WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

MRMZ(fot. Kadencja 2008-2010, umz.zgierz.pl) 

Młodzieżowa Rada to 24 młodych ludzi ze zgierskich szkół, którzy zostają wybrani przez swoich rówieśników. W tym gronie znajdą się osoby, dla których MRMZ to okazja do zrobienia czegoś, część z nich z pewnym rodzajem działalności zwiąże się na dłużej, kilka nazwisk pewnie szybko zapomnimy. A czy mówią nam coś nazwiska osób związanych z Radą jeszcze niedawno, bo 2-3 lata temu?

W tekście przedstawionych zostało pięciu młodych radnych z poprzedniej kadencji Młodzieżowej Rady, którzy powiedzieli mi jak wspominają etap bycia w Radzie i co robią obecnie. Głos zabrały także osoby dorosłe, które były lub są zaangażowane w funkcjonowanie MRMZ. Najlepiej przecież o specyfice pracy w Młodzieżowej Radzie - lub z nią - opowiedzieć mogą ludzie z Radą związani.

zbyszek linkowskiJeśli ktoś pamięta kadencję MRMZ z lat 2008-2010 to z pewnością pierwszym skojarzeniem będzie Zbigniew Linkowski. W listopadzie 2008 r. został przewodniczącym Rady. Dostał się do niej z Zespołu Szkół nr 1 im. J. Cezaka. – O Radzie dowiedziałem się od wychowawcy – wspomina Zbyszek. – Zainteresowałem się, bo MRMZ miała być miejscem przedstawiania swoich opinii o sprawach miasta - wspomina. Miał już za sobą pewną działalność, m. in. koordynowanie projektu „Rowerem po powiecie”. Dość szybko stał się liderem i organizatorem, dbającym o wzmocnienie pozycji Rady. – Pamiętam Zbyszka jako fajnego i aktywnego młodego człowieka, który bardzo chciał działać – wspomina Karolina Miżyńska, kierownik CKD, od wielu lat współpracująca z MRMZ. – Był bardzo ambitny, dobrze się czuł w garniturze i z teczką. W pewnym momencie zainteresowała go polityka.

Dla Zbigniewa najważniejszą nauką z tego okresu było poznanie przepisów prawa i pracy w samorządzie. – Przydaje mi się to w mojej obecnej pracy – dodaje. Teraz prowadzi zgierskie biuro Prawa i Sprawiedliwości, jest także przewodniczącym Forum Młodych PiS w okręgu sieradzkim. Był m. in. asystentem senatora Błaszczyka i posła Matuszewskiego. Jak sam mówi, zainteresował go program partii i postanowił w niej działać. Podkreśla, że nie wiązał się z polityką, będąc w Młodzieżowej Radzie, choć inaczej wspominają to jego koledzy i ludzie związani wtedy z MRMZ. – Zbyszka trzeba było trochę tonować, bo jego aktywność partyjna, m. in. rozwieszanie plakatów, była w tamtym czasie coraz bardziej widoczna, zresztą nie tylko jego – mówi Łukasz Cezary Adamski, opiekun MRMZ w 2009 r. – Charakteryzowało go bojowe nastawienie, pewnie dlatego blisko mu było do tej partii. Jako opiekun Rady starałem się kierować jego uwagę na to, w czym się może wykazać, czyli w walce o uwzględnianie propozycji młodych. Teraz Zbigniew jest radnym osiedla Nowe Miasto. – Ludzie kojarzą mnie z aktywności w MRMZ, bo wychodziliśmy do ludzi i spotykaliśmy się z nimi. Na pewno będę się starał o wejście do dorosłej Rady. W 2010 roku był blisko, z drugiej pozycji na liście zdobył 115 głosów i 3. wynik swojej partii w okręgu.

