman i Dawid Romanowicz - dwaj młodzi zawodnicy Zgierskiego Towarzystwa Atletycznego opowiedzieli nam o zapasach oraz o sukcesach własnych i klubu w tej dyscyplinie. Zachęcamy do przeczytania rozmowy w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży. 

(na zdjęciu od lewej: trener Marian Filipowicz, Dawid Romanowicz, Mateusz Nejman) 

 Adrian Skoczylas: Chłopaki, czemu trenujecie zapasy, a nie np. piłkę nożną lub inne tzw. popularne sporty?

Mateusz Nejman: Jeśli chodzi o mnie, zapasy pojawiły się tak naprawdę przez przypadek. Byliśmy z chłopakami na podwórku, ale nie było wystarczającej liczby osób do gry w piłkę. I akurat o tej porze był trening zapasów w Szkole Podstawowej nr 12, który prowadził trener Jakub Filipowicz. Koledzy już kilka razy już tam byli i mnie zaprosili. Spodobało mi się i tak zostało do dziś. A do piłki nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło, lubiłem sobie oczywiście pograć w wolnym czasie, ale wolałem sporty indywidualne.

Dawid Romanowicz: U mnie z zapasami było podobnie. To była gdzieś druga albo trzecia klasa podstawówki, jako dzieciak poszedłem do „dwunastki”, bo tam były treningi. Potem chodziło się na MOSiR. I w tym zostałem, nie chciałem próbować czegoś nowego.

A.S.: Trenujecie już więc jakieś 10 lat, jesteście w juniorskiej reprezentacji Polski, jakie są Wasze największe sukcesy?

M.N.: Zostałem wicemistrzem Polski juniorów w 2012 roku. A rok wcześniej wywalczyliśmy Mistrzostwo Polski Juniorów jako drużyna.

D.R.: Ja miałem pierwsze miejsce Mistrzostw Polski Juniorów i wicemistrzostwo Polski seniorów (2012). W wieku 17 lat pojechałem na Mistrzostwa Europy Kadetów.

A.S.: Jaka jest różnica pomiędzy zawodami juniorskimi, seniorskimi i międzynarodowymi? Czy czujecie się na różnych zawodach mocni jako zgierscy zapaśnicy?

D.R.: Trudne są przejścia najpierw z poziomu kadeta do juniora, później z juniora do seniora. Walczy się ze starszymi zawodnikami, bardziej doświadczonymi, często też silniejszymi. Na ogólnopolskich zawodach czujemy się całkiem mocni.

M.N.: Jest u nas dużo medalistów w klubie, zarówno na imprezach krajowych, jak i międzynarodowych. Mamy dobrych trenerów: naszą grupą zajmuje się Marian Filipowicz, pozostałymi Jakub Filipowicz, Rafał Majchrzak i Władysław Kozłowski.

A.S.: Dużo czasu zajmują Wam treningi? Czy sport utrudniał Wam przygotowania do matury?

D.R.: Treningi mamy codziennie, każdy trwa ok. półtorej godziny. Taki wymiar czasowy daje efekty. Ale przed maturą trochę odpuściliśmy w klubie.

M.N.: Trzeba łączyć naukę z chodzeniem na treningi. Wiadomo, że jest to przerwa w nauce i później trzeba kuć wieczorem. Nie było jednak problemów z odpuszczeniem w klubie, trener jest wyrozumiały.

Czytaj więcej o Europejskim Tygodniu Młodzieży w Łodzi i Zgierzu 

A.S.: Jak Was oceniają koledzy, rówieśnicy? Czy czujecie wsparcie i zainteresowanie z ich strony jeśli chodzi o starty i sukcesy?

D.R.: Tak, po każdych zawodach nam gratulują, są z nami. Sporo naszych znajomych próbowało trenować zapasy, ale się wykruszali. Jednak jak ktoś miał z tym sportem jakieś doświadczenia, to wie, jakie to ciężkie i czasochłonne.

A.S.: Zachęcilibyście młodych chłopaków albo dziewczyny do zapasów?

M.N.: Zdecydowanie tak, jest to bardzo rozwojowy sport, poprawia koordynację ruchową. Trenując zapasy, czuję się pewny siebie i dowartościowany. Ale trzeba zacząć wcześnie, bo komuś w naszym wieku trudniej jest się nauczyć potrzebnych rzeczy, przyswoić technikę.

