WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

W maju na ekrany polskich kin wszedł 11. w koleności film z uniwersum Marvela. "Avengers: Czas Ultrona" to film, który można obejrzeć niekoniecznie znając całą historię od podstaw - zachęca w swojej recenzji Adam Jędruszczak.

avengers15

W poprzedniej części, głównym wrogiem Mścicieli była armia Czetaurich, na czele której stał Loki, brat Thora. Teraz głównym przeciwnikiem superbohaterów będzie Ultron - robot, wyposażony w sztuczną inteligencję, stworzony przez Tonnyego Starka (Iron Man). Wykorzystując niezgranie i wzajemny brak zaufania Mścicieli do siebie nawzajem, Ultron będzie skutecznie mieszać im szyki. Jakby to nie wystarczyło, na wszelki wypadek pośle przeciwko Mścicielom armię robotów i „ulepszone” bliźnięta - Pietra i Wandę Maximoff, których grają Aaron Taylor Johnson (Anna Karenina, Godzilla) i Elizabeth Olsen (Godzilla). Quicksilver i Scarlet Witch (Pietro i Wanda Maximoff), to zupełnie nowi superboaterowie, Wykorzystują siłę prędkości (Pietro) i zdolności psychokinetyczne (Wanda). To jednak nie koniec nowinek i niespodzianek, bo filmowcy naszykowali dla widzów jeszcze jedną, również przybierającą kształt superbohatera. Samego zakończenia jednak zdradzać nie będziemy. To co najlepsze zostawimy Wam do objerzenia na wielkim ekranie.

Najmocniejszą stroną filmu są efekty specjalne i oprawa dźwiękowa. Większość scen to rezultat wytężonej pracy specjalistów od grafiki komputerowej. Jednak na tym poziomie nie ma mowy o niedociągnięciach. Wszystko jest dokładnie wyeksponowane i dopracowane, a jakość 3D, dodaje całemu obrazowi majestatyczności.

Bardzo ważną rolę odgrywają również aktorzy, którzy na tę chwilę dość mocno osadzeni są w postaciach przez siebie granych. Widz na dobre zakoduje sobie, że Iron Manem na zawsze pozostanie Robert Downey Jr, a Chris Hemmswroth – Thorem.

Jedynym minusem w tym wypadku może być cena biletów. Jeśli chcielibyśmy iść na pokaz 3D to trzeba przygotować się na wydatek rzędu 25 złotych. Pokaz IMAX kosztuje do 33 złotych (bilet normalny).

Na koniec dodam tylko, że to jeden z najmroczniejszych filmów Marvela jak do tej pory. Ultron, pałający żądzą zniszczenia, sprawia, że widza przeszywa delikatny dreszczyk. Bezsilność „Avengersów” powoduje, że widz ma pewne wątpliwości czy sobie ze wszystkim poradzą. 

Jeśli ktoś z Was myśli, że trzeba znać Marvela od podstaw to jest w błędzie. Oczywiście łatwiej byłoby się zorientować we wszystkim co się dzieje na ekranie, ale kiedy chcemy się wybrać na „Czas Ultrona”, nie wahajmy się. Ten film to przede wszystkim doskonała rozrywka, sporo uśmiechu i wspaniałe widowisko audio-wizualne.

Zapytacie pewnie czemu taki tytuł. To taka mała tradycja, że wszyscy, którzy przychodzą na pokaz filmu Marvela, muszą siedzieć do końca sekcji z napisami wstępnymi, ponieważ tuż po nich, filmowcy zamieszczają jedną scenę, która jest spoiwem, dla całej serii Marvela. Nie inaczej było i tym razem. Scena się pojawiła i była bardzo wymowna dla fanów i świetnie nawiązała do poprzedniego filmu Marvela „Strażnicy Galaktyki”. Wszyscy ci, którzy pojawili się we wtorek na przedpremierowym pokazie, siedzieli do samiutkiego końca. Wierzcie mi, warto było!

.