WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

PyrzanSerwis ezg.info.pl rozpoczyna prezentację młodych zgierzan i zgierzanek wyróżniających się w naszym mieście w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży. Na poczatek z Jakubem Pyrzanowskim, Prezesem Stowarzyszenia Miłośników Kultury Ludowej FOLKIER i Ambasadorem Programu „Młodzież w działaniu” rozmawia Cezary Adamski.

 

Cezary Adamski: Kuba, potrafisz opisać czym się zajmujesz? Niemało tego się uzbierało, prawda?

Jakub Pyrzanowski: Studiuję Business and technology na Politechnice Łódzkiej, jestem artystą Zespołu Pieśni i Tańca „Boruta” – kilka lat temu miałem im robić zdjęcia, ale spodobało mi się i tak zostałem tam na dłużej. Poza tym szefuję stowarzyszeniu FOLKIER, które założyliśmy przy okazji 45-lecia zespołu, czyli w ubiegłym roku. Jestem też ambasadorem Programu „Młodzież w działaniu”.

C.A.: Jak to się u Ciebie z tą aktywnością społeczną i artystyczną zaczęło? Nie wygodniej było skoncentrować się na nauce i zabawie jak na nastolatka przystało?

J.P.: Sam początek był w Młodzieżowym Domu Kultury, uczyłem się wtedy w ostatniej klasie gimnazjum. Przyszedłem tam z dość prozaicznego powodu – chciałem zostać wolontariuszem, bo otrzymywało się za to dodatkowe punkty do liceum. Szybko jednak przerodziło się to w bardzo bezinteresowne działanie. Następnie przy uzupełnianiu składu w trakcie kadencji zostałem radnym Młodzieżowej Rady Miasta Zgierza. To z kolei, przy okazji wyjazdu do Niska na Podkarpaciu z wizytą partnerską u tamtejszej młodzieżowej rady, zainspirowało mnie do skorzystania z ich pomysłów. Do Zgierza wróciłem z planem zorganizowania u nas Targów Czasu Wolnego, złożyliśmy dzięki wsparciu Justyny Zielińskiej nasz pierwszy wniosek do Programu „Młodzież w działaniu”, otrzymaliśmy dofinansowanie i targi się odbyły. Potem doszedłem do wniosku, że aktywność w sektorze pozarządowym to jest jak narkotyk – wciąga coraz bardziej i ciągle czuje się niedosyt. Narkotyk w jak najlepszym tego słowa znaczeniu.

C.A.: To jaki jest powód tego wewnętrznego nakręcania się na działalność społeczną? Przecież wiadomo, że nie jest to dochodowa robota, ale nierzadko na przysłowiowym pełnym etacie…

J.P.: Daje doświadczenie, które niestety często ciężko udokumentować, zabiera czas, ale to mi się podoba akurat. Gdy nie ma żadnego projektu ani akcji, to i tak cały czas myślę, co by tu zrobić dla innych, coś fajnego, innego i dla samego siebie przecież też. Trudno jest precyzyjnie wytłumaczyć czemu jednym się chce a innym nie. Mnie się po prostu chce, widać mam duszę społecznika.

C.A.: Co takiego, spośród tych wszystkich dotychczasowych doświadczeń, wywarło na Tobie największe wrażenie? Zapadło Ci coś szczególnie w pamięci?

J.P.: Na pewno projekt „Pod Łowiczem na końcu wsi – czyli kulturalne inspiracje w Zgierzu”. To był w sumie pomysł na kontynuację wcześniej realizowanego projektu „Noc krótka – zaczyna się Sobótka”. Chcieliśmy zrobić kolejną Sobótkę w zgierskim parku i dołożyć kilka fajnych działań do tego. Zakładaliśmy, że nie dostaniemy na to środków, okazało się inaczej. Była to najlepsza moim zdaniem Noc Kupały z tych, które organizowaliśmy. Poza tym po raz pierwszy miałem okazję przy jednym wydarzeniu współpracować z osobami młodymi jak i Uniwersytetem Trzeciego Wieku. Dla tych dwóch grup wiekowych zorganizowaliśmy wspólny wyjazd do Łowicza, i mimo, że byłem świeżo upieczonym pełnolatkiem, poczułem się trochę jak kierownik wycieczki. Z perspektywy cieszę się, że takie doświadczenie mam za sobą, ale wtedy byłem tą odpowiedzialnością mega przejęty. Dziś wiem, że muszę bardziej ufać ludziom.

C.A.: Lepiej Ci się współpracuje z ludźmi młodszymi czy dorosłymi?

J.P.: Chyba jednak najlepiej z moimi rówieśnikami. Mamy te same potrzeby, problemy, pomysły i przez to najlepiej to czuję. Ale nie zamykam się oczywiście na pracę ani z młodszymi ani ze starszymi od siebie. Zresztą najlepszy dowód na to, to zbliżająca się gra miejska, którą w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży organizuję w Zgierzu razem z Młodzieżową Radą Miasta. Są tam ludzie ode mnie jednak te parę lat młodsi, ale jak dotąd współpracuje mi się z nimi fantastycznie. Przy okazji zapraszam wszystkich zgierzan w wieku 15-30 lat do udziału w tym wydarzeniu 11 maja, czyli w najbliższą sobotę. Nagrodą dla najlepszej drużyny będzie wyjazd na Europejski Tydzień Młodzieży do Warszawy.

