WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Jeszcze przed wakacjami redakcja EZG.INFO.PL odwiedziła wystawę zdjęć młodych fotografików uczęszczających na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury w Zgierzu. Tam też udało nam się poznać Jakuba Kowalskiego – młodego fotografika, który tworzy dzieła sztuki, ubierając w fantastyczne kadry piękno ludzkiego ciała. Zachwycona jego pracami postanowiłam chwilę z nim porozmawiać. Prezentujemy Wam ten wywiad w nadziei, że będzie on dla Was inspiracją i motywacją do działania w nowym roku szkolnym.

Paula Baranowska: Od jak dawna zajmujesz się fotografią?

Jakub Kowalski: Prawie cztery lata.

P.B.: Od początku trafiłeś na zajęcia w MDK, czy wcześniej próbowałeś gdzieś indziej, może sam uczyłeś się metodą prób i błędów?

J.K.: Kiedy kupiłem aparat nie wiedziałem jeszcze w jakiej dziedzinie fotografii się odnajdę, szukałem drogi dla siebie fotografując głównie rzeczy martwe i przyjaciół. Wtedy koleżanka poleciła mi zajęcia w MDK. Powiedziała, że znajdę tu ludzi, którzy tak jak ja interesują się fotografią i chcą się rozwijać, którzy pogłębiają swoje umiejętności i „szlifują” swój indywidualny styl. Po kilku miesiącach od zakupu aparatu przyszedłem na pierwsze zajęcia. Prowadził je wtedy Pan Janusz Szumiński, człowiek, którego każdy z nas będzie wspominał najlepiej. Pamiętam doskonale jak organizował dla nas plenery. Była to zarówno ciekawa forma spędzenia wolnego czasu, możliwość poznania różnych rodzajów światła czy wyzwanie sfotografowania danego tematu lepiej od rówieśników. Pan Janusz poza fotografią analogową nauczył nas, abyśmy kierowali się pokorą w swojej twórczości. Z wiekiem coraz lepiej rozumiem, że to najlepsze, co mógł nam przekazać. Na spotkaniach poznałem ludzi, którzy interesowali się fotografią i byli na różnych etapach swojej fotograficznej twórczości. I tak trwam na tych zajęciach do dziś. Z czasem nawet wciągnąłem kilku młodych pasjonatów.

P.B.: Twoje akty są zachwycające, czego Ci szczerze gratuluję! Ale przypuszczam, że nie od nich zacząłeś swoją przygodę z fotografią…

J.K.: Nie, oczywiście, że nie. Akt jest trudną dziedziną fotografii. Należy uczyć się stopniowo, przechodzić przez kolejne „fazy” fotografowania zanim podejmiesz się tej trudnej sztuki - aktu. Należy pamiętać, że mamy tu do czynienia z szeroko pojętą nagością. Prawidłowe wykorzystanie tego elementu jest szalenie trudne. Sam dopiero od pewnego czasu porzuciłem eksperymenty fotograficzne, które pozwalały mi nauczyć się fotografować (a co za tym idzie oświetlać) rzeczy martwe. Idąc poprzez portrety i modę w zakresie amatorskim znalazłem swego rodzaju "spełnienie" i ukierunkowałem się ku węższemu zakresowi wykonywanej pracy. Aktualnie zajmuję się fotografią aktu oraz fotografią ciążową i dziecięcą. Dlaczego akurat te dziedziny fotografii? - Bowiem jest to pewnego rodzaju wyzwanie, pozwalające na wyzwolenie i ukazanie zarówno własnych emocji jak i sposobu postrzegania rzeczy codziennych - naszego ciała, emocji dzieci czy piękna związanego z etapem ciąży.

P.B.: Jak zdobyłeś tą niełatwą umiejętność odpowiedniego postrzegania?

J.K.: Patrzyłem na najlepszych. Może nie kopiowałem stricte ich pomysłów, ale inspirowałem się nimi. Przyglądałem się ich pracy, temu, jakich używają technik, porównywałem ich fotografie ze swoimi i dostrzegając błędy uczyłem się na nich. Kiedy chciałem się nauczyć oświetlać, by uzyskać pożądany efekt nie brałem do ręki książek ani nie oglądałem tutoriali w sieci. Zapraszałem modelkę i chodziłem wokół niej z lampą, często nawet kilka godzin, aby osiągnąć wcześniej zaplanowany albo widziany na innych zdjęciach efekt.

P.B.: Co jest najważniejsze przy fotografowaniu aktu?

J.K.: Zdecydowanie światło. Ustawione odpowiednio podkreśli pewne szczegóły, a jednocześnie powstały cień ukryje to, co powinnaś widzieć jedynie oczami swojej wyobraźni. Takie zdjęcie nie powie ci wszystkiego wprost; widząc je będziesz opierać się po części na domysłach. Istotnym elementem jest też kompozycja, bowiem istota oświetlenia traci swoje znaczenie, kiedy nieudolny kadr nie współgra ze światłem.