Magda MPrzez rok wiceprzewodniczącą Rady była Magda Mikołajczyk, wtedy z SLO im. R. Traugutta. – Stwierdziłam: „czemu nie?” – wspomina Magda. – Lubiłam działać, pomyślałam, że będę miała okazję się wykazać i nauczyć czegoś nowego. Chciałam integrować szkoły, by nie było międzyszkolnej rywalizacji – dodaje. Podkreśla, że musieli przecierać szlaki. – Byliśmy puszczeni na żywioł, nikt z początku nie wyjaśnił nam, po co jest tworzona MRMZ i jakie są reguły jej funkcjonowania. Każdy od nas czegoś wymagał, ale gdy mieliśmy jakieś pomysły, np. linię autobusową na Malinkę, to dostawaliśmy „po głowie”, że przecież nie ma pieniędzy na takie wybryki. Udział Magdy w Radzie dobiegł końca, bo skończyła liceum i poszła na studia. Wybrała socjologię, chcąc poznawać funkcjonowanie społeczeństwa.

Po wygaśnięciu mandatu zaangażowała się w działalność Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”, młodzieżówki PO. – Chcieli, żebym tam była jeszcze w trakcie kadencji, ale ja wolałam poczekać do jej końca. Po skończeniu przygody z Radą miałam wiele niezrealizowanych pomysłów i uznałam, że mogę nad nimi pracować właśnie jako „młoda demokratka”. Jednak o jej współpracy z SMD mówiło się jeszcze, gdy była w Młodzieżowej Radzie. - Podobnie jak Zbyszek trafiła do młodzieżówki, ale u niej było to mniej widoczne – wspomina K. Miżyńska. Magda w 2010 r. startowała z list PO do Rady Miasta, zdobywając 87 głosów. – Miałam pewien bagaż doświadczeń, w dorosłej radzie mogłabym popierać i wdrażać pomysły MRMZ. Na pewno zamierzam działać, niekoniecznie partyjnie. Nie nastawiam się wyłącznie na politykę, wiem, że są inne sposoby. Jest to trudniejsze, ale da się. Według Adamskiego, Magda byłaby najlepszą dorosłą radną ze wszystkich osób, z którymi spotkał się w MRMZ. – Łatwo nawiązuje kontakt, jest empatyczna, a przy tym ma potrzebę działania. Nie jest typem karierowicza czy osoby, dla której liczy się wyłącznie litera prawa.

PyrzanPostacią, której aktywność społeczna na dobre rozwinęła się właśnie w Młodzieżowej Radzie był Jakub Pyrzanowski. Do składu dołączył po wakacjach 2009 r., gdy mandat złożyła radna z Gimnazjum nr 1. – Pamiętam jak rozmawiałem z nim czy chce wejść do MRMZ, a on jako ambitny facet się zgodził – wspomina Ł. C. Adamski. Jakub na początku brał udział w wyjeździe do Niska i w spotkaniu z tamtejszą Młodzieżową Radą.  – Chodziło o sprzedaż dobrych praktyk w związku z pisaniem projektów, głównie z Młodzieży w Działaniu – opowiada. – To wtedy narodził się pomysł na mój pierwszy projekt „Miasto po godzinach” i Targi Czasu Wolnego. W Radzie został osobą odpowiedzialną za nawiązywanie współpracy z innymi organizacjami młodzieżowymi. – Miałem totalnie inną wizję tego, co Młodzieżowa Rada może, że zbudujemy jakieś boisko, zorganizujemy imprezy. Tymczasem mieliśmy się uczyć samorządności - mówi Kuba. K. Miżyńska pamięta, że Jakub cały czas chciał coś robić, ale nigdy nie miał ambicji, żeby mieć jakieś stanowisko. – Przez ten czas Kuba wyrósł na lokalnego animatora – dodaje.