D.R.: Najlepiej zaczynać trenować od najmłodszego. Do klubu przychodzi dużo dzieciaków z podstawówki, nawet przedszkola. Na treningu są przewroty, rozciągania i inne ćwiczenia, to wszystko nas kształtuje i rozwija. Zachęcamy dzieci do trenowania poprzez prezentację fajniejszych sztuczek na imprezach miejskich, festynach w parku.

A.S.: Co Wam się podoba w Zgierzu, a co niekoniecznie? Czy czujecie się związani z tym miastem, czy np. bylibyście gotowi przejść do klubu gdzie indziej?

M.N.: Tu trzyma nas rodzina, znajomi. W klubie jest bardzo dobry trener i sparingpartnerzy. Plusem na pewno jest ośrodek MOSiR, mamy dużą halę, która może pomieścić wielu zawodników i widzów.

D.R.: W klubie jest wielu zawodników, każdy osiąga dobre wyniki i jest wysoki poziom. To na pewno sprawia, że chcemy tu być. A w Zgierzu… nie podoba mi się ulica Długa. W lipcu mają się u nas odbyć duże ogólnopolskie zawody kadetów i ta ulica nie prezentuje się dobrze. Przyjadą tu zawodnicy, trenerzy  i mogą nas przez to gorzej odbierać jako miasto.

A.S.: A jak to jest ze wsparciem materialnym? Czy miasto Was wspiera w jakimś stopniu?

D.R.: Jest stypendium, ale niewielkie. Jeśli chodzi o wsparcie, to bardziej wspiera nas województwo, otrzymujemy stypendium i nagrody za lepsze wyniki.

M.N.: Tu w Zgierzu bardziej stawia się na zawodników w starszym wieku niż na kadetów czy juniorów. O wsparcie finansowe jest bardzo trudno. Teraz musimy wybrać: praca, studia czy zarabianie przez sport, a to bardzo ciężkie.

A.S.: Czy jesteście zadowoleni ze swojej dotychczasowej kariery sportowej? Jakie macie plany i marzenia na przyszłość?

M.N.: Ja jestem zadowolony, ale też nie do końca, bo jednak nie zdobyłem złotego medalu na najważniejszej juniorskiej imprezie krajowej. Ale jest jeszcze szansa - w najbliższym czasie będą międzynarodowe mistrzostwa Polski i mamy zamiar je wygrać. A później planujemy z Dawidem iść na ten sam kierunek studiów - bezpieczeństwo narodowe. Chcemy połączyć studia z dalszym trenowaniem.

D.R.: Dla mnie teraz ważne będą seniorskie mistrzostwa Polski, może się uda wyjechać na juniorskie mistrzostwa Europy. Potem już tylko walczyć w seniorach i osiągać jak najlepsze wyniki.

A.S.: Trudno się dostać do kadry na Mistrzostwa Europy albo Świata, co trzeba zrobić? Jakie są szanse, że zobaczymy Was np. na igrzyskach olimpijskich w Rio w 2016?

M.N.: Na razie jesteśmy w grupie juniorskiej, a na takie duże zawody jeżdżą raczej seniorzy. Ja „seniorem” mogę być już za rok, Dawid za dwa.

D.R.: Przede wszystkim mamy nadzieję, że zapasy nie znikną z igrzysk. Obecnie urozmaica się tę dyscyplinę, zmieniają się przepisy, żeby był to sport bardziej atrakcyjny dla ludzi, którzy się na tym nie znają. Żeby dostać się do kadry przede wszystkim trzeba być najlepszym, trzeba wygrywać zawody, jeździć na zgrupowania kadry, żeby trener zobaczył nasz potencjał.

A.S.: Życzę Wam zatem powodzenia i dziękuję za rozmowę.

 

Sport to zdrowie, przełamywanie granic, walka z własnymi słabościami. To także lekcja współpracy, szacunku, woli. Czy można lepiej rozwijać siebie, wzmacniać charakter, zawiązywać mocne przyjaźnie? Poprzez aktywność fizyczną także możemy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość, uczyć innych, dzielić się tym, co mamy najlepsze.

Justyna Zielińska

 

Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej w ramach projektu „Raz, dwa, trzy – działaj Ty!” oraz z programu Młodzież w działaniu w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży.

 

 

 

.