WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

(fot. Piotr Tołłoczko)

Sądzę, że nie bez powodu Ogólnopolski Przegląd Filmów Amatorskich organizowany przez MOK, Teatr Art.51 oraz Klub AgRafKa nosi nazwę „Ogień w głowie”. Po raz siódmy już organizatorzy dostarczyli widzom ognistej atmosfery oraz gorących wrażeń podczas oglądania filmów konkursowych.

Fotorelacja z Ognia w Głowie.

Imprezę rozpoczął wernisaż zdjęć Michała Sikory, który poprzez swoje prace pokazał nam nowe oblicze Zgierza. Dobrze znane wszystkim zgierzanom miejsca i zakamarki autor ujął w piękne kadry, co uważam za nie lada umiejętność, szczególnie biorąc pod uwagę faktyczny stan fotografowanych obiektów.

Ze względu na piekielne temperatury w Kinie BUCH pokaz filmów pozakonkursowych odbył się w sali teatralnej MOK. Publiczność zasiadła na pięknych, pachnących jeszcze nowością czerwonych fotelach i przedstawiciele Se – Ma - For rozpoczęli pokaz swoich produkcji. Jedną z jego części stanowiła prezentacja filmów Balbiny Bruszewskiej – reżysera filmowego, członkini Jury tegorocznego przeglądu. Głównym tematem filmów p. Balbiny są wartości życiowe, jednak mogliśmy również obejrzeć, np. film dokumentujący podbój Chin przez bydgoski zespół ROAN.

Wreszcie nadszedł czas na rozpoczęcie konkursu. W ogrodzie MOK, przed rozpostartym na ścianie ekranem, na starych teatralnych krzesłach zasiedli widzowie oraz Jury w składzie: Anna Karasińska (reżyser filmowy), wspomniana już Balbina Bruszewska oraz Michał Stajniak (operator filmowy), aby obejrzeć nadesłane na konkurs filmy. Druga część przeglądu miała miejsce dnia następnego. I tak, po obejrzeniu 21 filmów, według Jury na Grand Prix zasłużył film Tomasza Boniewskiego pt. „Dobranocka” za wywołanie „piorunującego wrażenia, świeże zagranie na kontrapunkcie kontekstu, wartkość, pomysłowość i bezkompromitowość”. Dla tych, którzy nie dotarli na przegląd możliwość obejrzenia nagrodzonego filmu tutaj.

Swoją odwagą oraz „piękną sceną o męskiej przyjaźni” uwiódł Jury Krzysztof Nowicki z Bydgoszczy filmem pt. „21” na tyle skutecznie, że przyznano mu pierwsze miejsce. Krzysztof pokazał nam niełatwy, często przemilczany temat życia codziennego dzieci z zespołem Downa. Mnie zaimponował tym, że swoich bohaterów potraktował po ludzku, bez stereotypów, dając im pełne i nieodwołalne prawo do mówienia o swoich marzeniach o kochającej dziewczynie, małżeństwie i posiadaniu dzieci. Pokazał w sposób bezpretensjonalny prawdziwość i piękno męskiej przyjaźni.

Równorzędną nagrodę otrzymał film pt. „Sweter” Macieja Bartosza Kruka z Łodzi. Jury doceniło go za „dokumentalne wyczucie i świetny wybór bohaterki”. W pełni zgadzam się z werdyktem Jury. „Sweter” to szczera i wzruszająca historia o wspaniałej dziewczynie, która nosi w sobie niezliczone pokłady uśmiechu i pozytywnej energii. Opowiada o swoim niełatwym dzieciństwie cały czas mając uśmiech na ustach. Wzrusza. W pewnym momencie Paprotka (nazwana tak przez autora w podziękowaniach bohaterka) mówi: „Ty mi powiedziałeś, że chciałbyś, żeby ludzie oglądając ten film mieli ochotę się do mnie później przytulić. (…)”. Macieju, osiągnąłeś swój cel. Gratuluję.

Jury przyznało również dwa wyróżnienia. Pierwsze z nich trafiło w ręce Bartka Tryzny za film pt. „Second - head”. Krótka, przyjemna, pełna poczucia humoru historyjka o tym, jak magiczny przedmiot może ofiarować nam tytułową „secondo – head”. Doskonała realizacja okraszona świetną obsadą „kupiła” zarówno Jury jak i widzów.

„Wyborem tematów oraz sprawnością realizacyjną” wyróżnili się również w oczach Jury Dominik Krawczyk oraz Agnieszka Opyt w filmach „Przekraczając siebie”, „Film dla dorosłych” oraz „Boisko”. Ten ostatni to obraz współczesnej młodzieży i dzieci. Niegdyś „śródblokowiskowe” podwórko zastąpione dziś przez nowe boisko jest świadkiem życia młodego pokolenia. Odarty z przereklamowanych i wyretuszowanych bajeczek o młodych Polakach obraz tego, jak dzieci uczą się żyć. „Kurwy” z ust najmłodszych nikogo tutaj nie dziwią. Tak samo jak piętnastolatek palący w przerwie koleżeńskiego meczu, „prośba” do kolegi opatrzona niezliczonymi epitetami, czy czternastolatkowie leżący na sobie chcąc wyrazić wzajemnie łączące ich uczucie. Miałam świadomość tej sytuacji. Ale odczułam ją dobitniej widząc zatrzymaną w kadrze, nie wyreżyserowaną prawdę. Tak prawdziwe, że wydaje się nierealne…

