WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

justyna sadokO działaniu mimo przeciwności otoczenia oraz o fascynacji „Krajem Kwitnącej Wiśni” z Justyną Sadok, tegoroczną laureatką zgierskiego etapu Ogólnopolskiego Konkursu „Ośmiu Wspaniałych” rozmawia Cezary Adamski.

 

Cezary Adamski: Czym się Justyna pasjonujesz i zajmujesz na co dzień poza nauką?

Justyna Sadok: Pomagam ludziom (śmiech). Poważnie, przez wzgląd na moje rude włosy byłam od podstawówki raczej nielubiana. Mimo to, jak przychodziła pora klasówek, to wtedy jakoś wszyscy do mnie przychodzili po pomoc. A ja potrafiłam, i potrafię do dziś, się przełamać i nawet tym, którzy jawnie okazywali na co dzień swoją niechęć wobec mnie, pomagałam zdobywać dobre stopnie. Z rzeczy pozaszkolnych to byłam członkiem grupy Manga Matsuri zrzeszających fanów mangi, anime i szerzej Japonii. Manga to rodzaj japońskiego komiksu, a anime to japońska bajka.

C.A.: Mówimy o tych bajkach, gdzie postacie mają takie wielkie oczy na pół twarzy?

J.S.: Tak, rosołowe oczy to takie charakterystyczne dla tych animacji. W zgierskim MOK-u zorganizowaliśmy dotąd cztery konwenty (zloty – przyp. red.) miłośników tej sztuki. Pierwszy raz zaangażowałam się w ich organizację jeszcze w gimnazjum. A łatwo nie było. Ludziom, którzy przychodzą i korzystają z takich wydarzeń wydaje się, że to taka łatwa sprawa. A dla kogoś, kto to przygotowuje taki dzień zaczyna się o piątej rano, a kończy wiele godzin po zamknięciu konwentu czyli późnym wieczorem. Mimo to warto i czerpię z tego dużo „funu”.

C.A.: Pamiętasz, kiedy zaczęłaś się tak aktywizować poza szkołą i pomocą w nauce swoim koleżankom i kolegom?

J.S.: W podstawówce wpadłam z przyjaciółką na pomysł, żeby skorzystać z tego, co oferuje harcerstwo. Tak, żeby było nam raźniej, żeby innych ludzi poznać. Jednak nie przypadło mi to na dłużej do gustu, wytrzymałam tam ledwie rok. W gimnazjum rozpadła się moja paczka znajomych, ktoś wyjechał zagranicę, ktoś inny wyprowadził się ze Zgierza i czułam się przez to osamotniona. W okolicach drugiej klasy gimnazjum przeczytałam gdzieś, że jest organizowane spotkanie fanów mangi i anime. Pomyślałam: „fajnie, w końcu poznam ludzi o podobnych zainteresowaniach”. Poszłam i tak to się zaczęło. Na pierwszych spotkaniach opiekował się nami prezes łódzkiego oddziału Towarzystwa Polsko-Japońskiego, organizowaliśmy prelekcje, pogadanki, aż nie zdecydowaliśmy się na dużo bardziej poważne przedsięwzięcie, jakim jest organizacja konwentów.

C.A.: Rozumiem, że kultura japońska pochłania Cię bez reszty. Ale nie tylko w to się dotąd angażowałaś, prawda?

J.S: Gdy poszłam do technikum, spotkałam dawnego kumpla z podstawówki, który obecnie prowadzi fanklub Radia ESKA – Damiana Jagielskiego. Wtedy działał już w wolontariacie bibliotecznym i mnie też zachęcił. Od tej pory brałam udział w organizacji wigilii dla uboższych dzieci, Halloween, spotkań z wolontariatem bibliotecznym, konkursu „Żyj zdrowo” dla gimnazjalistów i tego typu atrakcjach, głównie dla uczniów mojej szkoły, czyli Zgierskiego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych. Brałam też kilkukrotnie udział w finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w naszym mieście. Dla mnie to jest niesamowite wydarzenie, kiedy tak podzieleni na co dzień Polacy potrafią pokazać jedność w imię wyższej idei.

C.A.: Myślisz, że właśnie taką pozytywną postawą i niebanalnymi zainteresowaniami „kupiłaś” komisję konkursową „Ośmiu Wspaniałych”? Minął tydzień, jak na sesji Rady Miasta Zgierza odbierałaś główną nagrodę.

J.S.: Cóż, po prostu na spontanie powiedziałam czym się zajmuję, jakie są moje ideały, czym się interesuję i o tym, że pomimo niechęci ludzi do mnie, potrafię wyciągnąć do nich rękę i pomóc, gdy tego potrzebują. Bez względu na to skąd się wywodzi, jaką ma historię, co nabroił w swojej przeszłości.

C.A.: Nie pierwszy raz wspominasz o awersji względem siebie ze strony otoczenia. Naprawdę czujesz się nieakceptowana?

