WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

Chciałem ostatnio poczytać mojej córeczce przed snem, choć robię to rzadko, zdecydowanie za rzadko. Nie wiem czy to jesień, czy może się starzeję, ale jakoś chyba robię się sentymentalny. Wspominałem babcię, która opowiadała jak kiedyś za jej młodości, wspólnie czytano książki.

biblioteka zgr

Droga młodzieży, tak kiedyś podobno spędzano czas! I wcale nie było to w czasach epoki lodowcowej i to nie od czytania książek wyginęły dinozaury (może nie wyginęłyby gdyby właśnie umiały czytać i przeczytałyby co należy robić żeby nie wyginąć?). Teraz ten, który czyta książki jest swoistym dinozaurem , eksponatem. Ale wracając do babci, odbywało się to podobno tak, że np. kilka dziewczyn wyszywało, cerowało, a jedna z najmocniejszym głosem czytała. W mojej rodzinie była to ciocia Pietruszewska o głosie tak mocnym, że kiedy był czas budzić synów do szkoły a ona w tym czasie była np. w sklepie, nie wracała do domu tylko wołała! Synowie szkoły pokończyli - z tego wynika, że jednak udawało jej się synów dobudzić. Jest to również dowód na to, że ciocia musiała głośno czytać, jeśli moja babcia pamięta to do dziś.

Ale dość historii, bo nudą wieje jak z nieciekawej książki. Jednak jest nadzieja na to, że czytanie nie zaginie w narodzie! W przedszkolu mojej córki jest akcja tworzenia ruchomej biblioteczki. Tzn. dzieci przynoszą swoje książeczki z domu, w zamian można wypożyczyć książkę, którą przyniosła koleżanka. Co prawda dzieci w przedszkolu z reguły nie umieją czytać, ale uczy je to obycia z książkami i - mówiąc górnolotnie - działania w społeczeństwie, że warto coś robić dla wspólnego dobra. Wyszło mi hasło rodem z PRL-u, ale taka jest prawda.

Akcje z ruchowymi bibliotekami już od dawna funkcjonują w innych krajach, np. w londyńskim metrze (Tube), gdzie ludzie rano jadąc do pracy czytają gazety i książki, a tylko panie elegantki z mokrymi włosami robią sobie w tym czasie make-up. Mój kolega czesał się jadąc metrem używając lusterek... sąsiadek obok. W każdym razie ten, kto przeczyta gazetę lub książkę zostawia ją w wagonie dla podróżnych, którzy dopiero wsiadają. Tym sposobem wszyscy rano już przed pracą wiedzą z kim w nocy spała Madonna albo gdzie wieczorem widziany był David Beckham. (Taka mała dygresja: podobno nie ma dnia w brytyjskich mediach bez informacji o tym, co słychać u  państwa Beckham. Victoria i David dorobili się czwórki dzieci, więc jeszcze długo Brytyjczycy będą czytać o tej rodzinie).

Podobno (wiadomość z ostatniej chwili od mojej żony) w Polsce są podobne akcje z książkami, moja żona znalazła kiedyś taką książkę w łódzkim tramwaju z napisem "przeczytaj i zostaw dla następnej osoby". Organizowane są też w naszym kraju akcje "Cała Polska czyta dzieciom". Dobrze, że są, ale tak naprawdę trwają tak długo jak pokazują się w telewizji gwiazdy, które zachęcają do czytania. A potem zapada cisza. Dlatego tak ważna jest rola bibliotek w społeczeństwie. Taka jest właśnie idea funkcjonowania bibliotek: zachęcać do czytania, ułatwiać dostęp do wiedzy. Ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł i utworzył pierwszą bibliotekę, kto wie może było to już w okresie kamienia łupanego? Może już wtedy ludzie na tablicach pisali ważne rzeczy i wypożyczali je innym?

Na szczęście my nie musimy przynosić do domów kamieni tylko książki. Moja biblioteka na ul. Lechonia 2 w Zgierzu radzi sobie z tą misją "krzewienia kultury" bardzo dobrze. Panie z biblioteki miały przed wakacjami swoiste tournee po zgierskich przedszkolach, gdzie czytały dzieciom. Moi znajomi mówili jak ich dzieci z wypiekami na twarzy opowiadały o tym jakie niesamowite historie czytała im pani bibliotekarka, jak bardzo na to czekały i w ciszy słuchały. W bibliotece organizowane są też mini występy dla dzieci, w tym roku przebojem była Szeherezada. A z tego co wiem to już w nowym roku szkolnym odbywało się czytanie dla grup przedszkolnych. Podobno dzieci wolą chodzić do biblioteki niż do przedszkola!

Widzicie ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć przychodząc na plac zabaw? Jest to też na pewno dobre rozwiązanie dla rodziców i przedszkoli, w których z nowym rokiem szkolnym zrezygnowano z zajęć dodatkowych. Zaproszenie pani z biblioteki, która poczyta dzieciom czy też wycieczka do biblioteki może choć w małym stopniu zastąpić zajęcia dodatkowe. Co ważne biblioteka na ul. Lechonia jest..."wysoko" (jak Olimp), trzeba tam wejść po schodach, a mimo to ma stałych czytelników. Gdy starsze panie albo małe dzieci pokonują te trudności pokazuje to, że jednak biblioteka jest umiejscowiona na dobrej pozycji! Na plus trzeba też zapisać zmiany w wyglądzie biblioteki, nowe regały, kanapa, oddzielona czytelnia - to wszystko powoduje, że człowiek czuje się tam jak w domu, a nie w instytucji państwowej.

 A tak na koniec, gdy się już trochę poznaliśmy mogę powiedzieć tak po znajomości, że warto iść do tej biblioteki, bo jest w niej sporo ciekawych nowości. I to jakich nowości! Owszem Daniel Steel podobno pięknie pisze o miłości, ale warto poczytać np. o "Miłości w Powstaniu Warszawskim". Pisałem wyżej o Olimpie, widać, że jakaś Atena (bogini mądrości) podszepnęła paniom z biblioteki, że warto kupować też inne książki a nie tylko Danielle Steel.

Gdy zapytałem moją córkę jak było w bibliotece odpowiedziała "fajnie..." - serce moje zabiło z radości, a córka dokończyła - "...bo panie na koniec dawały cukierki". Cóż, musi być "łyżka dziegciu w beczce miodu", ale okazuje się, że w bibliotece ten "dziegć" ma smak cukierka i zapach książek.

autor: Easy Reader 

 

.