WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Od 40 lat przy Spółdzielczym Domu Kultury „SEM” działa Klub tkaniny artystycznej. O historii i aktualnej działalności Klubu Anna Zarzycka rozmawiała z Jerzym Dobrowolskim – instruktorem i Urszulą i Bogusławą - uczestniczkami zajęć.

gobeliny sem

Anna Zarzycka: Kiedy powstał Klub i jak do tego doszło?

Jerzy Dobrowolski. W latach siedemdziesiątych. Byłem dyrektorem i stworzyłem grupę pań, które tkały gobeliny. Była duża pracownia, odbywały się kursy ogólnopolskie, potem to wszystko się skończyło i upadło. Dziewięć lat temu zostało przez panią kierownik Domu Kultury reaktywowane.

A.Z. Ile osób aktualnie liczy Klub?

J.D. Sześć osób, a było nas dziewięć.

A.Z. Skąd czerpiecie panie pomysły na wzory kilimów, haftów?

U.: Ja przede wszystkim z przyrody. Kocham działkę, kwiaty, roślinki, drzewa. Gdziekolwiek pojadę to wszystko muszę zobaczyć – ogródki, lasy i łąki. Wtedy powstają pomysły, w głowie sobie coś zaplanuję i potem sobie tkam lub haftuję.

A.Z. Czy musi powstać jakiś rysunek?

U.: Tak, choć czasami wystarczy jeden kwiatek narysować, a potem już ciąg dalszy powstaje w miarę pracy.

J.D. Niekoniecznie musi być rysunek. Czasem wystarczy szkic, nawet bezpośrednio na kanwie. Czasem ma się jakiś gotowy wzór i się go przenosi.

A.Z. A jeżeli chodzi o gobeliny?

J.D. Na ogół rysowałem projekt na brystolu, bo to były duże prace, np. o wymiarach - metr na osiemdziesiąt centymetrów.

A.Z. Tkacie na krosnach?

J.D. Nie, wystarczy rama drewniana nabita gwoździkami, z jednej i drugiej strony, na nie zakłada się osnowę np. ze sznurka lub szpagatu, a potem się włóczką kolorową tka wzór. Paluszkami lub igłą, takie cerowanie. Żadne krosna do tego nie są potrzebne.

A.Z. Co skłoniło panią do przyjścia do Klubu i zainteresowania się tą formą rękodzieła?

U.: Szukam kontaktu z ludźmi całe życie. Szukam przyjaźni. Gdy przeszłam na rentę, najpierw zapisałam się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Całe życie pracowałam w ruchu i lubię ruch, więc tam uczestniczyłam w różnych zajęciach. Ponieważ zdrowie odmówiło mi posłuszeństwa, a nie lubię siedzenia w domu, kiedy dowiedziałam się, że jest taki Klub - przyszłam. Wszyscy przyjęli mnie z otwartymi ramionami, bo to jest naprawdę bardzo sympatyczna, fajna grupa.

A.Z. Czyli przychodzicie panie z przyjemnością, dla relaksu i wzajemnego towarzystwa. Po prostu, żeby miło a jednocześnie pożytecznie spędzić czas?

B: Tak i żeby sobie wzajemnie doradzić. Bo to nie tylko ważne, że w grupie coś tkamy czy haftujemy, ale tu także „tkamy swoje życie”. Gdy któraś ma jakiś problem, to na pewno opowie o nim. Wie, że nie wyjdzie to z tej sali. Wspólnie szukamy rozwiązania problemu. Zawsze sobie doradzamy.

U.: Ponadto pan Jurek to skarbnica wiedzy nie tylko z zakresu szydełkowania, haftu krzyżykowego, ale jeszcze w zakresie kuchni, przepisów i porad. Snuje również ciekawe opowieści z przeszłości.

A.Z. Ciekawa jestem, skąd u pana, mężczyzny, wzięło się zainteresowanie tkaniem i haftowaniem?

J.D. Od urodzenia miałem bardzo duże zdolności manualne. Miałem ciotkę, która była konserwatorem tkanin w Zamku w Łańcucie. Kiedyś naprawiała zabytkowy dywan, ja się przyglądałem. Potem pokazała mi jak się te węzły robi. Spróbowałem i nauczyłem się.

A.Z. Stało się to pana pasją?

J. D. W Domu Kultury trzeba było tworzyć różne koła zainteresowań. Pomyślałem, dlaczego nie gobeliniarstwo. Wtedy zrobiło się to bardzo modne, bo w sklepach niczego nie można było dostać, a ludzie chcieli mieć jakieś ładne rzeczy w mieszkaniach, no to przychodzili tu i je robili. Potem zaczęliśmy organizować wystawy.

A.Z. Czyli co roku jest wystawa waszych prac?

J.D. Tak, ale nie tylko naszych, bo i plastyków. W ogólnej galerii mamy swój kącik, gdzie są wystawiane nasze prace.

 

Rozmowa Anny Zarzyckiej z członkami Klubu tkaniny artystycznej:

(6:45)

.