WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

NieckarzKolejny wywiad w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży. Z Adamem Nieckarzem, absolwentem zgierskiego „Traugutta”, studentem turystyki i rekreacji na Uniwersytecie Łódzkim, członkiem Harcerskiej Grupy Ratowniczej i Harcerskiego Klubu Ratowniczego „Adrenalina” rozmawia Cezary Adamski.

 

Cezary Adamski: Opowiedz, Adam, naszym Czytelnikom o sobie, czym się zajmujesz, w czym uczestniczysz…

Adam Nieckarz: Od 6 lat jestem członkiem Harcerskiego Klubu Ratowniczego „Adrenalina”, a od roku współzałożycielem Harcerskiej Grupy Ratowniczej o tej samej nazwie. Świeżą inicjatywą jest powstały dość spontanicznie kabaret „Na TAK”, który założyliśmy wraz z Łukaszem Oleskim, Piotrkiem Pawluczykiem i Piotrkiem Dąbrowskim. W zarodku jest jeszcze projekt muzyczny z pewnym zespołem z Poznania w klimacie folku bałkańskiego, ale żeby nie zapeszyć żadnych szczegółów na razie nie ujawnię.

C.A.: Skąd takie u Ciebie zainteresowania?

A.N.: 8 lat temu pojawili się w moim życiu harcerze i właśnie wtedy rozkręciła się przygoda z działaniem w różnych dziedzinach, w tym przede wszystkim z ratownictwem. Harcerstwo dało mi dużą możliwość podróżowania, bo to właśnie z harcerzami odwiedziłem takie kraje jak Finlandia, Szwecja, Rosja i Ukraina. To z pewnością przyczyniło się do wyboru takiego, a nie innego kierunku studiów, z czego jestem bardzo zadowolony. Nawet kabaret mimo, że powstał zupełnie prywatnie, tworzą chłopaki, których znam właśnie z harcerstwa.

C.A.: Jak to się z tą pozaszkolną działalnością u Ciebie zaczęło?

A.N.: Pod koniec podstawówki trafiłem do mojej pierwszej drużyny harcerskiej i to wystarczyło żeby poznać niesamowitych ludzi oraz mieć duży wybór nowych zainteresowań. Potem, kiedy już pokazano mi jak można szukać inspiracji i możliwości działania, wszystko zaczęło się samo napędzać. Na początku liceum założyliśmy z Kubą Tyburą zespół rockowy „Progress Zero”, to była kolejna, potężna dawka nowych znajomości. Wtedy poznałem właśnie większość „aktywnych” ze Zgierza, z którymi współpracuję do dziś.

C.A.: Czy pamiętasz jakieś jedno wydarzenie w Twoim życiu, które uważasz za przełomowe dla Ciebie, takie, które wywarło na Tobie największe wrażenie?

A.N.:Oczywiście, takim wydarzeniem było wygranie zgierskiej edycji konkursu „Ośmiu Wspaniałych”, do którego zgłosiła mnie pani pedagog z „Traugutta” Barbara Andrzejczak, za co jej bardzo dziękuję. To było naprawdę fajne wyróżnienie i motywacja do dalszego działania. Ale takich wyjątkowych dla mnie wydarzeń jest mnóstwo, choćby każdy sukces z „Adrenaliną”, w tym III miejsce na Ogólnopolskich Zawodach w Pierwszej Pomocy w Toruniu oraz całe podium na zawodach Chorągwi Łódzkiej (obszar woj. łódzkiego – przyp. red.) w Łodzi.

Czytaj więcej o Europejskim Tygodniu Młodzieży w Łodzi i Zgierzu 

C.A.: Czy Zgierz jest Twoim miejscem na Ziemi czy może tylko miejscem zamieszkania? Nasze miasto pobudza i inspiruje do działania czy raczej podcina skrzydła?

A.N.: Ciężko wybrać poprawną odpowiedź. Na pewno jest miejscem działania. Nie umiem usiedzieć w jednym miejscu i najchętniej większość czasu spędzałbym na wyjazdach, ale ostatecznie lubię tu wracać. Nasze miasto obfituje w działanie, w które angażuje się dużo młodych ludzi. Na pewno jest to zasługa wielu instytucji takich jak choćby Miejski Ośrodek Kultury, do którego zgłosiliśmy się z pomysłem kabaretu i z miejsca otrzymaliśmy duże wsparcie. Bardzo podoba mi się, że aktywni ludzie z różnych instytucji dobrze się znają i współpracują tworząc wspólnie fajne rzeczy dla innych. Jeśli ma się jakiś ciekawy pomysł, albo po prostu chce się znaleźć pole działania dla siebie, to chyba każdy w Zgierzu wie, gdzie może, a wręcz powinien się zgłosić.

C.A.: Jesteś z siebie dumny? Czy to, co robisz daje Ci satysfakcję i sprawia, że mówisz o sobie "jestem dobrym człowiekiem"?
A.N.: Jestem z siebie dumny, dlatego, że robię to, co lubię. O sobie na pewno mówię, że jestem człowiekiem, który jest spełniony albo robi wszystko w tym kierunku. To, że „jestem dobrym człowiekiem” chciałbym słyszeć od innych.

C.A.: Czujesz, że to co robisz: „Adrenalina”, kabaret, projekty muzyczne, odciskają się jakoś na innych? Czy poprzez swoje działania i taką aktywną postawę uważasz, że jesteś dla innych inspirujący?

A.N.: Chciałbym, żeby tak było i mam wielką nadzieję, że w choć małym stopniu tak jest. Staram się pokazać młodszym to, co kilka lat temu pokazano mnie, czyli możliwości rozwoju i działania. Lubię widzieć, że ktoś się czymś „jara” i mam w tym swój udział. „Żeby zapalać innych, trzeba samemu płonąć”, przez to sam nie gasnę.

C.A.: O czym marzysz i jakie masz plany na siebie?

A.N.: O moich planach mógłbym napisać książkę, ale z uwagi na moje zdolności literackie wolę nie próbować. Za to co kilka lat można mnie na ulicy spytać jak mi idzie i co już zrobiłem. Najważniejsze, że mam pomysły i wiem do czego chcę dążyć. Marzenia akurat pokrywają się z planami, ale takim najbardziej ogólnym jest, żebym mógł robić w przyszłości to co lubię, najlepiej zawodowo.

C.A.: Dziękuję za rozmowę.

 

 

Europejski Tydzień Młodzieży to czas dla młodych, aktywnych, świadomych, którzy świętują, spędzają wspólnie czas i dyskutują. Ale jest to także okazja dla tych, którzy nie podejmują żadnej aktywności. To próba pokazania, że można inaczej, że poza szkołą i domem można mieć pasje, realizować własne pomysły w sposób kreatywny i w dodatku z korzyścią dla innych. Okazuje się, że czasem rzuceni na odpowiedni grunt rozwijały się. A kiedy zaczynamy, nie ma już odwrotu. Dochodzi do momentu, gdy nie wyobrażamy sobie, żeby było inaczej. Ludzie, nowe pomysły, nowe inicjatywy. Wszystko to płonie w naszych głowach, a czasem jeszcze przechodzi na innych dookoła.

 

Justyna Zielińska 

 

 

Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej w ramach projektu „Raz, dwa, trzy – działaj Ty!” oraz z programu Młodzież w działaniu w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży.

 

.