C.A.: Mieszkasz w Zgierzu, działasz w Zgierzu, tu się urodziłeś. Czy jak mówisz o naszym mieście to myślisz o nim jak o swoim miejscu na Ziemi? Czy to jest tak, że przywiązujesz wagę do tego, gdzie jesteś czy może jest to obojętne z punktu widzenia swojej aktywności?

J.P.: Bym się tak bardzo nie przywiązywał do miejsca. Bardziej do ludzi, którzy tu mieszkają, z którymi współpracuję i na których mogę liczyć. Jest czasami tak, że miasto podcina skrzydła i kiedy chce się zrobić coś fajnego, to okazuje się, że zgierskie realia na to nie pozwalają. Ale wówczas zawsze są przyjaciele, z którymi jednak się udaje. Swoją drogą, miałem początkowo plany wyjazdu na studia gdzieś dalej od Zgierza i znając siebie tam, gdzie bym trafił, nie usiedziałbym raczej na miejscu a nauka nie byłaby moim jedynym zajęciem.

Czytaj więcej o Europejskim Tygodniu Młodzieży w Łodzi i Zgierzu 

C.A.: Czy jesteś z siebie i tego co robisz dumny?

J.P.: Trudne pytanie. Czuję się dumny, gdy widzę efekty tego co robię. Nie jest tak, że podchodzę do lustra i mówię „Pyrzanowski, ale Ty jesteś fajny”, tylko gdy widzę, że coś, w co się zaangażowałem wychodzi, gdy ludzie są zadowoleni, uśmiechnięci, że coś z tego mogli wyciągnąć dla siebie.

C.A.: A jak coś nie wychodzi?

J.P.: To jestem wkurzony i zły. Ale cóż, to są wtedy nauczki na przyszłość. Łatwo się nie poddaję, więc kolejnym razem zrobię to lepiej. Porażki mnie nie zniechęcają, ale dumnym z nich też być ciężko.

C.A.: Myślisz, że to co robisz, wpływa jakoś pozytywnie na innych, że zgierzan możesz jakoś sobą inspirować, zarażać potrzebą robienia czegoś dla swojego przysłowiowego podwórka?

J.P.: Mam szczerą nadzieję, że tak jest, choć niełatwo to zmierzyć. To, że jestem ambasadorem Programu „Młodzież w działaniu” na pewno daje innym możliwość łatwego kontaktu ze mną i uzyskania pomocy. I widzę, że to działa, ludzie zadają pytania a ja widzę efekty udzielonego wsparcia. No i na Sobótce też z roku na rok robi się tłoczniej, coraz więcej osób korzysta z naszej propozycji na starosłowiańskie święto w najdłuższy dzień w roku.

C.A.: To bardziej działasz dla siebie, swojej satysfakcji czy może dominuje w Tobie misja związana z drugim człowiekiem?

J.P.: Właśnie na początku wychodziłem z założenia „że wszystko dla innych”. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się jak bardzo mnie to kształtuje, jak dużo się uczę, zdobywam kolejne umiejętności. Ale pewnie, ten drugi człowiek nadal jest najważniejszy, bo przecież jaki jest sens organizować wydarzenia, gdy nie ma ludzi, którzy z nich skorzystają. Gdy nie ma ludzi, nie ma funu.

C.A.: Masz jasno sprecyzowane plany i marzenia względem siebie?

J.P.: Te osobiste, to przede wszystkim wyjazd na semestr na zagraniczną uczelnię w ramach programu ERASMUS oraz zakończenie studiów na poziomie inżyniera. Jeśli chodzi o działalność pozarządową to tak naprawdę zostawiam to swojemu biegowi. Codziennie są nowe pomysły i trudno planować coś długoterminowo. Na ten moment interesuje mnie rozwijanie tego co robię dotychczas. Nie ciągnie mnie, w przeciwieństwie do wielu społeczników, do tej politycznej działalności. Nie wykluczam jej zupełnie, ale nie teraz i nie na tym etapie mojego życia.

C.A.: Dziękuję za rozmowę.

 

Europejski Tydzień Młodzieży traktować można jako swoiste święto. Każdy z nas jako obywatel nie tylko swojego kraju, bo całego Starego Kontynentu, powinien zdawać sobie z tego sprawę. Budowanie więzi z własnym podwórkiem, daje nam jednocześnie bazę do zaprzyjaźnieni się z reszta świata. Zdając sobie sprawę z całej ogromnej machiny, korzystamy z tego, co nam daje. Projekty lokalne, wolontariat europejski, wymiany międzynarodowe... Wiele innych narzędzi, które pozwalają na spełnianie swoich marzeń. Nie bójmy się, tylko inspirujmy się naszymi rówieśnikami, którzy już to robią. Nawet jeśli wydaje się nam, że to nie na nasze siły, zróbmy pierwszy krok ku zmianie. Kiedy się uda małymi krokami dojść do celu, już nie ma odwrotu. Bo praca na rzecz innych wciąga, bo Europa wciąga.

Justyna Zielińska

 

Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej w ramach projektu „Raz, dwa, trzy – działaj Ty!” oraz z programu Młodzież w działaniu w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży.

.