P.B.: A jak wygląda kwestia modeli? Pozowanie do aktu zapewne wymaga odwagi, ale też odkrycia siebie, nie tylko cieleśnie, ale wydaje mi się, że trzeba też „ofiarować” fotografowi kawałek swojej duszy. Czy trudno jest Ci znaleźć modeli, czy wręcz przeciwnie, ludzie sami się do Ciebie zgłaszają?

J.K.: Z tym bywa różnie. Jeśli chodzi o znajomych – oni wiedzą, w jaki sposób pracuję. U mnie sesja nigdy nie stoi pod hasłem „No dobrze, rozbierz się, to zrobię Ci zdjęcia”. Ofiarowanie przez modela „kawałka swojej duszy”, o którym wspomniałaś, jest bardzo istotnym i niekiedy trudnym do wywołania elementem. Nie każdy człowiek jest otwarty, w szczególności, jeśli dopiero się poznaliście. Stąd też moja praca musi być stopniowa, ma swoje etapy a w dużej mierze polega na dialogu. Gdzieś kiedyś przeczytałem mądre słowa jednego z lepszych polskich fotoreporterów… Jego sukces polegał na zdobywaniu takich zdjęć, do których nie udało się dotrzeć nikomu innemu. Osiągał to poprzez rozmowę z ludźmi. Wspomniał, że w jego pracy, fotografia zajmuje jedynie 20% czasu, reszta to dialog. Moje sesje plenerowe, których efekty miałaś okazję zobaczyć na wernisażu, trwały często cały dzień. Zwykle spotykam się z modelką ok. 9-10. rano, mamy wtedy całkiem dobre światło. Niekiedy są to jednak godziny, kiedy słońce dopiero wstaje, a wokół unosi się poranna mgła. Około południa robimy przerwę, ponieważ światło jest wtedy za ostre. Idziemy coś zjeść, nabrać nowych sił, czasami zupełnie zmieniamy miejsce sesji. Wracamy do zdjęć po południu, kiedy jest piękne, ciepłe boczne światło zachodnie. Kończymy około 20:00 – 21:00.

P.B.: Jesteś w trakcie studiów, ale nie związanych z fotografią. Czy chciałbyś zająć się fotografowaniem zawodowo, czy traktujesz to tylko jako pasję?

J.K.: Nigdy nie brałem pod uwagę fotografii jako głównego kierunku w życiu. Wybrałem studia o innym kierunku, ponieważ widzę jak wygląda aktualnie przyszłość fotografów – jest trudno. W tym momencie w zasadzie każdy ma dostęp do dobrego sprzętu. Każdy, kto tylko chce może nie drogo kupić aparat i spełniać się w dziedzinie fotografii, tak jak ja. Oczywiście nie każdy jest pasjonatem i z braku doświadczenia nie wykona tych fotografii najlepiej. Jest jednak ogromna większość społeczeństwa, która będzie zadowolona z wykonanych we własnym zakresie zdjęć. Z drugiej strony zaś w samym Zgierzu, który liczy ok. 60 tys. mieszkańców, jest mniej więcej 20 studiów fotograficznych i drugie tyle aktywnych fotografów bez zarejestrowanej działalności gospodarczej. To dużo. Żeby móc się utrzymywać z fotografii, należy mieć przede wszystkim pieniądze na otwarcie studia i spore doświadczenie. Trzeba też wyrobić sobie pewną renomę. Należy jednak pamiętać, że zawsze istnieje ryzyko, iż znajdzie się ktoś, kto otworzy nowocześniejsze studio lub będzie po prostu robił lepsze zdjęcia. Biorąc to pod uwagę postanowiłem zająć się administracją, a czy fotografia przyniesie mi jakieś dochody – pokaże czas.

P.B.: Czy gdyby ktoś po przeczytaniu wywiadu zainteresował się Twoją osobą, chciał zrobić u Ciebie sesję – jest taka możliwość?

J.K.: Jak najbardziej tak. Jak już wcześniej wspomniałem, wykonuję sesje aktu artystycznego, jak również sesje ciążowe czy dziecięce. Fotografia ciążowa poza wizualnie wspaniałymi aspektami ciała (obecnymi także w akcie artystycznym), rewelacyjnie obrazuje również temat matczynej miłości i powstania życia. Nieraz spotykam się z komentarzem ze strony kobiet, które patrząc na moje zdjęcia chciałyby zajść w ciążę – jest to chyba najwspanialszy przykład wywierania ciepłej atmosfery piękna i miłości na oglądających zdjęcie. Z fotografii dziecięcej wyróżniamy sesje, które nazywają się z ang. „newborn” – to nic innego, jak zdjęcia noworodków, dzieci, które mają zaledwie kilka dni czy tygodni. Czymś niesamowitym jest, gdy mężczyzna pozuje z dzieckiem wielkości jego dłoni. Tego się nie da opisać, po prostu musisz to zobaczyć. Moim marzeniem jest spełniać się właśnie w tych dziedzinach fotografii. Oczywiście wykonuję również chrzty, komunie, czy fotografie produktowe/reklamowe, traktując je jako źródło utrzymania swojego sprzętu.

P.B.: Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji kolejnych sesji.

Więcej informacji oraz prace Jakuba możecie znaleźć na: kowalskyportfolio.wordpress.com

 

.