WŁĄCZ RADIO EZG!

POSŁUCHAJ:

ezglogo2

 

Aktualnie nadajemy:

winamp mediap

real

A A A

 

Julia Szwajcer(fot. Krystian Śmiałek)

 

W ostatni piątek Zespół BOSO zaprezentował swoją pierwszą płytę. Justyna Zielińska przeprowadziła wywiad z wokalistką zespołu, Julią Szwajcer, by zapytać o jej muzyczną przeszłość oraz przyszłość.

 

Justyna Zielińska: Julka, zaczniemy od początku Twojej przygody z muzyką. Powiedz, jak to się zaczęło? Skąd przyszła inspiracja, że to właśnie muzyka, a na przykład nie teatr?

Julia Szwajcer: Wszystko zaczęło się gdy miałam 3 lata i zaczęłam śpiewać. Mój dziadek był aktorem, konferansjerem, dyrektorem teatru i właściwie to dzięki niemu mam taką artystyczną duszę. Do tego jeszcze jego córka śpiewała i tak mnie tym śpiewaniem zaraziła. Tak się to zaczęło.

J.Z.: Myślisz, że to jest wyssane z mlekiem matki?

J.Sz.: Trochę tak, podobno zanim zaczęłam chodzić to już trochę śpiewałam.

J.Z.: Masz w swoim cv liczne projekty, przecież BOSO nie jest pierwszym Twoim zespołem. Opowiedz o tej swojej drodze muzycznej i swoich poszukiwaniach.

J.Sz.: Tak, rzeczywiście. Moja kariera z muzyką na poważnie zaczęła się w wieku 12 lat, gdy przyszłam do Miejskiego Ośrodka Kultury i zaczęłam uczyć się śpiewać u pani Agaty Folgi, uczestnicząc w wokalnych warsztatach. Wtedy powstał zespół A Due, śpiewałyśmy na głosy i tam nauczyłam się śpiewać w harmonii. Potem zostałam liderką rockowego zespołu Changes, mieliśmy próby w MOK-u. I to tak do 17 roku życia, a później zespół się rozpadł. Śpiewałam w kilku projektach gościnnie, oprócz tego oczywiście wesela. I dwa lata temu powstało BOSO. Założyłam go razem z Alą Grzelak. Oprócz tego miałam także przygodę z beat boxem, która trwała rok.  

J.Z.: Co przyjaciele EZG mieli okazję usłyszeć na naszych drugich urodzinach w styczniu. Powiedz w takim razie w czym szukasz inspiracji, jacy wykonawcy przyspieszają bicie Twojego serca?

J.Sz.: Przechodziłam przez różne etapy muzyczne. Najpierw  były d'n'b, techno, hip-hop, później nawet zaczęłam słuchać rocka i mocniejszych brzmień. Ewoluowało to do reagge, soul czy jazzu. Tak więc wszystko się miesza. Ciężko jest powiedzieć, że słucham jednego gatunku.

J.Z.: A jak byś określiła BOSO? Co to za muzyka?

J.Sz.: BOSO trudno jest zinterpretować, bo to właśnie są wpływy różnych stylów. Od funku, reggae i rocka po folk, co kiedyś usłyszałyśmy. Myślę, że to mieszanka różnych gatunków, z których staramy się czerpać to, co najlepsze.

J.Z.: A czy zauważasz też takie wpływy u siebie w życiu? Takie małe inspiracje dla swojej filozofii życiowej?

J.Sz.: Na pewno tak. Jest we mnie wiele pozytywnej energii, na pewno więcej się uśmiecham i przede wszystkim staram się myśleć pozytywnie.

Płyta BOSOJ.Z.: I teraz powiedz parę słów o Waszej ostatniej produkcji?

J.Sz.: Tak, tytuł EP-ki brzmi "Zrób to sam", bo sama okładka jest skonstruowana w ten sposób, że słuchacz może sobie pokolorować całość na dowolne kolory. Może zrobić tak jak lubi, dzięki czemu każda płyta jest niepowtarzalna. Każdy może włożyć w to cząstkę siebie.

J.Z.: Gdzie w najbliższym czasie można usłyszeć BOSO?

J.Sz.: W najbliższy czwartek rozpoczynamy cykl imprez „dziewczyny contra chłopaki”, będzie to taki projekt z grupą Citizen w Stereo Krogs w Łodzi. To pierwsze tego typu doświadczenie, tak więc zapraszamy.

J.Z.: Dziękuję za rozmowę.

 

 

.