Później współpracował ze zgierskimi stowarzyszeniami (EZG, Kameleon), tworzył Nieformalne Stowarzyszenie Inicjatyw Młodzieżowych MNMs. Teraz zakłada stowarzyszenie „Folkier”, skupiające miłośników kultury ludowej. Od wielu lat występuje w Zespole Pieśni i Tańca Boruta, zajmuje się fotografią. Organizował zgierskie Noce Sobótkowe i koordynował wiele projektów, został nawet ambasadorem unijnego programu Młodzież w Działaniu. Niedawno wkroczył na kolejny tor swej działalności: członkostwo w radzie osiedla. – Pomyślałem, że to może być coś fajnego, chciałem mieć na coś wpływ – mówi Jakub. – Zawsze interesowała mnie lokalność w rozumieniu własnej ulicy czy dzielnicy, czyli Rudunek. Nie chcę się wkręcać w politykę, chyba jeszcze nie czas na kandydowanie do dorosłej rady. Ale może kiedyś – kto wie?

Patrycja SadowskaJeszcze inną ścieżkę po Młodzieżowej Radzie obrała Patrycja Sadowska. Startowała ze Społecznego Liceum TPZ. W marcu 2008 r. została Przewodniczącą. – Byłam najstarsza w grupie, to pewnie dlatego – wspomina. – Część grupy była ambitna, część leniwa, ale jak się z nimi pogadało, to troszkę się słuchali. Interesowała ją kultura, chciała ożywić młodzież, pokazać, że istnieje coś tu na miejscu, nie tylko Łódź. – Najlepiej z tego okresu pamiętam współpracę z CKD, imprezy w Parku, malowanie dzieciom buzi na Dzień Dziecka, to było bardzo miłe doświadczenie - opowiada. – Bardzo żałowałam, że Patrycja musiała odejść z Rady po skończeniu szkoły – przyznaje K. Miżyńska. – To bardzo ciepła, charyzmatyczna dziewczyna, niestety różne obowiązki spowodowały, że przestała się angażować w Radę.

- W pewnym momencie przyszedł czas na maturę – mówi Patrycja. – Praca, rodzina i zaczynasz zajmować się czymś zupełnie innym niż kiedyś. Dawniej działałam np. przy PCK, a teraz już brakuje na to czasu. Obecnie prowadzi sklep odzieżowy, choć nie wyklucza, że może kiedyś wróci do działalności i życia publicznego. – Jestem poza polityką, nigdy nie ciągnęło mnie do przepychanki partyjnej. Lubię działać i myślałam nawet kiedyś o dorosłej radzie, ale jakoś się nie złożyło. Jeśli już, to w perspektywie wyborów za kilka lat, na pewno nie najbliższych.

Michał ŚwiętosławskiJednym z najmłodszych radnych w kadencji 2008-10 był Michał Świętosławski. Do Młodzieżowej Rady trafił z Gimnazjum nr 2. – Start w wyborach zaproponowała mi wychowawczyni, uznając, że jestem wyróżniającym się uczniem. Napisałem list do uczniów zachęcający do uczestnictwa w wyborach do MRMZ  – wspomina Michał. Jak przyznaje, zaskoczyło go, że pozostali kandydaci do MRMZ składali konkretne obietnice. Spodziewał się bardziej, że Rada będzie po prostu głosem młodzieży. – Bardzo dużą rolę w budowaniu grupy odegrała pani Karolina Miżyńska, organizując spotkanie integracyjne połączone z warsztatami. Niestety w I połowie kadencji 2008 – 2010 prym wiodły osoby ze szkół ponadgimnazjalnych, dominując nad młodszymi radnymi.  Podczas tej kadencji frekwencja na sesjach czy spotkaniach roboczych była niska – mówi. – Michał chętnie „grzebał” w przepisach prawnych, do tej pory to lubi – opowiada K. Miżyńska. – Ładnie się wypowiadał, prowadził otwarcie CKD. Bardzo poświęcał się Młodzieżowej Radzie, nie szukał sobie większych działań poza nią. Łukasz Cezary Adamski pamięta, że Michał lubił indywidualną pracę, najlepiej w zakresie prawa. – Jeśli chodzi o formalny charakter MRMZ, np. przygotowywanie uchwał, to miał spory potencjał. 

