WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

W kulturze światowej wampiry istnieją od wielu lat. Nie ma dziecka, które nie znałoby nieśmiertelnego Draculi z Transylwanii. Jednak od kilku miesięcy na świecie zapanował bum na krwiopijne stworzenia. Winowajczynią jest Stephanie Meyer- twórczyni sagi „Zmierzch”.

Mimo skontrastowanych opinii na temat autorki – od nienawiści po miłość - jej twórczość zdobywa coraz to nowe listy bestsellerów. Główne postacie książkowe, Bella i Edward stają się najbardziej pożądanymi postaciami wśród młodzieży. Młodzi ludzie ścigają się o coraz lepsze gadżety filmowe, począwszy od plakatów, zegarków, aż po kosmetyki z wizerunkami bohaterów z największych drogerii kosmetycznych. Wchodząc do księgarni od razu rzuca nam się w oczy wiele dużych półek poświęconych książkom o wampirach. Przedzierając się wśród lektur z trudem odnajdujemy dzieła o innej tematyce. Również kina starają się jak najbardziej przyciągnąć widza „wampirzymi sztuczkami”. Największe miasta europejskie są powywieszane wieloma plakaty namawiającymi do oglądania filmów o wampirach. Telewizyjne kanały wyświetlają coraz to nowsze seriale jak „Czysta krew”, czy „Pamiętniki wampirów” zdobywające coraz większą oglądalność. Zachłyśnięci modą panującą wśród młodzieży zapominamy o najstarszych legendach, historiach o krwiopijcach. Legendy o Draculi są postrzegane jako nudne i bezwartościowe. Chociaż to on jest prekursorem wampirów. Mimo wielu ekranizacji filmowych o wampirach nikogo nie interesuje już „wampirza” klasyka filmowa. Pytając o pogromcę wampirów młodzi odpowiadają chórem „wilkołaki” zapominając o legendarnym Van Helsingu.

Również i Polak Roman Polański stworzył jeden film o wampirach w latach 60. „Nieustraszeni pogromcy wampirów” stały się inspiracją dla Jim Steinman do stworzenia znanego na całym świecie musicalu „Taniec Wampirów” (tytuł oryginalny – „Tanz der Vampire”). Opowiadający o miłości kobiety z wampirem.

Pochłonięci przez wir Zmierzchowych historii przyzwyczajamy się do przekrzywionego, nowego obrazu wampirów. Podobnie jak inni, tak i ja chciałam spróbować zostać zahipnotyzowaną Zmierzchem i innymi współczesnymi, podobnymi przebojami. Po przeczytaniu książek i obejrzeniu filmów czułam ogromną konsternację. Nie mogłam zrozumieć jak można pokochać tak przekrzywione, naciągane i nieautentyczne historie. Jedyną emocją, którą wzbudził we mnie ten film był strach. Strach, aby nie zasnąć w trakcie seansu. Jedynym elementem, dzięki któremu udało mi wytrwać, była muzyka. Jednak nawet najlepsza muzyka filmowa nie uczyni filmu dobrym.

Znajomi nie rozumieją dlaczego nie pochłania mnie miłość łącząca potwora i człowieka w XXI w. Nie rozumiem jak można traktować jako ideał kobietę uzależnioną od mężczyzny, nie umiejącą żyć bez niego i mężczyznę traktującego ukochaną jak córkę, a nie kochankę. Nie rozumiem jak można zapomnieć o klasyce, która kiedyś wywoływała u nas emocje: strach i wzruszenie, zastępując je historiami kobiety niewyżytej emocjonalnie, która tworząc je próbuje się dowartościować.

 

---
Joanna Szymczak

.