Inny z wyróżnionych filmów to „Przekraczając siebie”. Historia zaczyna się od sztuki. Od spełnienia starszego mężczyzny, które czerpie z tworzenia obrazów. Widzimy jego pasję, zaangażowanie i samorealizację z tego płynącą. I kiedy już nacieszymy się tą tętniącą w nim nadzieją i zadowoleniem poznajemy jego pełny portret – starszy schorowany człowiek w wyniku choroby cierpi na niedowład lewej strony ciała. Jest pod stałą opieką, bo potrzebuje pomocy innych przy realizacji potrzeb z najniższego szczebla piramidy Maslowa. Jednocześnie sam realizuje potrzeby z samego jej szczytu.

Ostatni z wyróżnionych film pt. „Film dla dorosłych” to obraz dzieci w najczystszej postaci. Dwoje maluchów, siostra i brat, zostaje wpuszczonych do tętniącego pracą warsztatu samochodowego. Urzekają i bawią swoją spontanicznością i ciekawością świata. Z pewnością to świetny film dla dorosłych – na szczęście bez zbędnego komentarza. Prosty przekaz, który daje możliwość interpretacji własnej.

Widzowie zaś mieli możliwość uczynić bogatszym o nagrodę publiczności swojego faworyta. Został nim Paweł Łukomski z filmem pt. „Zamknij oczy”. Przeze mnie prywatnie nazwany „trzy w jednym” również z trzech względów. Po pierwsze, Paweł pozwala widzom na odbiór treści łącząc świetny obraz, precyzyjny ruch ujęty w ciekawym kadrze oraz muzykę dopełniającą całości. Po drugie, można podzielić film na trzy główne ujęcia: wyobrażenia bohaterek, czyli sceny taneczne, momenty terapii oraz portret terapeutki. A po trzecie, film przedstawia trzy kobiety w jednym ciele schizofreniczki. Dla mnie to świetne, harmonijne i niewymuszone ukazanie ruchu w muzyce, który wyraża niewypowiedziane. Trochę teatralne.

Jednak nie tylko wyróżnione filmy podobały się widowni. „Musztarda po obiedzie” Mariusza Szulca. Film składający się z wielu skeczy, niepowiązanych ze sobą tematycznie. Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie przytoczyć dokładnie tematu choćby jednego z nich. Pamiętam jedynie długie ciemne włosy jednego z bohaterów i głośny śmiech na widowni podczas projekcji. Nie wiem, czy takie było założenie autora, ale gdyby nie rozmowa z redakcyjnym kolegą przed powstawaniem tekstu nawet nie pamiętałabym, że coś podobnego widziałam… Jednak cel rozśmieszenia widowni został niewątpliwie osiągnięty. W podobnym tonie odebrany został film Mariusza Kalwasińskiego pt. „Włosy”. „Dramatyczna”, wręcz prześmiewcza historia o zdolności włosów do mordowania. I cytat przywoływany później często, który zapewne przejdzie do historii Przeglądu: „Włosy są wszędzie”…

Ostatni film, o którym chciałam Wam wspomnieć to „Baza” Jana Groblińskiego. Króciutka historia, która uwiodła mnie szczerością i prostotą przekazu. Optymistyczny obraz młodego chłopaka, któremu w zgiełku i pędzie codziennego życia udało się, przypadkiem i jedynie na chwilę, powrócić do dziecięcej szczerej radości i beztroski. Występujący w roli głównej Jan Jaroszczak spisał się świetnie – w jego oczach, na jego twarzy rysowała się prawda i szczera radość. Miałam wrażenie, że to on sam, jego zachowanie było inspiracją do powstania filmu. A do tego wszystkiego świetnie dobrany podkład muzyczny (Simon & Garfunkel „Scarborough Fair”), który podkreślił całość. Gratuluję. (Film możecie znaleźć tutaj)

Warto też wspomnieć o muzycznym elemencie Ognia w Głowie, czyli koncercie zespołu Małe Instrumenty. Jak zwykle organizatorzy przedstawili niekonwencjonalny styl muzyczny, który tym razem oparł się wyłącznie o dźwięk wydobywający się z instrumentów w wersji mini. Mały fortepian, mały akordeon czy małe dzwonki w połączeniu z ogromnym talentem zespołu dały piorunujące wrażenie. Kogo na koncercie nie było może zespół posłuchać i obejrzeć tutaj albo w naszej Galerii.

Podsumowując te dwa dni Przeglądu… Jak zwykle dużo się działo. Po raz siódmy mogliśmy być widzami dobrego amatorskiego kina. Wiele kadrów, emocji, tematów, historii. Sądzę, że każdy, kto choć raz odwiedził Ogień będzie tu wracał, a każdy następny sierpień będzie przynosił myśl „Ogień płonie w mojej głowie”.

Paula Baranowska

.