W 2009 r. Michał został wiceprzewodniczącym MRMZ. Rok później startował do nowej kadencji Młodzieżowej Rady, został jej przewodniczącym. – Nowa kadencja była lepsza niż poprzednia – uważa Michał. – Grupa była bardziej zaangażowana, a frekwencja na spotkaniach i sesjach był wyższa niż w poprzedniej kadencji. W połowie kadencji zrezygnował z przewodniczenia Radzie ze względu na przygotowania do matury. Michał od zawsze chciał zostać prawnikiem, a od momentu członkostwa w Szkolnym Klubie Przeciwko Cyberprzemocy „SofA”, zaintrygowały go sprawy bezpieczeństwa w Internecie oraz prawa człowieka. Niedawno zajął wysokie miejsce w wojewódzkim konkursie wiedzy o parlamentaryzmie. Od października będzie studentem administracji. Czy zamierza angażować się w politykę? – Najpierw studia, później działalność polityczna – odpowiada Michał. – Interesuje mnie samorząd lokalny, może kiedyś uda mi się trafić na szczebel centralny. Do tego czasu jednak chciałbym się poświęcić np. samorządowi studenckiemu czy organizacjom pozarządowym.

Przez kilka ostatnich lat w Młodzieżowej Radzie pojawiło się sporo osób, o których głośno było w kontekście działalności publicznej czy politycznej. – Niewątpliwie trzeba wymienić Delfinę Sędzicką, bardzo dobrze potrafiła integrować ludzi wewnątrz MRMZ. Można powiedzieć, że była „ozdobą grupy”. Później zaczęła działać razem ze Zbyszkiem Linkowskim – mówi Ł. C. Adamski. – Zawsze można było też liczyć na Klaudię Warżel, ona poszła w stronę czysto społeczną, pozarządową. O kim będziemy mogli usłyszeć za parę lat z grona obecnych młodych radnych? – Na pewno o Patrycji Malik, którą interesuje dziennikarstwo i grupie działającej przy Młodzieżowym Banku Pracy (projekt MRMZ – przyp. red.) – odpowiada K. Miżyńska.

We wrześniu czekają nas kolejne wybory do MRMZ. Jakie wyzwania czekają przed nowymi radnymi? Jakie problemy ma młodzież w Zgierzu? – Problemy związane z rozrywką i kulturą są wciąż te same. Moi rówieśnicy mówią, że brakuje ciekawych i atrakcyjnych zajęć, że nie ma miejsca, żeby się spotkać czy potańczyć.  Jednak Zgierz ma bogatą ofertę kulturalną i każdy może znaleźć coś dla siebie, tylko trzeba chcieć – sądzi Michał. - Młodzi radni powinni moim zdaniem walczyć o otworzenie się szkół na wiedzę i praktykę o społeczeństwie obywatelskim – odpowiada Magda. - W tej kadencji zabrakło kontynuacji wcześniejszych pomysłów, w tym współpracy z innymi radami. Dobrze by było, żeby kolejne Rady nie zaczynały wszystkiego od nowa – mówi Zbyszek. - Szczerze mówiąc, uważam, że aby uzdrowić obraz Młodzieżowej Rady, należałoby zawiesić jej działalność na parę lat – przyznaje Jakub. – Patrzę przez pryzmat mojej kadencji i myślę, że chyba trzeba zbudować coś nowego i zdecydować, czy ma uczyć samorządności, czy po prostu działać jak stowarzyszenie.

O MRMZ można by debatować długo, badając pod różnym kątem. Chyba jednak nie da się znaleźć złotego środka. - Dopóki nie będzie mieć realnych narzędzi działania, odpowiedniego budżetu i nie będzie słyszana przez dorosłych radnych, dopóty będzie kwiatkiem do kożucha i elementem promocji dorosłych – mówi Łukasz Cezary Adamski. Podobne zagrożenia widzi Karolina Miżyńska, dodając jednak nutę optymizmu. – Młodzi ludzie wychodzą z Rady zdziwieni swoim miastem i zaskoczeni, że tu się sporo dzieje i można coś zrobić. To chyba jej największa wartość.

Adrian Skoczylas

(Tekst ukazał się także we wrześniowym numerze Gazety "Zgrzyt")

.