J.S.: To się czuje, gdy spotykasz się z nowymi ludźmi i od ręki słyszysz wyzwiska tylko za to, że mam rude włosy. Wyobraź sobie, że ktoś widzi Cię pierwszy raz, nic o Tobie nie wie, nie zapyta nawet, ale tylko dlatego, że masz inny kolor włosów, z tego powodu Cię dyskryminuje. Ja tak mam od wczesnego dzieciństwa. Nauczyłam się to olewać. Zresztą, gdybym nie umiała sobie z tym radzić, po prostu przefarbowałabym się na inny kolor. A ja chcę zostać przy rudym do samego końca.

C.A.: Co z dotychczasowych wydarzeń w Twoim życiu było najbardziej znaczące?

J.S.: Utrata przyjaciół na początku gimnazjum. Naprawdę mnie to bolało i zapamiętałam dobrze, jak to jest być sama jak palec. I dlatego od tego czasu staram się pomagać wszystkim, którzy tego potrzebują. Żeby nie zostawali sami ze swoimi problemami.

Czytaj więcej o Europejskim Tygodniu Młodzieży w Łodzi i Zgierzu 

C.A.: Powiedziałaś, że wielu Twoich znajomych opuściło Zgierz. Czy Ty się z naszym miastem wiążesz na dłużej czy jak oni planujesz wyprowadzkę, choćby rozpoczynając niebawem studia?

J.S.: Absolutnie nie chciałabym się rozstawać ze Zgierzem. Tu mam swoją historię, swoje wspomnienia, rodzinę, znajomych. Niektórzy mówią, że wyjeżdżają za granicę, bo tam żyje się lepiej, a tu im się nie podoba. Chrzanić to! Tu jest moje miejsce na Ziemi, tu się urodziłam, jestem Polką. Zgierz jest miastem, w którym się wychowałam, tu są wszystkie najważniejsze dla miejsca, wspomnienia. Nie chciałabym tego zostawić. A na studia wybieram się do Łodzi. Zresztą jak ktoś naprawdę się chce rozwijać, to można w każdym miejscu. W Zgierzu też.

C.A.: Czujesz satysfakcję z tego co robisz i jaka jesteś?

J.S.: Po części powiem, że tak. Na pewno nie jestem zadowolona ze swojego wyglądu. Ale z zachowania już tak, widzę jak się zmieniam, staję się coraz bardziej otwarta, przełamuję swoją nieśmiałość. Jestem szczęśliwa, że niektórych ludzi odciągam od złych rzeczy. Mam kumpla, który zaszalał za mocno z narkotykami, ale dzięki mnie myślę, że do tego nie wróci. Jestem dumna, że osoba, która się cięła, już tego nie robi przez moją postawę. Tak, z tego, że mam wpływ na innych i potrafię zmieniać u nich takie negatywne nastawienie jestem bardzo dumna.

C.A.: Jakie marzenia ma „zgierska wspaniała”?

J.S.: Jestem po technikum informatycznym i planuję studia na Politechnice Łódzkiej. Nie podjęłam jeszcze decyzji czy to będzie grafika komputerowa czy programowanie, ale na pewno chcę kontynuować dotychczasową edukację. Pasjonuje mnie na przykład tworzenie gier komputerowych i tego też chciałabym się nauczyć. Poza tym fajnie byłoby poznać osobiście kraj kwitnącej wiśni. Mówi się, że Japonia to wspaniały kraj, ale przecież wszystko ma swoje zalety i wady. Chciałabym to zobaczyć na własne oczy. Z miłą chęcią zorganizowałabym jeszcze kilka konwentów miłośników mangi i anime, bo choć człowiek jest przy tym umordowany, to jednak daje to szalenie dużo zadowolenia. Ostatnio dostałam też propozycję odwiedzenia hospicjum dla dzieci. Myślę, że to może być ciekawe i inspirujące wyzwanie móc pogadać z tymi dzieciakami, czymś ich zająć, zainteresować, dać trochę radości w chorobie.

C.A.: Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Ci wytrwałości w tym zarażaniu innych optymizmem. Dziękuję za rozmowę.

 

Pamiętam dzień, kiedy mój brat wrócił do domu i powiedział "Jestem jednym z ośmiu wspaniałych"... Było to około 22 lat temu. Za pieniądze, które były dodatkiem od ówczesnej władzy kupił różową kolarkę... Dziś po tylu latach nadal w Zgierzu rozdawane są nagrody dla wspaniałych i wyjątkowych młodych zgierzan. Nadal docenia się ich wkład w życie swojego podwórka, szkoły, kolegów. Uczy się tych młodych ludzi, ze warto pomagać, że warto się włączać. To procentuje i promieniuje. 

Justyna Zielińska 

 

Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej w ramach projektu „Raz, dwa, trzy – działaj Ty!” oraz z programu Młodzież w działaniu w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży.

 

.